In other news, I made a blouse

You know, when you are self taught and you insist on staying that way, sometimes you get stuck because of your own silly fears. Like a fear of buttonholes. Yup, that was my biggest sewing fear to date. I was avoiding sewing anything with buttons on because, you know, you work hard on a garment and then you spoil everything with a badly made buttonhole! Not that irrational, really, especially taking into account my lovely albeit grumpy old Singer machine who sometimes refuses to do as asked just because.

Well, no more! I finally took a dive and made my first button up blouse. I chose a pattern from Pramo from 1980 I think. It's a simple kimono sleeve blouse with tucks at the shoulder seams and with a rather weird collar. I wasn't sure I liked it at first when I finished the blouse, as it was nothing like the technical drawing suggested (and the photo of the blouse was only from the side... that should've told me something!) but I've changed my mind since and I think it's kinda cute and it reminds me of some early 1950s styles with sophisticated high collars that I keep seeing in my pattern magazines. 

I picked the cutest little sunflower buttons to finish off the blouse and give it that extra touch of whimsy. I honestly can't wait to sew more blouses and shirts now. Buttonholes, pfft! So basic.


Czasami, jak się człowiek uprze, że sam się wszystkiego nauczy, to musi stanąć twarzą w twarz z różnymi potworami. Moim największym szyciowym potworem były do tej pory dziurki od guzików. Unikałam szycia wszelkich zapinanych ubrań ze strachu przed dzierganiem dziurek. No bo - jak to tak? Namęczyć się z szyciem czegoś, a potem na sam koniec spartaczyć dziurki? Nie jest to takie całkiem irracjonalne, a ma też wiele wspólnego z moim starym Singerem i jego  humorami, i niechęcią do współpracy przy takich niecodziennych wyzwaniach.

Ale jednak - strachowi stawiłam czoła! Uszyłam w końcu bluzkę na guziki. Wykrój wzięłam z Pramo bodaj z 1980 roku. To prosta kimonowa bluzka z kilkoma zaszewkami na ramionach i z nieco dziwnym kołnierzem, który zupełnie nie tak miał wyglądać, jeśli wierzyć rysunkowi technicznemu (a na zdjęciu pani w bluzce stała bokiem... co pewnie powinno wzbudzić moje podejrzenia, że coś jest nie tak). Nie spodobał mi się najpierw ten kołnierzyk, ale poszłam po rozum do głowy, przypomniałam sobie, że takie wysokie stójki widywałam w swoich szyciowych magazynach z początków lat 50-tych, i ta racjonalizacja mnie uspokoiła. Kołnierzyk jest spoko. Dziurki też. 

Wybrałam guziki w kształcie maleńkich słoneczników, bo lubię rzeczy urocze i nieco dziecinne, a poza tym pasowały mi do tej bawełny w małe bukieciki czerwonych kwiatków. Teraz nie mogę się doczekać aż uszyję kolejne bluzki i koszule. Dziurki? Co to dla mnie.

Blouse: made it myself
Fabric: thrifted cotton
Pattern: Pramo 1980
Skirt: made it myself
Cardigan: Top Secret, old
Jacket: Camaieu
Scarf: Rossmann
Tights: Funpol via Allegro
Shoes: found

*Photos by my boyfriend, The Fish.

Follow

9 comments:

  1. I am TERRIFIED of button holes. My first ever 'real' sewing experience involved me choosing something way too complicated ( lots of tiny weeny elastic casings and many buttonholes).........I have gotten over my fear of elastic casings but still need to work out how to do buttonholes.

    ReplyDelete
  2. Kapitalnie. No kapitalnie. Może o to chodzi w tym, że diabeł tkwi w szczegółach - guziki i dziurki to kolejny stopień krawieckiego wtajemniczenia ?

    ReplyDelete
  3. Jaka piękna!!! A ja nic nie szyję :( A teraz mi wjechałaś na ambicję, bo się przymierzałam do bluzki w kwiatki w stylu retro...

    ReplyDelete
  4. That blouse is soooo cute! I love the buttons you chose!
    Much love,
    Mona

    ReplyDelete