Commenting

I thought I'd share with you something that has been bugging me for months now and up until now I didn't know how to approach it. I do not mean this as some sort of general comment on the whole blogosphere and its rules. It's just something that I personally feel needs clarifying to my readers and fellow bloggers. So here goes.

I'm not a fan of commenting on blogs and I've been doing it less and less as of late. Don't get me wrong. I love reading blogs, I love watching the photos and I enjoy getting to know other bloggers via their posts and pictures. I visit all of the blogs of people who comment on my posts --and then some. I submerge myself in the worlds that they create and I take my time to savour the experience.

So, why not comment? The thing is, I was never big about speaking unasked. I like to chime in when I really have something to add or when I have a question (although I will most likely google first --I don't want to waste anyone's time other than my own). That's when I'm sure to write, and then, usually, at length. But other than that? I mostly don't have anything of value to add and I expect more from myself than just to write "you look so cute!" for the thousandth time (although there is definitely nothing wrong to saying that if one really feels that way!).

Likewise, I don't expect anyone to comment on my posts. I sincerely don't consider most of them worthy of a written comment. I rarely write about anything controversial or intelectually demanding so there seldom is anything to talk about. I'm happy about each and every comment that I get but I'm also always surprised that I get any because I don't expect to receive them! I'm satisfied with knowing that people come around and scroll down, and maybe they like what they see. To me, that is enough. I have actually been considering closing the comments section on my blog but I'm afraid that my readers would take it personally so I'm still hesitant. 

Now, I'm not saying that is the one true way to see things. But it's definitely a way of seeing things that is true to me. 

I'm really sorry if I do not comment enough. I am always there and you can rest assured that I do read whatever you guys have written and I appreciate all the effort that you put into creating your blogs. I also will certainly comment when I feel I have something valuable to say. Most of the time, though, I don't. I find that value is usually in the things that the author of the blog has to say and my point of view isn't that important. I prefer to read and observe than to write and interact. So I would rather stay authentic and silent than treat you with some contrived, talkative version of myself. I hope you can understand that and thank you for being here, even despite my introvertive nature!



Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, że chciałabym się podzielić z Wami czymś, co mnie trochę męczy, ale nie wiedziałam, jak się do tego zabrać. Jak zwykle okazało się, że najlepiej od początku. 

Nie chciałabym, żeby to, co napiszę, zostało odebrane jako pewien komentarz na temat całej blogosfery, bo tak nie jest. To raczej moje osobiste odczucia i obserewacje, i wrażenie, że jestem winna wyjaśnienie swoim czytelnikom i znajomym blogerom.

Nie przepadam za komentowaniem na blogach i ostatnio coraz rzadziej to robię. Nie zrozumcie mnie źle: uwielbiam czytać blogi, oglądać zdjęcia i poznawać innych blogerów przez ich kolejne posty. Odwiedzam wszystkie blogi osób, które u mnie coś napiszą - i wiele innych. Lubię się zanurzać w atmosferze każdego z tych miejsc, bo każe jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju - jak ludzie, którzy je tworzą.

Czemu więc nie komentuję? Chyba dlatego, że nigdy nie czułam się dobrze, wypowiadając się bez pytania. Lubię dodać coś od siebie wtedy, kiedy mam coś wartościowego na myśli albo wtedy, kiedy mam pytanie (chociaż i wtedy zacznę od wyguglowania odpowiedzi, bo nie lubię marnować cudzego czasu). Wtedy na pewno napiszę, i to pewnie długo. Ale poza tym? Zwykle nie mam nic mądrego do dodania, a oczekuję od siebie więcej niż tylko kolejnego komentarza w rodzaju "ślicznie wyglądasz!" (chociaż oczywiście nie ma w nich nic złego).

Jednocześnie nie oczekuję, że ktokolwiek będzie pisał komentarze na moim blogu. Zupełnie szczerze nie uważam ich za wymagające dyskusji. Rzadko piszę o czymś kontrowersyjnym albo wymagającym chwili zastanowienia, więc rzadko jest o czym gadać. Oczywiście cieszę się z każdego komentarza, który dostaję, ale też każdy mnie zaskakuje, bo się go nie spodziewam! W zupełności wystarcza mi świadomość, że codziennie przychodzi tu ileś osób, przewija stronę i być może podoba im się to, co widzą. W zasadzie zastanawiam się nad usunięciem sekcji z komentarzami z bloga, ale nie chciałabym, żeby czytelnicy odebrali to osobiście, więc jeszcze się waham. 

W żadnym razie nie uważam, że to jedyny sposób, w jaki można tę kwestię widzieć - to tylko mój punkt widzenia.

Naprawdę więc przepraszam, jeśli nie komentuję dostatecznie często. Mimo wszystko zawsze jestem i obserwuję, i możecie być pewni, że czytam wszystko, co piszecie, i doceniam wysiłek włożony w tworzenie kolejnych notek. Z pewnością też napiszę do Was, jeśli poczuję, że mam coś wartościowego do dodania. Zwykle jednak nie mam. Zazwyczaj większą wartość dostrzegam w tym, co napisał autor notki niż w komentarzach do niej, a moje zdanie raczej nie jest takie istotne. Wolę czytać i obserwować niż pisać i wchodzić w interakcje. Dlatego wolałabym pozostać autentyczna i siedzieć cicho niż udawać przed Wami jakąś gadatliwą wersję siebie. Mam nadzieję, że to zrozumiecie. Dziękuję Wam, że tu jesteście, nawet mimo przeszkód, jakie stawia moja introwertywna natura!

Follow

5 comments:

  1. No tak, mówimy o komentowaniu, a ja już trzaskam komentarz. Aż mi wstyd. Kiedy ja rok temu zaczynałam przygodę z blogowaniem, siedziałam cicho w kącie, bo się bałam napisać cokolwiek - nawet dobrego, bo chodziło mi łowie, że ktoś odbierze to, że się podlizuję. Jakoś tak wyszło ze się później rozgadałam, i nikt mi głowy za to nie urwał. Nic na siłę :). Twoje zdjęcia są tak bajkowe, że aż człowiek się chce tym podzielić. Póki tylko sytuacja mi na to pozwoli (wiadomo o co chodzi), jeśli tylko serducho będzie mi chciało coś napisać, to będę pisać, ale nie oczekuję tego w drugą stronę! Pozostań cichą sobą :), czarując nas dalej swoimi zdjęciami, szyciem i podejściem do mody :) !

    ReplyDelete
  2. Czasem zdarza mi się napisać a potem skasować komentarz. Rzadko komentuję. Lubię jednak jak ktoś coś mi napisze, cokolwiek :) Tęsknię za pisaniem listów. Teraz wszystko takie proste i szybkie ale nie ten sam urok ;)

    ReplyDelete
  3. Zdjęcia jak zaczarowane, nie znam nikogo innego, kto by mnie do siebie tymi zdjęciami przyciągał jak magnes.
    Miło, że wszystko to nam tak zgrabnie wytłumaczyłaś, ale przecież nie musisz nic komentować :) Buźki

    ReplyDelete
  4. Oh wow, Klara, I'm surprised you had to write this post at all. I didn't know this was an issue. Personally, I do feel like I wish you'd comment more on my posts but maybe you're just so busy or don't find my posts of any interest. Everyone has a reason not to comment - like me right now because I haven't had the time to even open other people's blogs (maybe once a week if I'm lucky) - and I feel like whatever yours is is absolutely and entirely your right so it would be unprecedented for me to even ask.

    Furthermore, I definitely understand your point-of-view. I myself have felt that way more than once but sometimes I leave even little comments to interact with bloggers who wouldn't notice me otherwise. And sometimes we end up talking about things we would never have talked about had I not commented, which to me is always a reason to comment. That is, of course, dependent on the situation and what I have to say. All this to say: please don't delete the comment section of your blog. Sometimes I have something to say and I need a let out (of course you can always delete my comment later on...sorry in advance) and also reading other people's comments is always interesting.

    Please don't ever feel obliged to comment when you don't feel like it, though.

    Alive as Always

    ReplyDelete
  5. I get what you mean. A lot of times I want to make a comment but I get no further than 'cute dress' of 'you look great', and it seems just silly to write that, especially if you see other people's comments that are much more meaningful. Sometimes I still write the comment, even if I know nothing else to say, when I very strongly feel that the person in the blog looks stunning in the new garment for example. But then I always feel like I should have added something more. Oh well :)

    ReplyDelete