Bear with me

Yes, I did wear a coat with this outfit, it just didn't get photographed somehow. I wasn't here for the last two weeks because of the flu that we both suffered through, and then, naturally, a lot of catching up happened because the world doesn't seem to stop for you even when you have the worst fever and are dying in your bed. Some sewing occured and some new ideas emerged, and there are surprises in store but for now, you just have to bear with me the way I am, disorganized as always.

I tried this hairdo a few months back for the first time and loved it but was a unsure if I want to wear it out od the house. A little later, while I was commuting, I saw a girl who was sporting a similar 'do, and I decided she was a smart person and I should follow in her footsteps. So I did and the feeling was good. It seems there is a trend this winter to wear hats with bear-shaped ears. Well, I have bear ear-shaped hair, thank you very much, and I don't care if it's infantile. If others can wear silly hats, I can wear silly hair. People in the street were giving me funny looks but I kept forgetting what I'm getting them for. After all, it's good to have fun with fashion.

All I'm wearing is either old or thrifted or found and I made the skirt myself.

*All photos by my boyfriend, Bartek.

Tak, miałam też płaszcz i szalik. Nie było mnie, bo chorowaliśmy oboje, a po grypie przyszedł twardy powrót do rzeczywistości, która jakoś nie chce czekać na umierających na gorączkę, i potem trzeba ją nadganiać. Nadgoniliśmy więc, ale blog ucierpiał. Trochę uszyłam, pojawiło się kilka pomysłów, są niespodzianki w przygotowaniu, ale póki co nie chce misie tłumaczyć i opowiadać.

Wypróbowałam tę fryzurę parę miesięcy temu i bardzo mi się podobała, ale nie byłam pewna czy chcę w niej wychodzić z domu. Potem zobaczyłam w metrze dziewczynę podobnie uczesaną, i uznałam, że jest ona osobą mądrą, po czym wzięłam z niej przykład. I było to dobre. Zdaje się, że zimą obowiązywał trend, żeby nosić czapki z uszami misiowymi. Otóż ja mam misiowe uszy z własnych włosów i niewiele mnie obchodzi, czy to infantylne. Skoro inni mogą mieć głupiutkie czapki, to ja mogę mieć głupiutką fryzurę. Nawet specjalnie o tym nie myślę. Ludzie na ulicy dziwnie się na mnie patrzyli, a ja zapominałam wciąż, czemu mi się to należy. Ostatecznie dobrze jest po prostu bawić się modą.

Wszystko, co mam na sobie jest stare, znalezione albo wygrzebane w second-handzie. Spódnicę sobie uszyłam.

*Zdjęcia zrobił mój chłopak, Bartek.

Follow

Remix: wool biker jacket

*Outfits, clockwise: 1, 2, 3, 4.

Some clothes seem to need to mature in my wardrobe before I want to wear them. When I bought this jacket about two years ago, I was definitely in love with the unique take on a biker jacket that it was: wool bodice and knit sleeves. But somehow, I did not feel at home when wearing it. I liked the idea of it and I did not want to send it back but over a year had to pass before I got used to it. I really started wearing it last fall and continue to put it on often now that we have a slightly warmer winter. It's cozy and warm and goes with anything and I like it a lot. Could it be that it was I who had matured enough to wear it?

Niektóre ubrania muszą dojrzeć w szafie zanim je zacznę nosić. Tak było z tą kurtką: kupiłam ją jakieś dwa lata temu, bo bardzo podobało mi się, że jest niestandardowym ujęciem tematu ramoneski: jest wełniana i ma dziane rękawy z motywem dużych warkoczy. Kiedy do mnie dotarła, jakoś nie mogłam się przekonać do niej na sobie. Nadal podobał mi się pomysł na nią, więc jej nie odesłałam, ale musiał minąć ponad rok, zanim zaczęłam ją rzeczywiście nosić. Od zeszłej jesieni często ją na sobie mam. Jest ładna, ciepła i dobrze się zestawia właściwie ze wszystkim. Podoba mi się nawet bardziej niż wtedy, kiedy ją kupowałam. Może to ja do niej dojrzałam?

Follow

Swinger of birches







Taking photos by a small grove of birches brought Robert Frost to my mind because I'm simple and obvious like that. It is a good poem, though. The weather was good that day and I definitely could smell spring and adventure in the air. Another grove of trees grew nearby, what looked like firs from a distance, and there, if I remember correctly, at an age of around 17 I had broken up with a boyfriend. The trees were so much smaller back then, it surprised me to see them all grown up now. I don't think I've grown up like that.

*All the stuff I'm wearing is either old or thrifted or found. The dress, worn under the sweater, is handmade by me.

*All photos by myself.
Kiedy robię zdjęcia w brzozowym gaju, nie może mi nie przyjść do głowy Robert Frost, bo taki ze mnie człowiek prosty i oczywisty. Na swoje usprawiedliwienie mam, że to dobry wiersz.

*Wszystko, co mam na sobie, jest albo stare, albo z second handu, albo znalezione. Sukienkę sobie uszyłam.

*Zdjęcia zrobiłam sama.

Follow

Natural blues

I am particularly fond of handmade pieces that I sometimes find at thrift stores. I love the amateur-made ones the best. You know? They are so precious. Whenever I spot one such item, I think of all the effort someone took to do all the blind stitching and hand finishing --and the finishes on handmade vintage clothes are impressive. Just think off all the time it tok to overcast all the raw edges by hand! I'll give you a hint: hours upon hours.

These pieces tend to have some personal quirks, like this 70s green dress that has a bit of puckering at the center bodice, just below the bust part. And the collar stand was both cut and sewn on clearly wrong, like someone was in a hurry to put it on because they just couldn't wait to wear the dress. So they'd just cut it out of the remnant of the fabric and stitched it on slap dash and ran to the mirror to see the finished thing. Which is a turn of events I know very well about making clothes for myself. This is also why I don'w fix these small flaws. They tell a story and I like stories.

All the clothes I am wearing are either thrifted or old. I made the wild heart pin myself.

All photos by my boyfriend, Bartek.

Mam wielką słabość do ręcznie szytych ubrań, które czasem znajduję w second handach. Najbardziej lubię te szyte przez krawcowe-amatorki. Są takie niezwyczajne. Ilekroć trafiam na takie ubranie, myślę o tym ile pracy ktoś włożył w jego uszycie i wykończenie. Wykończenia tych domowym sumptem zrobionych ubrań są prawdziwie imponujące. Ile czasu musiało zejść na ręcznym obrzucaniu wszystkich zapasów! Podpowiem: masa.

Te ubrania mają też swoje własne narowy. Na przykład ta zielona sukienka z lat 70-tych ciągnie się trochę na środku, tuż pod odcięciem pod biustem. Stójka kołnierzyka wygląda z kolei, jakby ktoś skroił ją i przyszył w ostatnim zrywie przed wyjściem na imprezę - prawdę mówiąc pozostawia wiele do życzenia. Ale nie chciałabym poprawiać tych drobnych niedociągnięć. To są historie tych ubrań. Lubię takie historie.

Wszystko, co mam na sobie, jest albo z second handu, albo stare. Broszkę zrobiłam sama.

Zdjęcia zrobił mój chłopak, Bartek.

Follow

Owls are not what they seem

If I'm here less often than usual, that's because I haven't been feeling my best lately. Taking longer walks while shooting photos seems to lift me up, so I try to make it outside every day. Results vary. It will pass, it always does.

Everything I'm wearing is either thrifted, or a gift, or old.

All photos by myself.

Jeśli bywam tu ostatnio rzadziej niż zwykle, to dlatego, że nie czuję się całkiem dobrze. Ale chodzenie pomaga mi wypłynąć na powierzchnię, więc staram się codziennie wyjść na dwór i przy okazji zrobić zdjęcia. Efekty są różne. Przejdzie mi, zawsze przechodzi.

Wszystko, co mam na sobie, jest albo z second handów, albo otrzymane w prezencie, albo stare.

Zdjęcia zrobiłam sama.

Follow

Look at her... she matches!







You may or may not recall this quote from Sabrina, the Teenage Witch (I'd be seriously surprised if there was anyone around as keen on the series as I was... or am... nevermind) so I'll give you this explaination. Sabrina, the teenage witch, magically switches her archnemesis' --the evil cheerleader type with two sidekicks following her around -- socks so that they don't match. Libby, the archnemesis, instead of panicking, orders her sidekicks to switch socks so that they won't match either, explaining sinisterly that she needs a trend and she needs it now. Later, she points at some girl in the hallway and says with a smirk "Look at her... she matches!"

So yeah, I'm the sad matching girl. But teen series aside, being all matchy-matchy is a very retro thing. And as much as I love to look at retro styled ladies, I don't feel well clad in vintage from head to toe. I like to use past fashions as an inspiration. I'm pretty sure no one else knows what I have in my mind when I go for this all matching outfit but to me, it's a clear hint at 50s fashion. The meaning I ascribe to my look makes me feel very put together and my outfit is like an armour. I like that in particular about developing my own style: those personal touches I choose to add, that make sense to me and maybe only me, and they empower and make me a little invincible.

All I'm wearing is either old or a gift, except for the top which is from Book of Deer.

All photos by myself.

Jeśli jest coś, co szczególnie lubię w swoim stylu, to osobiste znaczenia, jakie nadaję swoim ubraniom poprzez to, jak rozwija się moja wiedza o modzie i jej historii. Na przykład ten dopasowany kolorystycznie zestaw to świadoma decyzja, by narzucić sobie coś ze stylu lat 50-tych. O ile nie przepadam za noszeniem się wyraźnie w stylu vintage, to takie drobne inspiracje i ukłony w stronę mody przeszłych dekad są u mnie na porządku dziennym. Te znaczenia, które sobie dopisuję, sprawiają, że moje ubrania są jak tarcza, której nic nie może przebić.

Wszystko co mam na sobie jest albo dawno kupione, albo otrzymane w prezencie, poza bluzką z Book of Deer.

Zdjęcia zrobiłam sama.

Follow