Back home

It's so hard coming back from vacations! I was actually back mid last week but I couldn't bring myself to go out and take any photos. I always feel like I need to take a few extra days off after coming back from a trip. I was lucky to be able to do so this time. So, the photos in today's post are from last weekend when we rode down to one wild beach on the banks of Vistula River, not that far from where we live and it was so very summery! I definitely did not wear an ensemble like this during my vacations even once, though. We'd been gone sailing with a couple of friends and the weather did not allow any such revealing clothes. Good times, though.

I would definitely not wear this top anywhere but to the beach but I'm pretty happy with how it turned out, especially taking into account that I drafted it by myself. I was intending it as a bikini top to wear during our sailing trip (as I said, no such luck). I wanted something retro and with more coverage than reveal, and this qualifies nicely. Also turned out quite cute, if you ask me. I do not have the bottom part sewn yet so I wore it with my old circle skirt which would've looked pretty cute, if it weren't so darn windy that day. Circle skirts look splendid in slight wind but when it gets vehement, they become a shapeless mass clinging onto your legs and constricting any movement.

I'm wearing: top and skirt that I made myself, a thrifted vintage scarf and rings I made myself.

*All photos by my boyfriend, Bartek.

Tak trudno jest wrócić z wakacji! Byłam z powrotem w połowie zeszłego tygodnia, ale nie mogłam się zebrać do wyjścia na zdjęcia. Zawsze kiedy wracam z wakacji mam wrażenie, że potrzebuję jeszcze kilku dni na aklimatyzację w domu. Na szczęście tym razem mogłam sobie na nie pozwolić. Dzisiejsze zdjęcia zrobiliśmy więc w ostatni weekend na jednej z dzikich wiślanych plaż, na którą się czasem wybieramy, bo jest dość blisko i bardzo tam malowniczo. Bardzo już było letnio! Takich odsłaniających skórę ubrań zdecydowanie nie mogłam na siebie założyć w trakcie wakacji pod żaglami, bo było raczej chłodno. Szyłam ten top z myślą o wygrzewaniu się na łódce pod fokiem, ale nic z tego. Wobec tego nada się na plażowanie od czasu do czasu. Jestem z niego całkiem zadowolona, szczególnie, że wykrój narysowałam sobie sama. Wyszedł całkiem słodki. Ma do niego być jeszcze dół, ale póki co noszę go ze starą spódnicą z koła, z którą wygląda bardzo pin-upowo, kiedy nie wieje, tak, jak na zdjęciach. Spódnice z koła sprawdzają się tylko w lekkim wietrze, na wichurach raczej zbijają się w bezkształtną masę, którą oblepiają nogi i uniemożliwiają poruszanie się.

Mam na sobie: top i spódnicę, które sobie uszyłam, chustkę z second handu i pierścionki, które sobie zrobiłam.

*Zdjęcia zrobił mój chłopak, Bartek.

Follow