Hold my gaze, love

Some time ago, BurdaStyle contacted me and asked if I wanted to make some of their patterns and show them on my blog. Naturally, I was happy to accept this invitation and pick a few patterns that I liked. This dress is made from one of them, the Prairie Shirt Dress (Burda 4/2011 for those who have access to the magazine). It was an easy make and it's delightful to wear. I especially like the bodice which is not too closely fitted and so, allows for freedom of movement especially on a hot summer day --this dress was definitely made to be worn in the sun. The waistline on the bodice hits above my natural waist, which is quite cool because it makes the full gathered skirt actually conceal my large bum rather than accentuate it, as would have been the case if the waistline was sitting right at my waist. The only quirk of this pattern are kinda narrow lower sleeves which I had to cut off because my loosely-woven fabric was coming apart at the seams. I never thought my forearms big but you live and learn. The only thing I changed was the button placket --I just couldn't understand what the instructions were calling for so I went with my tried and true method of just folding the placket twice and reinforcing it with interfacting. I chose to do 16 (16!) buttonholes for some extra quirkiness. I believe there should be an award for sewing any amount of buttons over 15. If there was one, I'd give it to myself.

Since I chose a sheer fabric for my dress, I needed a slip for it. I chose a simple pattern, also from Burda, called Slip Dress (Burda 9/2013 --this one was actually in my stash as I bought the magazine at the time) and made it in pink artificial something (might be viscose because it's breathable --polyester would melt on me). It was HELL to cut because of the slippery fabric and the bias layout but luckily, it was so quick to sew up! I finished both pieces with french seams wherever I could.

I think I'll go with the Prairie Dress again, this time in some less see-through fabric. I especially love the rendition of it in green lawn that Tea made (she's like the neverending inspiration when it comes to sewing stuff for me) so I might go for something similar. My fabric was actually a vintage curtain printed with dandelions which I cut wrong because I didn't think a lot on that day, and so, now part of the dress has the print upside down. I don't really mind.

On a side note, I am wearing a necklace from Good Looking Objects sent to me by wonderful Melinda who makes them. It's so precious and delicate! I knew I loved the design but had no idea how beautiful it really was until I had it in my hands. Finely crafted and meticulously finished. I am going to treasure it forever. With its unusual design and perfect finish I think it's the most unique piece in my jewellery collection.

I'm wearing: a dress I made from a Prairie Shirt Dress pattern c/o Burdastyle and a slip I made from Slip Dress pattern and a necklace c/o Good Looking Objects. The flats are no-name, a recent buy.

*All photos by myself.
Jakiś czas temu portal BurdaStyle skontaktował się ze mną i zaprosił do współpracy przy szyciu ich wykrojów. Z przyjemnością się zgodziłam i wybrałam kilka wzorów, które mi się spodobały. Ta sukienka powstała na bazie jednego z nich, sukienki Prairie Shirt Dress (Burda 4/2011 dla tych, którzy mają dostęp do magazynu). To prosty i szybki wykrój, którzy bardzo przyjemnie się nosi. Jest dość luźna na górze, a dzięki temu dobrze się nadaje do letnich stylizacji. Ma podwyższoną talię, co bardzo mi odpowiada, bo dzięki temu obfita, marszczona spódnica nie powiększa moich szerokich bioder, jak dzieje się za każdym razem, kiedy szyję sukienkę, gdzie talia góry wypada na wysokości mojej naturalnej talii (z tego powodu ostatnio przesiadłam się głównie na spódnice z półkola). Jedyne problematyczne miejsce w wykroju to rękawy, które były dla mnie za wąskie w przedramionach i luźno tkany materiał rozchodził się na szwach, wobec czego musiałam je skrócić. Nigdy nie sądziłam, że mam szerokie przedramiona, ale człowiek codziennie dowiaduje się o sobie czegoś nowego. Zmieniłam jeszcze konstrukcję listwy guzikowej, bo nie mogłam zrozumieć, o co chodzi w instrukcji - wykorzystałam swoją sprawdzoną metodę złożenia dwa razy i naprasowania wkładu. Wymyśliłam sobie też, że chcę mieć dużo guzików, więc zrobiłam 16 (16!) dziurek. Uważam, że za przyszycie guzików w ilości większej niż 15 każdemu należy się order. Wytnę sobie z ziemniaka.

Jako że na sukienkę wybrałam bardzo przejrzysty materiał, potrzebowałam pod nią halki. Uszyłam ją z wykroju Slip Dress (Burda 9/2013 - ten numer miałam w zbiorach), z jakiejś sztucznej tkaniny (chyba wiskozy, bo jest przewiewna, a w poliestrze bym się ugotowała). Wykrój szybki i banalny, tylko krojenie tego śliskiego materiału w układzie po skosie było niezbyt przyjemną częścią pracy.

Myślę, że uszyję sobie jeszcze jedną preriową sukienkę, tym razem z mniej przejrzystej tkaniny. Bardzo mi się podoba wersja Tei, którą uszyła z zielonej łączki, być może pójdę w podobnym kierunku. Tea jest dla mnie studnią bez dna, jeśli chodzi o szyciowe inspiracje, zajrzyjcie do niej. Aha, tkanina na moją obecną sukienką była starą firanką! Nie do końca nadaje się na ubranie, bo jest bardzo luźno tkana, ale ma nadruk w dmuchawce, więc nie mogłam się oprzeć. Poza tym skroiłam ją nieprawidłowo, bo niewiele myślałam tego dnia, i teraz połowa sukienki ma nadruk do góry nogami. Nie przeszkadza mi to za bardzo na szczęście, a ludzie zdają się nie zauważać.

A przy okazji - mam na sobie też naszyjnik od Good Looking Objects, który wysłała mi wspaniała Melinda, jego autorka. Jest taki delikatny! Zauroczył mnie projekt, ale dopiero kiedy miałam go w ręku, mogłam docenić jego kunszt. Wszystko jest dopieszczone i nieskazitelnie wykończone. Nietypowy wzór i piękne wykonanie sprawiają, że jest naprawdę niezwykły. To będzie mój mały skarb w skrzynce z biżuterią.

Mam na sobie: sukienkę z wykroju Prairie Shirt Dress c/o Burdastyle i halkę z wykroju Slip Dress, naszyjnik c/o Good Looking Objects. Balerinki to niedawny zakup na allegro.

*Zdajęcia zrobiłam sama.


Follow