Learn me hard, oh learn me right

You may not know this but I'm a lazy person. A very lazy person. And this dress is a perfect example of that.

A few days ago I came by a tutorial online that featured a simple dress with a ruffle on top. Two rectangles, elastic band and that's it. One hour make, I thought, I'm gonna make it. Such a simple piece, something different from what I usually wear --let's try it out. I'll just change the pattern a bit to better suit my figure because
rectangle = tube
and
tube + my figure = no no.
So I'll make the rectangle into a trapeze. A tent dress will do. One hour and I have a summer dress. Let's go.

Five hours later I was finishing turning a belt that I had to make in order for this sack of a dress to hang somewhat decently on me. With my shape, I need a belt at the waist, who would've guessed? You'd think I would have this figured out by now. So: lazy I am. Insead of cutting another dress and this time following the instructions, I kept narrowing down the dress, sewing on elastic at the waist to make it fit better and then ripping it out because it looked gross, then sewing on the same elastic only at the back and that looked a tiny bit better... then making the said belt (one thing I really dislike making).

Cuz, you know, to start over from the beginning? No way. What a waste of time that would've been!

So, if there is a moral to this story, it's that this dress won't make it to my top ten favorites but it's also good to learn as you go and with time and some thinking you can actually fix something that seemed irreperable. It's good to try your best.

I made this dress based on this tutorial from poly-cotton fabric I bought at a local listing site.
Photos by Bartek
.

Może nie wiecie, ale jestem bardzo leniwa. Bardzo. I ta sukienka jest znakomitym tego wyrazem.

Parę dni temu znalazłam w internetach tutorial na szybką sukienkę z falbaną. Dwa prostokąty, guma i gotowe. Projekt na godzinę, pomyślałam, w to mi graj. Taka prosta sukienka, inny krój niż to moje retro - przetestujmy. Tylko trochę zmienię wykrój, bo
prostokąt = tuba,
a
tuba + moja figura = nie, nie.
Zrobię więc namiot. Takie luźne A. Będzie wygodnie. Godzina roboty i letnia sukienka gotowa. No!

Pięć godzin później, lekko już zrezygnowana, uszyłam z resztek tkaniny sznurek, którym przewiązuję się w talii, żeby ten wielokrotnie zwężany wór jakoś na mnie wyglądał. A więc lenistwo. Zamiast kroić od nowa, tym razem zgodnie z tutorialem, spędzam czas na zwężaniu, wszywaniu gumy w talii, żeby jakoś dopasować, wypruwaniu gumy z talii, bo to nie ten efekt, wszywaniu gumy raz jeszcze, ale tylko z tyłu, i to jeszcze jakoś ujdzie, w końcu na szyciu i wywracaniu sznurka (bardzo tego nie lubię). Bo zaczynać jeszcze raz od nowa?
Szkoda czasu.

Morał z tego taki, że to nie będzie moja ulubiona sukienka, ale jak się posiedzi i popróbuje, to można naprawić coś, co wydaje się nie do uratowania. Polecam się starać. Howgh.

Sukienkę uszyłam na podstawie tego tutorialu, z tkaniny kupionej na allegro.

Zdjęcia: Bartek.

Follow

4 comments:

  1. Oh I LOVE this dress on you! whatever you did to make it a trapese shape, it looks amazing! The dress I made from this tutorial also took much longer than the hour it should have since I messed it up and had to seam rip a bunch, like you ;)

    ReplyDelete
  2. Hehe, sounds rough. You look lovely though, and so does the dress!
    You are so beautiful Klara!
    Much love,
    Mona

    ReplyDelete
  3. Uwielbiam ubrania przez Ciebie uszyte:)

    ReplyDelete
  4. Przepiękne zdjęcia i równie piękna sukienka :)

    ReplyDelete