City creature

Contrary to the popular belief of many of my readers, I live in a large city. The capital of Poland, the lovely Warsaw, is a city of diversity and contradiction. It has its big downtown bustling with life and it has its quiet neighbourhoods with dreamy parks and then --then there are the districts like the one I live in, which, despite being filled with ugly concrete blocks of flats, also border with the beautiful forests and untamed wilderness. Being born and rised here, I truly am a city creature --just the kind that likes to live on the said border. I'd choose my fields and woods over the city center almost every time but I do admit it's very comfortable to have all the cinemas and theatres and museums and pubs, not to mention all of my friends, at arm's reach. And, although I don't feel very much at ease while posing in a busy street, I sometimes want to change the game and give it a shot.

Wbrew temu, co sądzi wielu moich czytelników, mieszkam w dużym mieście. Warszawa jest miastem sprzeczności i zróżnicowania. Jest wielkie centrum, ruchliwe o każdej porze dnia i nocy, są spokojne, miejskie dzielnice z malowniczymi parkami, są też takie przestrzenie, jak ta, w której mieszkam: zabudowane betonowymi blokami, ale graniczące z lasami i dziczą. Urodziłam się tu i wychowałam, i wobec tego jestem zdecydowanie kreaturą miejską - ale taką, która lubi pozostawać na granicy. Gdybym miała wybierać między swoimi polami i centrum miasta, te pierwsze wygrałyby niemal zawsze. Ale przyznaję, że wygodnie jest mieć na wyciągnięcie ręki wszystkie kina, muzea, teatry i puby, nie mówiąc o znajomych. I, chociaż nie czuję się zbyt swobodnie pozując na środku ulicy, fajnie jest czasem spróbować czegoś nowego również w procesie tworzenia bloga.

Jacket: thrifted
Sweater: Orsay, old
Scarf: Rossmann, old
Tights&Socks: Moraj via allegro
Boots: old
Follow Facebook Tumblr Instagram Pinterest

4 comments

  1. Ha, no zgadzam się z tym. Jeśli o mnie chodzi, to od maja do października mogłabym zamieszkać na Kaszubach, gdybym tylko miała gdzie (ciągle wierze, że kiedyś dorobię się tam skromnej działeczki z domeczkiem ;) ) i ktoś dałby mi pozwolenie na pracę zdalną (może kiedyś zostanę freelacerem i będę sobie szefem wszystkich szefów, a w mojej pracy w IT to tylko komputer i szybki internet potrzebny i zarządzę sobie pracę z wioski na Kaszubach :) !). Alee... przez pozostałą część roku lubię miasto: jak mówisz puby kina, teatry, muzea. Jesienią w mieście jest dokładnie tak, jak śpiewa Muniek Staszczyk:

    "Jesienią zawsze zaczyna się szkoła
    A w knajpach zaczyna się picie
    Jest tłoczno i duszno, olewa nas kelner
    I tak skończymy o świcie
    Jesienią zawsze myślę o latach
    Tak starych, jak te kamienice
    Jesienią o zmroku przechodzę z tobą
    Przez pełne kasztanów ulice"

    I w mieście fajnie jest :)

    ReplyDelete
  2. Piękna stylizacja, pięknie Tobie w takich kolorkach!
    Za to właśnie lubię polskie miasta, że dostarczają różnorodnych wrażeń. Sama wychowałam się na blokowisku w dużym mieście, w bezpośrednim sąsiedztwie lasu, po którym z kolegami goniliśmy sarenki (obecnie jest to rezerwat przyrody), a na łyżwy zimą chodziliśmy na staw. Niektórzy chodzili na pobliskie pole kukurydzy na tzw. 'juchtę' (czyli bezczelną kradzież).
    Na zachodzie ludzie nie wierzą w istnienie takich miast.

    ReplyDelete
  3. Świetny pomysł z takim długim sweterkiem jako sukienka ;)
    PorcelainDesire

    ReplyDelete
  4. A ja mam to czego chciałam, chociaż często czuję się rozdarta przez przeszłość. Wychowana w centrum niewielkiego, ale jednak miasta, od dziecka kino czy teatr ( ten lokalny, ale wtedy to było coś), wielkie sklepy i wszystko niemal na wyciągnięcie ręki. Uciekłam w dzicz :) na dalekie obrzeża miasta, żeby poczuć bliżej naturę. Za to pracuję w wielkim molochu, gdzie hałas, i wyjście wprost na tętniące życiem śródmieście, zatłoczone ulice i kiermasze. Kocham to zróżnicowanie, w pracy czuję ,że mam skrzydła, a wewnętrzny spokój i harmonię łapię na swoich włościach :)
    Cudnie wyglądasz. Mega sexi! Laseczka z CIebie i tyle. Szalenie w moim stylu, mogłabym tak chodzić dzisiaj przy tej wietrznej pogodzie :) Buziaki ślę :))

    ReplyDelete