I made a wedding dress

I wanted to show you these photos for the longest time and I actually did to those of you who follow me on Facebook but then... life happened and I forgot to post them to Robot! I've honestly had so much on my mind for the last few months that I feel like I'm now running on empty and so, some erratic behaviour is starting to appear on my part. Sorry about that! I'll try to keep it out of the blog as much as possible and I'll do my best to post as often as I can in the coming weeks. I believe the crazy time schedule will be nearing its end by the first half of October so I'm bound to come back by then.


Now, about the photos and about the dress: it was my first wedding dress sewn for a client. Scratch that. It was my first dress made for a client. Before, I'd only done skirts and small stuff like bowties or collars. So this thing was big. After we agreed on the cut and shape of the dress, I did my best with measurements and drafted my own pattern --and it turned out to fit pretty well, although the poor bride-to-be had to visit me so many times for alterations... I guess my drafting skills aren't that great, especially when it came to working out how to sew for a non-standard figure (my client had a spine surgery as a kid and her back was very flat as a result... with one shoulder blade sticking out. Go figure.) In the end I decided I wasn't ready for such complicated matters and settled on a pattern that I knew worked well. Sometimes it's better to be humble and admit to your mistakes rather than keep pressing to improve something that just won't work, am I right? I made the necessary adjustments to the pattern and we were happy with the result, and that's the most important thing.


The dress is sewn from gorgeous sky-blue cotton satin and I had no idea it was so hard to come by cotton satin, not to mention a blue one (at least here in Poland). It was a pleasure to sew with it, seriously. I used french seams where possible, added pockets to the skirt and the whole thing was lined with sheer cotton. I hemmed the skirt with contrasting bias tape by hand which looked great but sewing with my head down for some 8 hours made my back ache for a week. The lace overlay is actually "lace" --it's embroidered tulle. It was sewn according to a different pattern than the dress' bodice and sadly, the tulle turned out to be stretchy and bagged out way too quickly. I probably would've made the ovrlay a size smaller, now that I know this.



Our friends are joking that we're now running a sew&photograph  business because we also documented the wedding (and we're going to photograph another wedding for which I am currently sewing). I actually love the idea! It combines two things I enjoy doing in life so who knows? Maybe we'll have more opportinities to do this in the future. I sure hope we do!




Chciałam Wam pokazać te zdjęcia już dawno - i właściwie to zrobiłam, jeśli lubicie Robota na fejsbuku - ale przyszło życie i zmieniło mi plany, i zapomniałam opublikować zdjęcia na blogu. Przez ostatnie dwa miesiące działo się bardzo dużo i trochę już wysiadam, ale staram się trzymać formę. Jeśli czasem zdarzą się jakieś blogowe obsuwy, to wybaczcie. 

A wracając do szycia: to była moja pierwsza ślubna sukienka - a właściwie w ogóle pierwsza sukienka - którą szyłam dla kogoś. Duża sprawa. I bardzo się cieszę, że się tego podjęłam. Trochę było kombinowania i poprawiania, i w końcu nawet zdecydowałam się zmienić wykrój z własnego na sprawdzony, gotowy, ale dużo się przy tym nauczyłam, a najważniejsze, że poradziłam sobie i że klientka była zadowolona z efektu.

Szyłam z pięknej bawełnianej satyny w kolorze nieba - zresztą nie macie nawet pojęcia, jak trudno dostać bawełnianą satynę, a do tego niebieską (przynajmniej w Polsce). Szycie takiego mięsistego materiału to przyjemność. Całość jest na podszewce, a na wierzchu jest bolerko z haftowanego tiulu. Co mogłam, uszyłam szwami francuskimi, sporo elementów wykończyłam ręcznie (łącznie z podłożeniem spódnicy lamówką - jakieś 8 godzin roboty i jakiś tydzień bolących pleców). Teraz, po ślubie i zdjęciach, wiem, że gdybym zaczynała od nowa, to uszyłabym bolerko o rozmiar mniejsze, bo tiul się błyskawicznie porozciągał i wypchał.

Nasi znajomi żartują sobie, że będziemy teraz prowadzić biznes spod znaku "szyję i fotografuję", bo jakoś tak wychodzi, że robiliśmy dokumentację z tego ślubu i niebawem będziemy fotografować kolejny, na który szyję sukienkę. Bardzo mi się to podoba, bo to dwie rzeczy, które lubię w życiu robić. No to oby!


Follow

11 comments

  1. What a beautiful dress! The photos are so lovely! That blue is gorgeous and love the lace overlay. Well done!

    ReplyDelete
  2. Wow! Congratulations to the couple... but just beautiful.... that photo of her spinning around! Ah! Lovely!

    ReplyDelete
  3. What an immense and special project. Kudos to a job well done!

    ReplyDelete
  4. Oh Klara! I am head over heels in love with this dress and these photographs! You are sooo talented! I would absolutely love to see more of your work! This is amazing! I love the style of the dress, it turned out wonderfully I think. And I adore the blue; different than the usual long white wedding dress. It is lovely :)
    -Sarah

    ReplyDelete
  5. looks like my wedding dress & jacket combo. i love it (naturally). That's a really gorgeous blue. I wish my photography was half as good as yours though :)

    ReplyDelete
  6. This dress is incredible and the photos are perfect! I love the twirly photo!
    Amazing work!

    ReplyDelete
  7. This dress is STUNNING!! I love the idea of getting married in a color other than white

    Laura
    http://thefoxtrails.blogspot.com

    ReplyDelete
  8. Klaro, gratuluję!! Zarówno sukienka jak i zdjęcia to czysta bajka <3

    ReplyDelete
  9. What a beautiful wedding dress and suits the bride so perfectly. Your talent really shows! :)

    ReplyDelete
  10. To strasznie cieszy, gdy można oddawać się temu, co się lubi :). Gdy można czerpać z tego przyjemność, radość i do tego jeszcze pienążki (no bo nie ukrywajmy, trzeba z czegoś żyć ;) - nie ma być top głowny cel, ale dodatkowy bonus i to jest fajne :) ). "Szycie i fotografowanie" - bale, wesela, imprzey okolicznościwe - why not :D ;).

    Pięknie wyszła suknia !

    ReplyDelete