Fringing upon yesterday

It finally happened. After literally years of tip toeing around it, on a recent night I cut myself these bangs. Was it sensible? You be the judges of that. I certainly feel refreshed. It's funny how some things you once heard keep you from doing stuff you really want to do. A few years back a hairdresser told me with great disdain that he would never cut me bangs and that I should always have my hair off my forehead. Now, I'm not one for sticking to rules like that but he sounded so serious that I kinda did... for better or worse. I mean, he may have been right or wrong --I'm in no position to say. But I like my new bangs and that's that. I'd had similar bangs around 8 years ago and liked them but got lazy cutting them and eventully grew them out. We'll see if I can stick to these.

Wearing a dress I made from a self-drafted pattern and cotton corduroy that I got as a gift.
Also: necklace c/o Good Looking Objects and old and thrifted stuff.
Photos by my boyfriend.
Stało się. Po jakimś milionie lat zastanawiania się, niedawno, jednego wieczora ciachnęłam sobie grzywkę. Rozsądnie? Nie wiem, zdecydujcie. Póki co czuję się świeżo. To zabawne, jak niektórze rzeczy zostają w głowie i się ich trzymamy. Parę lat temu fryzjer powiedział mi kategorycznie, że nigdy nie zrobi mi grzywki i że powinnam zawsze chodzić z odsłoniętym czołem. Czy miał rację - nie umiem stwierdzić. Dość, że przez ostatnich kilka lat trzymałam się jego werdyktu, choć generalnie do jakichkolwiek fundamentalnych zasad skłonności nie mam. Podoba mi się ta grzywka i tyle. Miałam podobną jakieś 8 lat temu i też ją wtedy lubiłam, ale przez lenistwo pozwoliłam jej odrosnąć. Zobaczymy, jak długo utrzyma się ta.

Mam na sobie sukienkę z samodzielnie narysowanego wykroju, którą uszyłam z podarowanego sztruksu.
Poza tym: naszyjnik dzięki uprzejmości Good Looking Objects i rzeczy stare i z second handów.
Zdjęcia zrobił mój chłopak
.

Follow

Mood Indigo

When I first wore this jumper, my boyfriend remarked on how unobtrusive the "happy" caption looked. The juxtaposition between the meaning of the word and the deep blue colour it is written in is something I actually like. It seems fitting: it's my kind of happy, coloured blue. Me and happiness --we don't stick. But that's ok, you know? I've always wondered what people meant when they said they want to be happy in their lives. It's kinda cliche, isn't it? I mean, what does it really mean to be happy? Is is worry free? Is it blissful? Joyous? I don't get much of these and I don't believe you can live your whole life pursuing happiness. I enjoy my life, as nervous and chaotic it is. I like that it's almost never boring. I just rarely feel happy. And that's fine. Let no one tell you what you should do with your life. Question the seemingly obvious things. Not everyone can be happy and there's nothing wrong with that. There are so many other things to be.

I am wearing a skirt I made this spring from a self drafted pattern. The fabric is thrifted upholstery weight cotton jacquard.
Also wearing: jumper, jacket, oxfords from Capsule Vintage and a thrifted blouse.
Photos by my boyfriend.
When I first wore this jumper, my boyfriend remarked on how unobtrusive the "happy" caption looked. The juxtaposition between the meaning of the word and the deep blue colour it is written in is something I actually like. It seems fitting: it's my kind of happy, coloured blue. Me and happiness --we don't stick. But that's ok, you know? I've always wondered what people meant when they said they want to be happy in their lives. It's kinda cliche, isn't it? I mean, what does it really mean to be happy? Is is worry free? Is it blissful? Joyous? I don't get much of these and I don't believe you can live your whole life pursuing happiness. I enjoy my life, as nervous and chaotic it is. I like that it's almost never boring. I just rarely feel happy. And that's fine. Let no one tell you what you should do with your life. Question the seemingly obvious things. Not everyone can be happy and there's nothing wrong with that. There are so many other things to be.

I am wearing a skirt I made this spring from a self drafted pattern. The fabric is thrifted upholstery weight cotton jacquard.
Also wearing: jumper, jacket, oxfords from Capsule Vintage and a thrifted blouse.
Photos by my boyfriend.

Follow

Introducing the Late For Tea Dress!

She was late for tea. That wasn't very polite. The woman who had invited her to come was an old friend of her Granny's. They met one time and took a surprising liking to each other. Perhaps it was their similarily imaginative way of speaking or maybe it was their love of certain books, or maybe it was that their hair was so similar --whatever it was, it drew them together and the older lady invited the younger one over for tea. But the younder one got lost on the way. Or more precisely: she got distracted. The old houses in the neighbourhood fascinated her. The abandoned cottages lured her in. There were vines eveywhere on the walls and savaged apple trees stood in the garden with their fruit scattered underfoot. The quiet and peaceful atmosphere entangled her as she wandered around. She kept imagining who had lived there and why they left. She knew she was late for tea. She also knew the older lady wouldn't mind. She would definitely understand.
Była spóźniona na herbatę. To nie było zbyt uprzejme. Starsza pani, która ją zaprosiła, była przyjaciółką jej babci. Poznały się kiedyś i spodobały się sobie. Być może dlatego, że obie lubiły obrazowo mówić. Albo dlatego, że uwielbiały te same książki. A może dlatego, że ich włosy były takie podobne. Cokolwiek to było, sprawiło, że starsza pani zaprosiła młodszą na herbatę. Ale młodsza zgubiła się po drodze. Czy też raczej: dopadło ją roztargnienie. Zafascynowały ją stare domy w okolicy, którą przemierzała. Opuszczone gospodarstwa ściągnęły ją ku sobie. Wszystkie ściany otulał rozszalały bluszcz, a w ogrodzie stały zdziczałe jabłonki, których owoce ścieliły się pod nogami. Cisza i spokój otoczyły ją, gdy krążyła między drzewami. Wyobrażała sobie, kto tu mieszkał i dlaczego odszedł. Wiedziała, że jest spóźniona na herbatę. Wiedziała też, że starszej pani to nie przeszkadza. Że na pewno zrozumie.

The Late For Tea Dress is a loose fitting mini pinafore adjustable with ties that you can wrap around your waist. It has three pockets: one in the front of the bodice and two hidden in the side seams. It is sewn in a selection of lovely natural fabrics hand picked by me over the years. All the fabrics are thrifted and/or vintage so the dresses are environment-friendly. They are wool or cotton, or blends. The amount of each fabric is limited so your dress is bound to be one of a few ever made or even one of a kind. Each dress is fully lined.

I make each Late For Tea dress myself.

I am wearing a size M. My bust measurement is 88 cm/34.5 in and I am 165 cm/ 5'4 tall.

Size S is bust 86 cm/34 in and length 80 cm/31.5 in
Size M is bust 92 cm/36 in and length 80 cm/31.5 in
Size L is bust 96 cm/38 in and length 84 cm/33 in

I can also sew the dress in other sizes to order. (The size can be off by 1-3 cm due to handmade process.)

The Late For Tea is $80/£65/€75/300PLN. I will ship everywhere.

You can see a frequently updated selection of fabrics for the Late For Tea dress here.

You will soon be able to order yours in my store. If you don't want to wait, write me at aRobotHeart@gmail.com and we will settle the details.
___________________________________

Many thanks to Eileen for providing the name for the dress! Also thanks to all who participated in the dress naming contest. If you took part on the blog, on Instagram or on Facebook, please contact me to receive your 10% discount code!
Sukienka Spóźniona na herbatę ma luźny krój, który możesz dopasować paskami wszytymi w talii. Ma trzy kieszenie: jedną widoczną na przedzie i dwie ukryte w szwach bocznych. Jest uszyta z wybranych przeze mnie naturalnych tkanin. Wszystkie tkaniny są vintage lub z drugiej ręki, co sprawia, że sukienki są przyjazne środowisku. Są wełniane, bawełniane lub z mieszanek ubraniowych. Ilość każdej tkaniny jest ograniczona, więc każda sukienka jest jedyna w swoim rodzaju lub powstaje ich najwyżej kilka sztuk. Każda jest na pełnej podszewce.

Każdą sukienkę Spóźnioną na herbatę szyję sama.

Mam na sobie rozmiar M. Mój wymiar biustu to 88 cm, mam 165 cm wzrostu.

Rozmiar S to wymiar biustu 86 cm/34 in i długość 80 cm
Rozmiar M to wymiar biustu 92 cm/36 in i długość 82 cm
Rozmiar L to wymiar biustu 96 cm/38 in i długość 84 cm

Mogę uszyć dowolny inny rozmiar na zamówienie. (Rozmiary mogą się różnić o 1-3 cm ze względu na proces szycia.)

Sukienka Spóźniona na herbatę kosztuje $80/£65/€75/300PLN. Wysyłam wszędzie.

Tutaj możesz obejrzeć często aktualizowany wybór tkanin na sukienkę Spóźnioną na herbatę.

Niebawem będziesz mogła zamówić sukienkę w moim sklepie. Jeśli nie chcesz czekać, napisz do mnie na aRobotHeart@gmail.com i ustalimy szczegóły.
___________________________________

Olbrzymie podziękowania przesyłam Eileen za nadanie sukience imienia! Dziękuję też wszystkim innym, którzy wzięli udział w konkursie na nazwanie sukienki. Jeśli wysłałaś swoje propozycje na blogu, na Instagramie lub na Facebooku, odezwij się, a przekażę Ci twój kod z 10% zniżki.

Follow

Enough?

No, you can never enough (plaid)! And that's enough said.

I'm wearing a plaid dress I made based on semi-self-drafted pattern/franken-pattern, from vintage cotton flannel that was a gift.
Photos by my boyfriend.
Nie, nie da się mieć dość (kraty). I tyle.

Mam na sobie sukienkę, którą uszyłam na podstawie przerobionego wykroju. Materiał to flanela vintage, którą dostałam w prezencie.
Zdjęcia zrobił mój chłopak.

Follow

Cinnamon girl

Sewing for fall is my favorite thing to do. Made this dress based on this pattern, it was a test run before I made it for a friend. It's a great pattern to try out, very straight-forward to sew and satisfying to wear. I had no problems with fitting --it fit perfectly both my friend and me. I chose to make the sweetheart neckline a little shallower for myself and freehanded the skirt part --I was going with all the fabric I had left and decided it wouldn't look good gathered, so I just made a combination of box pleats and knife pleats. Turned out kinda 1960s and I like it.

I'm wearing a dress I made from Sweetheart Party Dress at BurdaStyle. Also: cardigan and oxfords are old. I bought the scarf from Susanne (thank you again, it's perfect!). The backpack if thrifted vintage.
Photos by my boyfriend.

Follow