A dress from a shirt

If you are following me on facebook, you might have caught a glimpse of this new dress when I posted a photo of its before and after. The "before" was a huge men's shirt that I spotted in my favorite second hand store and knew right away that I wanted to refashion. The fabric is printed in the loveliest tiny flowers, very subtle and quite feminine. 

At first, I thought I'd just remake it into a simple shirt, I planned to make it more fitted and leave it at that. But at the last moment I started going through my vintage sewing magazines and looking for a nice pattern to choose to remake the shirt into a dress. That way I knew I could use up the most of the fabric. It seems that most of the shirtdresses of the period (that period being 1950s of course) were cut looser rather than having a close fit. I wanted a fitted shirtdress though, so I went with a pattern for a regular bodice and just laid it over the shirt and proceeded to cut. I sewed everythig up and added a wide strip of grey fabric to finish the skirt. It's a bit short, I think but then again, it's a summer dress and it's ok like this. It reminds me aof nurses' outfits from the 1940s! I do not have the right posture or presence to pull off this look but it's nice to feel like there could be a story behind a piece of clothing I wear.






Jeśli zaglądacie na facebooka Robota, to być może wpadło Wam w oko zdjęcie tej sukienki w wersji "przed" i "po". "Przed" była wielką męską koszulą, którą wyszperałam w ulubionym second handzie i od razu wiedziałam, że będę ją przerabiać. Spodobała mi się ze względu na piękny nadruk w drobne kwiatki i gałązki - bardzo subtelny i dość kobiecy.

Początkowo sądziłam, że tylko ją dopasuję i przerobię na damską koszulę, ale potem postanowiłam, że chcę wykorzystać więcej tkaniny i zaczęłam przeglądać swoje stare magazyny szyciowe w poszukiwaniu odpowiedniego wykroju na szmizjerkę. Okazuje się, że w latach 50-tych koszulowe sukienki były raczej luźniej krojone - a ja chciałam coś bliższego ciała. Wybrałam więc prosty wykrój na zwykłą sukienkę gorsetową i od niego wycięłam z koszuli górę. Do dołu doszyłam szeroki pas szarego materiału i sukienka gotowa. Teraz przypomina mi nieco ubrania pielęgniarek z lat 40-tych i chociaż nie mam ani odpowiedniej postury, ani prezencji, to miło jest pomyśleć, że za ubraniem, które mam na sobie mogłaby się kryć jakaś opowieść.
Dress: made it myself
Fabric: thrifted shirt from Holy Rags
Belt: old
Cardigan: Troll, old
Heels: thrifted, Footglove
Photos by my boyfriend, The Fish.
Follow facebook bloglovin pinterest instagram tumblr email

Vintage Tuesday: Burda Brautkleider 2/63



Continuing with the wedding theme from the last post, here's the second magazine that I own that features bueaitufl wedding dreses. This is a rare (I presume) issue of Burda from 1962 and it contains styles that seem more serious and elegant (and somewhat grandoise) than the ones from last week. I'm not as fond of these as of the others but still, there are some lovely styles included that only need a little reworking to make them suitable for everyday wear.

Druga odsłona sukni ślubnych - tym razem w wydaniu Burdy z 1962 roku. Wydają mi się te sukienki trochę bardziej ozdobne, strojne i eleganckie niż te z poprzedniego tygodnia. Prawdę mówiąc mam wrażenie, że są takie przyciężkie od tych kapiących koronek. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu lekkość poprzednio pokazywanego numeru - ale i tutaj znajdzie się sporo ładnych wykrojów, które trzeba tylko odrobinę podrasować, żeby nadawały się do codziennego noszenia.
Follow facebook bloglovin pinterest instagram tumblr email

Going in circles

This pretty dress printed in small circles has been a favorite of mine since I got it over a year ago and I've worn it mutliple times outside the blog and a couple of times for it. It's simple, lightweight and has a slightly loose fit which makes it a perfect summer piece. I tend to wear it with pink, of all colours. The deep emerald colour of the print seems to go very nicely with a light shade of pink --which was a slight surprise for me at first but I learned to trust my instincts for putting colours together lately. I used to say I can never do my colours right and so I would usually go for dark and subdued colours in the past. I guess when you get some practice with wearing more colourful clothes, the knowledge comes naturally to you.
Ta sukienka w drobne okręgi jest jedną z moich ulubionych części garderoby i często ją noszę. Jest prosta, nieco luźniejsza i cienka, bardzo wygodna na letnie upały. Często noszę ją z różowymi dodatkami, co mnie samą nieco dziwi, ale nauczyłam się ufać swojej intuicji do kolorów - po kilku latach noszenia ich w różnych zestawieniach podłapałam chyba co nieco i teraz niespecjalnie się przejmuję czy coś do siebie pasuje - zwykle pasuje.

dress: thrifted
belt: thrifted, vintage
backpack: Even&Odd via Zalando
Sandals: Gioseppo
Hat: thrifted
Sunnies: Rossmann
Photos by my boyfriend, The Fish.
Follow

The Giveaway Winners Announced!

So! Finally, my giveaway has come to an end and now the moment has come that I announce the winners! I can't tell you how happy I was to see all your entries. Reading them as they kept flowing into my inbox felt so great and while I knew I had wonderful readers, it was a truly fantastic experience to get to know you guys a little bit better through your answers. I believe some of your personalities shone through your comments and that was so lovely to see! I feel very special thanks to you because I know that many smart people come here. And being around smart, reflexive people is the best thing I could ever dream about.

So, thank you!

I also want you to know that it took me some serious thinking to come up with the winners. A vast majority of the comments you wrote were really thought-through and I loved them so much... 

A więc! Zakończyło się moje rozdanie i nadszedł moment, w którym muszę ogłosić zwycięzców! Nie wyobrażacie sobie nawet, jak wspaniale się czułam, widząc kolejne Wasze zgłoszenia spływające do mojej skrzynki pocztowej. Wiedziałam, że mam cudownych czytelników, ale dzięki Waszym przemyślanym odpowiedziom mam wrażenie, że poznałam Was troszkę lepiej. Chyba jakaś część Waszych osobowości przeniknęła do zgłoszeń, które mi wysłaliście - i bardzo, bardzo miło było mi ją poznać. Czuję się wyjątkowa dzięki Wam - bo wiem, ilu mądrych ludzi tu bywa. A otaczać się ludźmi mądrymi i refleksyjnymi to najlepsze, co mogłam sobie wymarzyć.

Dziękuję!

Chciałam też powiedzieć, że musiałam się mocno namyśleć, zanim wybrałam zwycięzców. Znakomita większość Waszych zgłoszeń była bardzo przemyslana, osobista, i niesamowicie mi się podobała. 

But without further ado, let me announce the winners!
Ale nie przedłużajmy już - czas poznać zwycięzców!


The skirt goes to Mona (Curls'n'Cakes)!
I loved your answer the most, hands down. It felt so personal and strong and empowering. Just listen:
I would love to win a skirt in fabric 3. And the place I would wear it would be a boring place like work - but I would wear it with pride because the people at my work in science (I work at a laboratory) already think I usually am too dressed up. So I would love to have a floral skirt and to show them that "Yes, I am too dressed up - and I love it!". There are certain stereotypes that exist in the world of science. First of all it's a male dominated world, and females are expected to be as much like the men as possible in order to receive the same amount of respect. Well I don't want to be like the men. I want to show off my feminine style with my clothes, and show people that you can be feminine and "pretty", and still be smart. Being feminine does not make you any less intelligent. So I would wear your skirt as a statement! My mind is my tool, and I'll look girly and feminine in a floral skirt while being the best and smartest I can be!
Spódnicę otrzymuje Mona (Curls'n'Cakes)!
Twoja odpowiedź spodobała mi się zdecydowanie najbardziej. Była bardzo osobista, mądra i wzmacniająca! Posłuchajcie tylko:
Z przyjemnością wygrałabym spódnicę z tkaniny numer 3. A założyłabym ją do tak nudnego miejsca, jakim jest praca - ale nosiłabym ją z dumą, bo moi współpracownicy (pracuję jako naukowiec w laboratorium) i tak już myślą, że ubieram się przesadnie. A więc wspaniale byłoby założyć spódnicę w kwiaty i pokazać im, że "Tak, jestem przesadnie ubrana - i tak mi się właśnie podoba!". W świecie nauki istnieją pewne stereotypy. Przede wszystkim jest to świat zdominowany przez mężczyzn, a kobiety, jeśli chcą być tak samo szanowane, mają zachowywać się możliwie najbardziej po męsku. Cóż, ja nie chcę upodabniać się do mężczyzn. Chcę się chwalić swoim kobiecym stylem, podkreślać go kobiecymi ubraniami i pokazywać, że można być kobiecą i "ładną", a jednocześnie nie ustępować nikomu intelektem. Bycie kobiecą nie ujmuje nikomu rozumu. Nosiłabym więc twoją sukienkę jako manifest! Mój umysł jest moim narzędziem i będę dziewczęca i kobieca w kwiecistej kiecce, a jednocześnie będę najmądrzejsza, jak potrafię!

The bowtie goes to Demi (Carbon Chic)!
I was truly touched by your generosity! You asked for a bowtie not for yourself but for a significant other who is always there for you and I think that speaks volumes about your kind self. 
Here's what Demi wrote:
What I would really love is an anchor bow tie for a present for my partner. First off, he is crazy about anything with anchors on it, not even exaggerating. I'm planning to buy him a belt with an anchor buckle on it for a present soon and a fantastic hand-made anchor bow tie would be a crazy awesome item to pair with it. The craftsmanship of that bow tie looks amazing, I know he'd really love it. Secondly, he supports me with all my sewing endeavors, drives me to far off reaches of my city to pick up vintage patterns from garage sales, created that naughty SCOPA site (hehe) for me to enjoy, and bought me an overlocker for Easter. I could ask for more clothes for myself but I think he deserves it more than I do.
Muszkę otrzymuje Demi (Carbon Chic)!
Wzruszyła mnie Twoja wielkoduszność! Poprosiłaś o muszkę nie dla siebie, ale dla swojego partnera - człowieka, który zawsze jest za Tobą. Myślę, że to bardzo wiele mówi o tym, jak dobrym jesteś człowiekiem.
To napisała Demi:
Naprawdę chciałabym muszkę w kotwice dla mojego partnera. Przede wszystkim dlatego, że on szaleje za wszystkim, co ma na sobie kotwice - nie przesadzam. Planuję kupić mu pasek ze sprzączką w kształcie kotwicy, a fantastyczna muszka ręcznej roboty pasowałaby do niego idealnie. Wykonanie tej muszki wygląda wspaniale i jestem pewna, że byłby zachwycony. Po drugie chciałabym mu ja ofiarować, bo wspiera mnie we wszystkich moich szyciowych przedsięwzięciach, wozi mnie na dalekie krańce miasta, żebym mogła odebrać wykroje sprzed lat z wyprzedaży garażowych, stworzył dla mnie tę stronę z archiwum wykrojów i kupił mi overlock na Wielkanoc. Mogłabym poprosić o kolejne ubranie dla siebie, ale myślę, że jemu należy się bardziej niż mnie.

The peter pan collar goes to Kenna (Kenna and Lulu)!
I just couldn't contain myself with joy when I read the small play/song you wrote for me! Kudos for your creative skills, my dear!
Here's what Kenna wrote:
I would definitely, absolutely pick a peter pan collar in fabric #1. 
Here is a song to tell you why!

- Ukulele Intro - 
The secretary of the collars club is me, and I'm the luckiest secretary you'll ever see! Our club loves throwing a javelin and going time travelin' throughout the history of collars!

I could be a queen sitting with her crown and plenty of ruffles going up and down her perfect chin, ruffled collars are for the win!

Do de do la la la de day! There is plenty to day about the prize from this giveaway!
Kołnierzyk bebe otrzymuje Kenna (Kenna and Lulu)!
Nie mogłam się powstrzymać od śmiechu, czytając Twoje zgłoszenie! Napisałaś dla mnie piosenkę! Gratuluję kreatywności, moja droga.
Kenna napisała tak:
Wybrałabym z pewnością, na sto procent, kołnierzyk z tkaniny numer 1.
A oto piosenka, która to tłumaczy!

- Wstęp na ukulele -
Oto ja, sekretarz klubu kołnierzykowego i nie ma ode mnie nikogo szczęśliwszego! Nasz klub podróżuje w czasie i przez historię kołnierzy przemieszcza się!

Mogłam być królową w koronie, mieć koronek pełne dłonie, ale ty nic nie wiesz, chmyzie, o tym, jak się rządzi w kryzie!

Tam taram tatam tatam! Dziś taki dzień, że może coś wygram!
(Jestem strasznie dumna z tego pokracznego tłumaczenia.)

And since I had a REALLY hard time choosing the winners, I want to award a few more of you guys for your awesome answers. All those listed below are entitled to a bowtie or a peter pan collar --whatever they choose, in the fabric of their choice. Enjoy!
Rynn (Bzdurynn), Bivi (Alive As Always), Joanna (Moda di Giovanna), Anonymous fromJuly 6, 2015 at 12:13 AM, Emma Davidson, Maritta, Róża (Anonymous from July 9, 2015 at 4:22 PM), Wiebke (Nähzimmerblog), Pati (Boho Street), Anita (Polish Belieber) and Marta (Modenfer)
I know some of you signed up for a skirt but I can only give away one. If, however, you can find some use for a bowtie or a collar --they're yours for the taking!

Please contact me within three days from now (you have till Monday) to claim your rewards and settle the details: please confirm the item you choose, your fabric choice. Email me with all the info at arobotheart(at)gmail.com.

Thank you for participating! I've enjoyed this giveaway immensly and I sure hope you did, too!

A jako że naprawdę z trudem wybierałam zwycięzców, to... chcę wynagrodzić też kilka dodatkowych osób! Wszyscy wymienieni niżej mają prawo do kołnierzyka lub muszki z wybranej przez siebie tkaniny. Miłego!
Rynn (Bzdurynn), Bivi (Alive As Always), Joanna (Moda di Giovanna), Anonymous fromJuly 6, 2015 at 12:13 AM, Emma Davidson, Maritta, Róża (Anonymous from July 9, 2015 at 4:22 PM), Wiebke (Nähzimmerblog), Pati (Boho Street), Anita (Polish Belieber) and Marta (Modenfer)
Wiem, że część z Was pisała się na spódnicę, ale mogę rozdać tylko jedną. Jeśli jednak znalazłybyście zastosowanie dla kołnierzyka lub muszki - to są dla Was!

Skontaktujcie się ze mną, proszę, w przeciągu trzech dni (macie czas do poniedziałku), by potwierdzić, że jesteście zainteresowane odbiorem nagrody. Napiszcie mi maila z informacją o wybranej tkaninie, o tym, którą rzecz wybieracie. Czekam na Wasze maile pod adresem arobotheart(at)gmail.com.

Dziękuję wszystkim za udział! Świetnie się bawiłam i mam szczerą nadzieję, że Wy też!

Follow facebook bloglovin pinterest instagram tumblr email

The heat before the storm

During our short stay at my boyfriend's parents', we were struck with extremly high temperatures that made us venture out in search for a body of water to cool ourselves off. So, we went on a long car ride with a clear plan to go to Warta river. As is often the case with us, we decided we needed to find a secluded spot because our regular spot would surely be swamped with other people seeking coolness of the river. All that sounds good and sensible but it just so happens that Warta river turned out to be pretty much inaccessible from any other place. So, a few hours of mindless meandering later, with out heads spinning from the crazy heat, we decided to go straight to the place we first decided to streer clear off. And who could've suspected that? There was no one there. Aaand... around half an hour after we got there, a it started to rain and a huge storm approached us. We still managed to snap a few pictures.




Dress: made it myself
Pattern: self drafted
Fabric: vintage, gift from my Granny
Flats: Calamera, old
Backpack: Even&Odd via Zalando
Ring&Necklace: Rossmann
Photos by my boyfriend, The Fish.

Follow facebook bloglovin pinterest instagram tumblr email

Vintage Tuesday: Brautkleider 9/1962



It's definitely wedding season right now and --how convinient! --I'm currently in the process of sewing a wedding dress for a very cute client. It's very retro-inspired: a fitted bodice with some delicate lace on top, and a circle skirt and that's all I'm going to tell you for now.

Now, for the magazine: it suits the wedding theme because it's full of wedding frock patterns! I was extremly happy to get it in my hands. It's a perfect way to check out wedding fashions of the past AND to find a pattern or two for an interesting dress that you can sew for yourself even if you aren't going nowhere near the altar. Just pick another fabric! And the styles here are pretty awesome, if I say so myself. I love everything featured in this issue and my number one make would be a two-piece from page 20, that one on the red backdrop. It's just to smart! A gathered pencil skirt (what an ingenious idea! I'm a little worried about the fullness at the hips in this design but how comfy it must be at the same time --if you're a broad-hipped and small-waisted girl like me, you will know how hard it is to make your derriere fit into modern, form-fitting clothes) and a simple, modest top --looking very modern and fresh and polished. I've already copied the pattern pieces and I'm going to sew this ensemble very soon. Can't wait to see how it turns out because it looks just too perfect in the photo.

Sezon ślubny w pełni, a ja - jakże na czasie - szyję dla uroczej klientki sukienkę ślubną. Wybrała krój inspirowany retro: dopasowana góra z bluzeczką z delikatnej koronki, dół z koła. Póki co więcej nie powiem.

Ale, żeby pozostać w temacie - dziś magazyn pełen sukienek ślubnych! Jestem wniebowzięta, że udało mi się go dorwać. To świetny sposób na zapoznanie się z modą ślubną sprzed lat, a przy tym na znalezienie po prostu fajnego wykroju na sukienkę. Przecież każdy z tych modeli można odszyć z kolorowej tkaniny - fasony nie są zarezerwowane wyłącznie na suknie ślubne. A modele są wspaniałe! Podoba mi się niemal każdy, ale zdecydowanie najbardziej się nie mogę doczekać, żeby uszyć komplet ze strony 20, ten na czerwonym tle. Marszczona spódnica ołówkowa (co za genialny pomysł! Co prawda trochę obawiam się, że w biodrach będzie zbyt pełna, ale z drugiej strony --jaka to wygoda! Jeśli macie szerokie biodra i małą talię, jak ja, to wiecie, jak trudno je pomieścić i dopasować we współczesnych ubraniach - a tutaj prosty trik z marszczeniem talii na wymagany rozmiar zapewnia wygodę), a do tego skromny, bardzo prosty top - to wygląda bardzo nowocześnie i stylowo. Odrysowałam już części wykroju i niebawem uszyję całość. Nie mogę się doczekać efektu, bo na zdjęciu wygląda obłędnie.
Follow



facebook
bloglovin
pinterest
instagram
tumblr
email

Back at the palace

We've spent the last few days at my boyfriend's parents' in Opolskie Voivodship. I've already told you how different and beautiful it is to me, being a sort of a mountain girl myself. It is constantly intriguing to explore the area and find new places, and visit those we've already seen during other seasons.


My favorite way to learn about an area new to me is to walk around or drive around and just acquaint myself with the atmosphere and landscape. I don't care much for seeing all the monuments and travelling by the book. I'd much rather go out in search of a beautiful view and an exciting new ruin to explore. I admit, I'm quite an abandoned places junkie. So, every time we get here, we go for long car rides and watch the landscapes fly by us and change, and stop on our way when we spot something interesting.


One of our regular stops is this amazing palace from 17th century located in Starościn. It is a large, beautiful building placed in a mesmerizing park full of ancient trees, some of them very unique to our country, like a cigar tree, an American tulip tree and Brewer's weeping spruce. There is a ruined chapel hidden away in the park and you can even catch a glimpse of the previous owners' coffins if you take a peek through a small crevice in the substructure of one of the walls (sorry if this is TMI for you, I happen to be a sucker for these slightly creepy things). The palace itself is currently abandoned and, sadly, closed for visitors. That didn't stop us from taking photos in fron of it, of course. If you ever happen to be somewhere nearby, make sure to visit this place and take a walk in the gardens, it's one of the most astonishing places I've seen. I've already told my boyfriend, the Fish, that he was lucky the palace wasn't built in the mountains because if it were, he'd have to buy it to me because I want to live there.

Dress: made it myself
Pattern: free pattern from SewMag
Fabric: thrifted
Flats: old
Belt: no name
Jacket: no name
Follow



facebook
bloglovin
pinterest
instagram
tumblr
email

Giveaway reminder

We're currently out of town, visiting my boyfriend's parents so I'm not sure if I'll be able to post anything in the upcoming days but I wanted to remind you guys that I have a very cool giveaway going on and you can win a skirt, a peter pan collar or a bowtie handmade by me and anyone can join! The giveaway ends next Monday so this is your last chance to join in the fun!

Click below for more info.


Wyjechaliśmy na kilka dni do rodziców mojego chłopaka, więc nie wiem czy uda mi się w ciągu najbliższych dni wrzucić coś na bloga - chciałam wobec tego przypomnieć Wam, że wciąż otwarte jest moje rozdanie, w którym możecie wygrać coś, co sama dla Was uszyję: retro spódnicę, uroczy kołnierzyk bebe lub pełną czaru muszkę. Rozdanie kończy się w poniedziałek, więc to ostatnie chwile, żeby wziąć w nim udział.

Klikajcie w obrazek powyżej, by dowiedzieć się więcej!

facebook bloglovin pinterest instagram tumblr email

I made myself a pair of shorts!

Hah! It finally happened: I'm slightly mad! And I decided to sew my first pair of shorts. I used a vintage pattern (obviously) from 1957 and meddled with it a bit to get a better fit. I ended up with something I would call a wereable muslin due to the type of fabric: the weave looks like lightweight denim but the fabric itself is really kinda flannel-y and very soft so it doesn't meet my preference when it comes to pants. It's ok for a hike in the fields, though!
I decided to add some quirky little details to this pair and so I cut two cat head shaped pockets for the back and made one small pocket cut on the bias for the front. I also made one million mistakes while sewing, like choosing a french seam in the back where I also decided to place the zipper... those who sew will know why that wasn't the smartest idea. As you can also see, the zipper isn't very symmetrical and I'd normally re-sew it but I just wanted this pair for test purposes so it stays the way it is. I consider this pair a bit on the large size so I'd size down the next pair I sew. 

Even despite all the mistakes, I honestly enjoyed sewing them! They're also my first pair of high waisted pants ("high waisted" seems like such a wrong term --after all, the waistband hits right at the waist level so they're actually "regular waist" but I guess it's all relative and dependent on the prevalent style).

Stało się: uszyłam spodnie. Unikałam tego jak zarazy, wydawało mi się, że dopasowanie wykroju do mojego krągłego zadka będzie wymagało zdolności co najmniej niebagatelnych. Ale strzeliło mi do głowy, że spróbuję jednak, bo znalazłam ładny wykrój (z 1957 roku, jakby kto był ciekawy). No i dopasowałam. Trochę jest luźno, ale to tylko testowy uszytek i dochodzi jeszcze kwestia tkaniny, która splotem przypomina dżins, a strukturą flanelę, więc się rozflacza nieco w ciągu pięciu minut od założenia. Wersja beta jest, uważam, całkiem udana: przyozdobiona kieszonkami w kształcie kocich głów na tylnej części odwłoka, żeby odwrócić nieco uwagę od odwłoka wielkości. Z przodu malutka kieszonka ze skosu. Mankiety w kratę. Suwak z tyłu, jak widać, trochę krzywo wszyty - normalnie bym go poprawiła, ale jako że to tylko próbna rzecz, to zostawiam. Będzie do biegania po lesie, jak się podrze, to nie będę płakać.

Blouse: vintage, from my Granny's closet
Shorts: made them myself
Pattern: Der Neue Schnitt 1957
Fabrics: vintage, gifts from an acquaintance
Flats: Nord, old (similar)
Hat: Thrifted
Backpack: Even&Odd via Zalando
Photos by my boyfriend, The Fish.

Vintage Tuesday: Der Neue Schnitt 7/1954


Another magazine from my collection: fitting the current season, from July 1954 which was just 61 years ago! Man, has the fashion changed... it's hard to believe how much modern style is simplified in comparison to those 1950s pieces. I'm actually coveting all the details that seem to be lost on most modern wear: the welt pockets, the gathers in the craziest places and weird darts shaping the garment in ingenious ways, the collars and decorative button plackets... 

I have a few favorites here: the 5 way dress, the dress from the back cover and the one with a broad collar, sewn in paiseley printed fabric from page 7. Now that I think about it, that last one is pretty modern-looking even!

Kolejny magazyn z mojej kolekcji: tym razem wpasowany w porę roku, bo z lipca 1954. Ma tylko 61 lat! Styl zmienił się niesamowicie do naszych czasów, wszystko się uprościło. A mnie brakuje tych uroczych detali, które prowadzą oko po stroju: te wymyślne marszczenia, zaszewki genialnie formujące ubranie w najdziwniejszych miejscach, kieszenie z wypustkami, kołnierzyki i wiązania, i ozdobne plisy, i patki...

Mam w tym numerze kilka ulubionych wykrojów: sukienkę na pięć sposobów, tę z tylnej okładki i tę we wzór paisley, z szerokim kołnierzem ze strony numer 7. Teraz zdałam sobie sprawę, że ta ostatnia wygląda nawet dość współcześnie!
facebook bloglovin pinterest instagram tumblr email

Abundance

There is an abundance of fauna in these fields: there are frogs and toads in the ponds, pheasants and partridges in the shrubs, we have sighted hares and hedgehogs and the tracks of deer and boars are plentiful. The birds never cease to sing and the lizards and mice always frolic in tall grass. Suddenly realizing that I am surrounded by life wherever I turn is a wonderful thing. People are definitely the smallest minority in these fields and yet I am never alone here.

Peek-a-boo!

After I showed you my cherry print dress last time, my friend Asia from Moda di Giovanna commented that I should dig more unworn dresses from my wardrobe. So I started looking and came to this number that I have had for a few years now and hardly ever wore during that time because of the large slit in the back. I was constantly worried that it would expose way more than I would like to show. That's actually a flaw in design: a pencil dress like this should have a nice kick pleat that would prevent this sort of thing from happening.

So... I decided to sew one into this dress to make it wereable. While I was looking through my fabric closet, I came around this fun Halloween-themed piece and I giggled at the image of it being installed as a kick pleat popping in my head. So I gave it a swing and here it is: boo-ing at anyone who would try to throw a glance.

If you have a skirt or a dress with a similar issue, I really advise using this method. It's pretty easy and you need just a small piece of matching fabric and you can even sew this by hand if you don't have or  can't use a sewing machine --it's not a big project. I could make a tutorial for you guys if you were interested. Just let me know!