The small things

I often think that it's the small, everyday things that count when you love and live with somebody. So I do appreciate the fact that my boyfriend, The Fish, walks our dog in the mornings when I can barely open my eyes. And I hope he appreciates when I cook for him (I wouldn't cook at all if I didn't have him to feed, I can live vey well on sandwiches and fruits). I love it when he sometimes brings me flowers because he had passed by the florist's on his way home and thought of me. I think he likes it when I  surprise him with a new blouse or t-shirt for him from time to time. We a do a lot of small stuff for each other and that's what I think is important in any lasting relationship, it doesn't have to be a romantic one.

So when the Valentine's Day came, I wanted to make something special for both of us as a couple. I figured we don't have a lot of photos together because it's either him or me behind the camera all the time. He takes a lot of my photos, I take some of him and that's it. We needed some photos together! The weather was beautiful that day so my plan was good to go and we went for a walk with our dog, taking the photo gear with us. Now, I find it easy to set up the gear and just go with the flow when I take photos of myself on self timer but... it wasn't as easy when there are two people involved! All the running around and waiting for the shutter to click, and it clicking always, always at the wrong time, when at least one of us made a silly face... yeah. From the whole shoot we actually got two photos that one could count as decent. We also got a lot of laugh, a nice walk and then we went for delicious food so I reckon it was a great day.

The next day we went to shoot photos for a project that I currently work on about large families (large being 4 and more kids). As my mum is helping me with the project --she's the one who is in contact the families --she was there with us when we were shooting. After everything was done, I asked her if she could take photos of us. She was glad to do it, herself being an avid photography lover. And so we got our photos! So much different from the shoot I had in mind but still a lot of fun. And we promised to each other to take more photos like this and get better at posing together.




Mój chłopak, Ryba, wychodzi z naszym psem na spacery rano, kiedy ledwo mogę otworzyć oczy, a ja gotuję mu obiady (nie gotowałabym wcale, gdyby nie on, świetnie sobie radzę na kanapkach i owocach). On czasem przynosi mi bukiet goździków albo tulipanów, bo akurat mijał kwiaciarnię i pomyślał o mnie, a ja czasem zaskakuję go nową bluzą albo t-shirtem, bo przyszło mi do głowy przejrzeć męską sekcję sklepu. Doceniamy te codzienne, małe gesty. Myślę, że są bardzo ważne, kiedy się z kimś żyje. Takie małe rzeczy budują duże związki. Wszelkie ludzkie relacje, jeśli są trwałe, opierają się na takim zwykłym pamiętaniu o sobie nawzajem.

Kiedy zbliżały się Walentynki, pomyślałam, że tym razem chciałabym zrobić coś nie tylko dla Ryby, ale i dla nas obojga. O czym myśli fotograf? O zdjęciach. Mamy ich wspólnych mało, bo zawsze albo jedno, albo drugie stoi za aparatem. Poszliśmy więc na spacer w piękne, słoneczne popołudnie, z psem, statywem, aparatem i najlepszymi chęciami. Sama jestem już przyzwyczajona do rytuału biegania od samowyzwalacza i z powrotem, ale ogarnięcie w tym trybie dwóch osób na raz nie jest takie proste. Skakanie w tę i we w tę, wpadanie na siebie, robienie głupich min w najmniej odpowiednich momentach i czekanie w napięciu na klapnięcie lustra... dość powiedzieć, że przyzwoicie wyszły nam całe dwa zdjęcia! A poza tym mieliśmy masę śmiechu, zrobiliśmy ładny spacer, a potem, dotlenieni, poszliśmy na dobre jedzenie, więc dzień był zdecydowanie z tych wygranych.

Nazajutrz pojechaliśmy robić zdjęcia do projektu o dużych rodzinach, nad którym obecnie pracuję. Towarzyszyła nam moja mama, która zajmuje się logistyczną stroną projektu. Jako że sama jest zapaloną fotografką, chętnie wzięła ode mnie aparat i po skończonej pracy zrobiła nam zdjęcia. Tym razem było łatwiej, chociaż wspólne pozowanie to nadal niełatwa sprawa. Ale poprawimy się!


Photos: me&my boyfriend, The Fish and my Mum

I made a blouse.


I've recently had my sewing machines cleaned and set, and I thought that was a neat moment to try sewing something that I hadn't tried before. I remembered this very sheer white polycotton in black splatter print and, inspired by my lovely friend who has sewn her first Sorbetto Top by Colette Patterns, started drafting a blouse for myself. I've never before sewn with such sheer fabric and was curious how it would behave under my needle. It went surprisingly well and I apologize but I have no blood chilling story here!

I do have a (very short) story about the pattern design, however. It was my first attmpt at making my own pattern (sorta)! As a base for my top, I used the upper part of my Spring Dress and merged it with Sorbetto Top's armholes and sleeves. This franken-pattern worked surprisingly well becasue, well, why wouldn't it? Those were two nice patterns to sew up. I made the Sorbetto once before and it was delightful, and that Spring Dress went flowingly, too.




Styczeń minął pod znakiem chorowania niemal bez przerwy - jak nie mojego, to obu moich maszyn do szycia. Na szczęście wraz z nastaniem lutego bolączki odeszły w niepamięć i mogłam na próbę uszyć coś nowego zanim wrócę do zwykłych szyciowych obowiązków. Uszyłam więc bluzkę z cienkiej tkaniny bawełnianej z dodatkiem poliestru, do której wykrój opracowałam samodzielnie na podstawie dwóch innych wykrojów: mojej wiosennej sukienki i topu Sorbetto od Colette Patterns. Od siebie dodałam rozcięcie dekoltu, kołnierzyk bebe i oblamowanie rękawów. Obeszło się bez większych dramatów, wszystko pasowało do siebie bardzo ładnie, więc niestety nie uraczę Was żadną mrożącą krew w żyłach historią.

Bluzeczka spodobała mi się tak bardzo, że postanowiłam zrobić jej zdjęcia - nie z każdym uszytkiem się tak dzieje. Ale że na zewnątrz raczej mróz i nie chciałabym paradować tak rozebrana, żeby nie złapać kolejnego przeziębienia, tym razem postawiłam na zdjęcia w swoim studio. Wyszłam trochę z wprawy w robieniu zdjęć sobie samej - ostatnio Ryba, mój chłopak, rozpieszcza mnie i chodzi za mną z aparatem - ale na szczęście z kilku zdjęć byłam dostatecznie zadowolona, żeby móc pokazać Wam bluzkę przed wiosną - bo pewnie dopiero wtedy odważę się wyjść w niej na zewnątrz bez ciepłego swetra i płaszcza narzuconego na wierzch.

Blouse: made it myself
Pattern: made it myself
Fabric: thrifted
Skirt: Top Shop
Belt: vintage, from my Mum


Lovely blogs: Liebster award

I got nominated by lovely Sara Lily from Sara Lily Photography (such a sweet retro gal! I've found her blog recently and have been a follower ever since) for Liebster Award. I was delighted! Not only is it a compliment to my blog, but it’s also a lovely way to let my readers know a bit more about me and also to reach out to the other bloggers and help us to stay connected. It also looked like a neat addition to my Lovely Blogs series so I decided to give it a go.

Ostatnio spotkała mnie duża przyjemność - zostałam nominowana do Liebster Award przez Sarę Lily z Sara Lily Photography - uroczą retro dziewczynę, której bloga bardzo lubię czytać. Jest mi bardzo miło wziąć udział w tym projekcie i myślę, że to doskonały sposób nie tylko na to, żeby dać się lepiej poznać czytelnikom, ale i na to, by stworzyć pewną blogową wspólnotę. Myślę, że to wpisuje się również w moją serię postów pt. Lovely Blogs, dlatego tutaj właśnie trafia ten post. 


The Rules
1) Acknowledge the blog who nominated you
2) Answer the 11 questions given to you from the blogger
3) Nominate 11 blogs you think are deserving of the award (less than 200 followers)
4) Let the bloggers know that you have nominated them
5) Give 11 questions for them to answer
6) Display the award photo in your post

Zasady
1. Podaj adres bloga osoby, która Cię zgłosiła.
2. Odpowiedz na 11 pytań, które zadała Ci ta osoba.
3. Zgłoś 11 blogów, o autorach których chciał(a)byś dowiedzieć się więcej.
4. Daj znać blogerom, że wybrałaś/eś ich blogi do Liebster Award.
5. Zadaj swoje 11 pytań.
6. Dodaj obrazek Liebster Award w swoim poście.

My answers
Odpowiedzi

1. What inspired you to start writing/blogging?
I guess I went through some changes over the last three years and those changes were so important I wanted to share their infuence over me. Some of those changes pertained to fashion and clothing and that's why I chose this topic to write about.

1. Co zainspirowało cię do rozpoczęcia blogowania?
Przez ostatnie lata moje podejście do ubierania się i mody przeszło duże zmiany i chciałam podzielić się tym, jaki miało to na mnie wpływ.

2. What is your go-to comfort food?
A tough one! I'd say gin&tonic but that's not really food, is it? Chips, I guess. Or something else that is salty and fatty. Oh! And avocado and tomato sandwich. Yes, those are the best.

2. Do jakich przekąsek skłaniasz się, kiedy masz zły nastrój?
Trudne! Powiedziałabym, że do ginu z tonikiem, ale to nie jest jedzenie. Wobec tego: czipsy. Albo coś innego, co jest tłuste i słone. Aha! I kanapki z awokado i pomidorem. Nie ma nic lepszego.

3. What is your favorite karaoke jam?
Uhh... I'm not familiar with this, sorry! I guess we don't do enough karaoke in Poland, which is too bad because I just love singing. My fave song though? There are too many. When we do actually gather with my friends to sing, I like to start with "Dream a Little Dream of Me" and go forth with some Ella Fitzgerald or Nancy Sinatra classics. I'm also said to be doing a Jim Morrison impersonation quite hilariously.

3. Jaki jest Twój ulubiony zestaw karaoke?
Oj, z tym chyba nie będzie tak łatwo, bo karaoke nie jest zbyt popularne w Polsce, a ja nie brałam nigdy udziału w takiej imprezie. Ale bardzo lubię śpiewać i kiedy spotykamy się na śpiewanie ze znajomymi, to często uderzam w take nuty jak "Dream a Little Dream of Me", a potem przechodzę do klasyków Elli Fitzgerald i Nancy Sinatry. Lubię też pojęczeć SDM, zwłaszcza, kiedy w okolicy jest jakaś gitara. Podobno też nieźle wychodzi mi udawanie Jima Morrisona.

4. If you had a magic power, what would it be?
Ooh... flight I guess, if you count that as magic (birds and planes do it all the time so...).

4. Gdybyś miała jakąś magiczną moc, to jaką byś wybrała?
Chyba latanie! Jeśli można to zaliczyć do magicznych mocy - w końcu ptaki i samoloty latają bez pomocy magii (chociaż co do samolotów nie jestem przekonana, jak to możliwe, że tyle ton wisi w powietrzy i nie spada, he?)

5. If you could pick any occupation to start on Monday (different from what you do now), what would you pick?
That's actually right on time because I'm in the process of changing my occupations... but it's really hush-hush right now so I can't give the true answer. It's a secret. But you will know soon enough!

5. Gdybyś mogła wybrać sobie nowy zawód od poniedziałku, to co by to było?
Ha, to właściwie jest bardzo na czasie, bo jestem w trakcie takiej zmiany. Ale póki co cicho. Niedługo dam znać. Chociaż niestety nie w najbliższy poniedziałek. 

6. Where would you go for your dream vacation and who would you take?
Oh, just two places: backpacking through Iceland and backpacking through my beloved Beskids (mountains to the south of Poland). And while it might sound selfish, I'd love to go alone. I just love spending time in nature on my own.

6. Gdzie pojechałabyś na wymarzone wakacje i kogo byś ze sobą zabrała?
Mam dwa takie miejsca: Islandię i moje ukochane Beskidy. Pojechałabym z plecakiem i namiotem, i nie dzieliłabym ich z nikim, nawet jeśli to bardzo samolubne. Uwielbiam samotnie spędzać czas w przyrodzie.

7. Do you have a favorite boy band/pop princess from the early 2000s?
Back in the early 2000s I was mostly listening to heavy/thrash/death/black metal buuut that's still popular culture, right? So my favorite boysband would have to be Black Sabbath, Judas Priest and Burzum and Opeth. And Mercyful Fate and Summoning. And other such badasses. Yup.

7. Czy masz ulubiony boysband z początku lat 2000?
W tym czasie słuchałam głównie heavy/thrash/death/black metalu, ale to w zasadzie też były boysbandy. Black Sabbath, Judas Priest, Burzum, Opeth, Mercyful Fate, Summoning... sami źli chłopcy w corpse paincie!

8. What is your favorite holiday and why?
I'm not too big on holidays. I like those that last longer than one day because it means I get more free time.

8. Jakie jest Twoje ulubione święto i dlaczego?
Nie przepadam za świętami. Lubię te, które są dłuższe, bo wtedy mam więcej wolnego czasu.

9. Do you have a mantra/motto/favorite quote and if so, what is it?
Oh, those I have a-plenty. I'm kinda quote hoarder (I'm pretty sure not one of my friends knows this about me, it's a little embarassing to me). But the one that I keep coming back to the most is: 

“Coming home from very lonely places, all of us go a little mad: whether from great personal success, or just an all-night drive, we are the sole survivors of a world no one else has ever seen.”― John le Carré

You know. The world no one else has ever seen. That is just striking.

9. Czy masz mantrę/motto/ulubiony cytat? A jeśli tak, to jak brzmi?
Tego będzie sporo! Swego czasu byłam oddaną zbieraczką cytatów (myślę, że nawet najbliżsi przyjaciele tego o mnie nie wiedzą, trochę mnie to zawstydza). Najczęściej wracam myślami do tego:

"Wszyscy czujemy się trochę szaleni wracając z osamotnionych miejsc: na szczycie sukcesu i w trakcie całonocnej przejażdżki jako jedyni doświadczamy świata, którego nikt inny nie widział." ― John le Carré (tłumaczenie moje)

Świat, którego nikt inny nie widział. Bardzo to do mnie trafia.

10. What are your plans for Friday night?
This week? Probably just stay home and sew a little.

10. Jakie masz plany na piątkowy wieczór?
W tym tygodniu? Pewnie trochę poszyję.

11. Are you an introvert or extrovert?

I'm not sure I actually believe this classification to be true to everyone. I mean, sure, there are 100% introverts and 100% extroverts and I think I may have known about one of each along the line. But the rest of us is somewhere in between, I guess. I, for example, need a lot of people around me and I soak in their comforting presence but after a while I need my solitude to regain my composure. What does that make me?

11. Jesteś osobą introwertywną czy ekstrawertywną?
Nie jestem pewna czy przekonuje mnie ten podział. To znaczy, jasne, spotkałam osoby, które są w 100% introwertykami, jak i stuprocentowych ekstrawertyków, ale jest ich niewiele. Myślę, że reszta z nas wypada gdzieś pomiędzy. Na przykład ja potrzebuję ludzi wokół siebie i bardzo lubię ich uwagę, ale po jakimś czasie czuję potrzebę wycofania się w swoją samotność, żeby naładować akumulatory. To chyba cechy przypisywane tradycyjnie obu stronom tego spektrum.

My nominees
Ok, so let's be fair. I would love to hear from you guys and you can participate if you want to, but no pressure. If you've played this game before, I'd be delighted if you linked to your answers so I can read them!
1. Kasia from Simplicity Is The Key
2. Kasia from Coeurs de Foxes
3. Alicja from Come Inside Us
4. Ette from Parva Sed Apta
5. Martina from La Dulsa Tina
6. Jagna from Jagnię Craft
7. Kamil from Na Własne Oczy
8. Amanda from Ardor, Zest
9. Żaneta Żyrafko from Pracownia Krawiecka Żanety Żyrafko
Also, if anyone feels like joining, just let me know!

Blogi, które zapraszam do zabawy
Ok, chciałabym być uczciwa. Z przyjemnością przeczytałam Wasze odpowiedzi, ale jeśli nie macie ochoty albo brałyście/braliście już udział w tej zabawie, to nic na siłę! Dajcie znać, jeśli już odpowiadałyście/odpowiadaliście na takie pytania, z wielką ciekawością przeczytam Wasze wpisy. 
(Lista wybranych blogów powyżej.)
A jeśli ktoś niewymieniony na liście chciałby wziąć udział w zabawie, to niech da znać w komentarzach!

My questions for you
1. What inspired you to start blogging?
2. What is your favorite place on the internet?
3. Do you like having your photos taken?
4. What is your favorite computer/board/rpg game?
5. What would you give to your best friend if you wanted them to feel how special they are to you?
6. What is your passion or hobby? Why do you like it so much?
7. Do you live with a pet? Or would you like to live with one? Tell me about it.
8. What is the most influential book that you've read recently?
9. What was your first personal love story?
10. Are you an introvert or extrovert?
11. What is the airspeed velocity of an unladen swallow?

Moje pytania do Was
1. Dlaczego zacząłeś/zaczęłaś prowadzić bloga?
2. Jakie jest Twoje ulubione miejsce w internecie?
3. Czy lubisz, kiedy ktoś robi Ci zdjęcia?
4. Jaka jest Twoja ulubiona gra planszowa/komputerowa/rpg?
5. Co dał(a)byś swojemu przyjacielowi/przyjaciółce, gdybyś chciał/a im przekazać, jak bardzo jest dla Ciebie ważny/ważna?
6. Jaka jest Twoja pasja lub hobby? Dlaczego sprawia Ci tak wielką przyjemność?
7. Czy mieszkasz ze zwierzakiem? A może chciałbyś/chciałabyś mieszkać? Opowiedz o tym!
8. Jaka książka wpłynęła na Ciebie ostatnio najbardziej?
9. Pamiętasz swoją pierwszą miłość? Opowiedz o niej.
10. Jesteś osobą introwertywną czy ekstrawertywną?
11. Jaka jest prędkość lotu jaskółki bez obciążenia?

Whew! 
Uff!

A Bit of Winter&Granny's Wardrobe

Finally some snow is here, and at the same time the weather is pleasantly not too freezing. That called for me wearing some white on white and since I've recently came in posession of this cute knit cardi, I thought I'd give it a try and match it with the dress that I'd made last summer (you've seen it here before). It's nice to wear your summer wardrobe in winter, or more precisely through all the seasons. I made this dress in August, wore it through Autumn and now it's making a come back in Winter. I bet I'll be wearing it this Spring, too. It's just so easy to layer! Two layers of tights (I wear black underneath for deepen the colour of the outside layer), a nice, warm sweater, a big scarf and I'm good to go. Do you shift your summer pieces to other seasons, too?


The cardigan I'm wearing is another thing from my Grandma's closet that I've dug out recently and couldn't really understand why it was kept hidden away. As you may remember from my last post about Granny's wardrobe, she used to be a professional knitter. This lovely number is obviously of her production. It's currently in need of new buttons because I'm guessing the original ones were cut off and fitted to something else that was getting more wear (make do and mend all the rage here!)

As I said, I'm not sure why this cardi was tucked away in some forgotten corner. It practically looks unused. Maybe Granny made it for someone who didn't fancy it enough? (Thank god! Now I get to love it!) The curious thing is, there is another beautiful knit sweater, made of the same yarn as this one, I'd found one along with the other. Granny says she can't remember. Mystery Wardrobe!







W końcu pojawił się śnieg! A przy tym jest niezbyt zimno. Postanowiłam więc, że czas na trochę bieli w moim codziennym ubraniu. Niedawno stałam się szczęśliwą posiadaczką robionego na drutach kardiganu w kolorze złamanej bieli, który świetnie się spasował z sukienką, którą uszyłam sobie tego lata. Lubię nosić letnie rzeczy zimą - a właściwie przez wszystkie pory roku. Sukienkę uszyłam w sierpniu, nosiłam jesienią, teraz zimą, na pewno wróci też na wiosnę. 

Jak zrobić z siebie zimową cebulę? Wystarczy opanować ubieranie się warstwami i wszystko świetnie działa. Można na przykład założyć dwie warstwy rajstop (pod spód zakładam czarne, żeby przyciemnić dodatkowo kolor tych, które są na zewnątrz), do tego przydają się też skarpetki jako dodatkowa warstwa grzejąca - mogą być nawet schowane całkiem pod rajstopami, i tak nie będą się odznaczały. Pod sukienkę założyć koszulę w pasującym kolorze lub z ciekawym deseniem tak, by wystawał kołnierzyk. Na sukienkę z kolei - pulower albo kardigan. Do tego duży szalik i mamy na sobie praktyczny, ciepły i zimowy zestaw, który nawiązuje kształtem do lżejszych, letnich ubiorów. A czy Wy nosicie letnie ubrania w innych porach roku? 

A co do kardiganu - to kolejna rzecz wygrzebana z babcinej szafy i jest oczywiście dziełem babcinych rąk, bo, jak wspominałam w poprzednim wpisie, Babcia zajmowała się robieniem na drutach zawodowo. Dlaczego akurat ten sweter powędrował do szafy - nie wiem. Być może nie spodobał się komuś, dla kogo był zrobiony? Jeśli tak, to tym lepiej, bo teraz mogę go nosić ja, a wygląda na zupełnie nieużywany. Za uroczy uważam fakt, że odcięto od niego guziki, najprawdopodobniej po to, by przyszyć je do innej, bardziej lubianej rzeczy - takie gesty bardzo wiele mówią o stosunku do przedmiotów, jaki miano wcześniej, jak również o tym, jaki my mamy do nich współcześnie.  

Dress: I made it
Cardigan: my Grandma made it
Coat: Troll
Scarf: Deichmann
Cap: Leclerc, nn
Gloves: old
Tights: old
Boots: Wojas
Bag: old, nn
Belt: vintage, thrifted
Photos by my Boyfriend, the Fish