By default

This... well, this happens. Not often, I admit. These are my only blue jeans and I almost never wear them because --you know, skirts and dresses are better and then, pink polka dot jeans and floral printed jeans are also better. But from time to time, I figure, why not? 

Blue jeans work as the most casual piece of clothing ever in my mind. Everyone owns a pair, they match pretty much everything and there is absolutely no controversy about them. Sure, they have a long and fascinating history but we don't think about it when we choose to wear them. You can pick jeans for an evening at a theatre as well as when you're dressing for a party or just going about your business along the day and no one will bat an eye. It's a sort of an invisible piece of clothing, I think. People are ready to notice a shirt with a jabot or a pair of worn down loafers but blue jeans? Nah. Blue jeans are default. And while I definitely prefer my quirky, statement style, it's ok to be default sometimes.




No więc... tak też się zdarza. Niezbyt często, przyznaję. To moja jedyna para niebieskich dżinsów i prawie ich nie noszę, bo - no wiecie, sukienki i spódnice są o wiele lepsze, a jeśli już pada na spodnie, to różowe w groszki albo zadrukowane w kwiaty bardziej do mnie przemawiają. Ale od czasu do czasu - czemu nie? 

Niebieskie dżinsy to najbardziej niezobowiązująca część garderoby, jaką mogę sobie wyobrazić. Każdy ma co najmniej jedną parę, bo pasują do wszystkiego i nie ma wokół nich najmniejszej kontrowersji. Jasne, mają długą i fascynującą historię, ale nikt się do niej nie odnosi, kiedy decyduje się je założyć. Można w nich iść zarówno do teatru, jak i na imprezę, można w nich przechodzić cały dzień, załatwiając swoje sprawy, i nikt nie zwróci na nie uwagi. Są trochę niewidzialne. Ludzie z łatwością zwrócą uwagę na żabot u koszuli albo znoszone półbuty, ale na niebieskie dżinsy? Raczej nie. Niebieskie dżinsy to ubranie domyślne. I chociaż zdecydowanie wolę swój fikuśny, wyrazisty styl, czasem dobrze ubrać się w coś niewidzialnego.

Jeans: C&A, old
Shirt: gift from a friend
Cardigan: thrifted and refashioned (shortened)
Loafers: found
Tote bag: made it myself
Camera: Olympus Pen EE

*Photos by my boyfriend, The Fish.

Facebook Tumblr Instagram Pinterest
Follow

7 comments

  1. ładnie
    http://iamemilia.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. Piękny uśmiech! :-) Miłego dnia!

    ReplyDelete
  3. przepieknie pasujesz do tego wszystkiego ! ma to swoja magie :)

    u mnie nowy post!!

    ReplyDelete
  4. Za to sweter jak najbardziej "widzialny" :) I chociaż rzadko chodzisz w jeansach to świetnie leżą i w końcu widać jakie masz zgrabne nogi, chociaż utarło się, że od tego są spódniczki ;) Pięknie tam u Ciebie :) pozdrawiam

    ReplyDelete
  5. I only have 1 pair of jeans as well and they are my "friday" jeans since i work from home on fridays and don't put much effort in what i wear!! Regardless of our feelings on denim, you look adorably fall! =)

    ReplyDelete
  6. I think this outfit is gorgeous and fun even though you're wearing blue jeans. They may be default and "invisible" but that makes it easy to wear something a bit out there with them. At least that's my opinion. I feel rather comfy in blue jeans, as I know it won't draw eyes away from my pretty top or chunky jumper.
    These photos are absolutely stunning! Such amazing colours. And you fit right in!
    Much love,
    Mona

    ReplyDelete