A new pledge

During the last year, when I started to sew a lot more than before, I have noticed my decreased interest in shop-available clothing. The reasons are many and I will list them below but the point of this post is a little different. Read on to see where all this pondering brought me.
So, why have I lost interest in ready made clothes?
The most important issue, to me, is the matter of ethically made clothing. The rule of a thumb is, where clothing is made, people usually suffer. They don't earn a living wage, they work in dangerous conditions and they make things that are supposed to fall apart, something I personally feel is horrific and degrading. This topic is a huge one and I want to talk all about it more on the blog but for the time being, let me just state this: most of the clothing available in stores is not ethically made. Full stop. And while I understand that my personal consciousness about it is a weak weapon against this happening, I still don't want to take part in any of it. I don't want to buy clothing that was made while endangering someone's life.

Then there is the matter of quality, which is attatched to the previous point. In the high street shops what you get is usually poorly made and even if I take care of the clothes, they don't last. They are usually made of bad quality cotton or polyester and are uncomfortable to wear (polyester doesn't breathe, people!) or get damaged easily (bad quality cotton stretches and rips stupid). I want to wear good quality clothes that I can take care of to make them last. Like those I found in my Granny's closet that are 50 years old and still in great shape.

Another point that I find of personal importance is that most of the currently-made clothes don't interest me because of their cut --I prefer retro and classic lines to the modern minimalistic approach and the clean geometric form. I can appreciate the effort but I just don't feel --or look --good in those styles. So that scratches a lot of RTW off my list. 

On the other hand, with my current financial disposition, I can't afford clothes that I would love to wear. Most of them are designer clothes, a lot of them are more classic in shape and beautifully finished and made from high quality natural fibres, and, at least sometimes, in good working conditions by well-paid empoyees. They are precisely what I crave in clothing. Maybe I could save up for them if I stopped buying cheaper stuff? 

So I don't like it where the clothing industry is going. But I can sew for myself. I can reproduce pieces that I like from high street shops and from couture makers --in decent fabrics, with great fit and, well, with no one getting harmed. 
And all this brought me to the logical conclusion that is a little surprising at first: I don't want to buy clothes

So I won't buy clothes. 

I decided upon this on September 1st, 2015 (yes, I started writing this post a month ago. No problems with not shopping so far) and I want this to go on for a year --and we'll see what happens next.
Honestly, I already have a lot of stuff. And I can sew a lot of stuff. What I don't know how to sew, I will learn. It will be a good challenge: I'll have to make my own trousers and jackets and coats and lingerie. I'll learn to work with knits. I'll perfect my techniques and if I work hard, I will have a solid proof that I can make good pieces that last and work for me.
I'll be lenient when it comes to buying socks and tights, though, because I can't make those myself. I'm also allowing the buying of shoes and accessories --ideally artisan made. No more than 6 pairs of shoes a year, though (it's a reasonable number as I like shoes and buy quite a lot of them, so this will make me restrain myself). During that time I want to focus on finding ethically run brands that make clothes locally and offer great quality. I want to find artisans who make beautiful things. This is the one part of our consumer culture that I want to support. If you know of such brands and independent makers, let me know!

And that's it. I'll let you know how it went on September 1st, 2016. I'm curious about the way it will develop. This is my pledge to myself and a test of my skills. If you want to join in, let me know. It's a year for me but you can choose a month or a season. Why not give it a try? It would be interesting to see how others approach a challenge like this. 
W ciągu ostatniego roku, kiedy zaczęłam szyć sobie więcej ubrań, przestała mnie interesować oferta sklepów odzieżowych. Powodów jest wiele i wyliczę je pokrótce poniżej. Zobaczcie, gdzie mnie to całe dumanie zaprowadziło.

Dlaczego przestały mnie interesować ubrania dostępne w sklepach?

Najważniejszą dla mnie kwestią jest etyczna produkcja odzieży. Ogólna zasada, niestety, brzmi: gdzie robią ubrania, tam ktoś na tym cierpi. Wytwórcy ubrań, które mamy na swoich bezpiecznych, białych grzbietach, pracują w niebezpiecznych warunkach, nie zarabiają nawet na codzienne utrzymanie i produkują przedmioty, które mają się błyskawicznie rozpaść, co mnie osobiście wydaje się przerażające. Temat etycznego wytwarzania ubrań jest bardzo szeroki i nie raz będę jeszcze podejowała go na blogu. Póki co powiem tylko tyle: większość ubrań, które możemy kupić w sieciowych sklepach nie jest wytworzona etycznie. Kropka. A ja po prostu nie chcę brać udziału w niesprawiedliwości wobec innych ludzi, która dzieje się tylko po to, żeby mnie samej było wygodnie. Nie chcę kupować ubrań, które powstają przy pokrzywdzeniu ludzkiego życia i ludzkiej godności.

Druga kwestia to jakość ubrań - mocno powiązana z poprzednim punktem. W sieciówkach większość ubrań jest słabej jakości i nawet, jeśli o nie dbam, szybko się niszczą. Wynika to z zastosowanych materiałów: tworzyw syntetycznych czyli głównie poliestru i słabej jakości bawełny. Ten pierwszy nosi się niewygodnie, bo nie oddycha, a druga rozciąga się i drze jak głupia. Chcę nosić ubrania dobrej jakości, o które będę mogła zadbać tak, że wystarczą na lata. Tak, jak ubrania, które znalazłam w szafie Babci - pięćdziesięcioletnie i wciąż w doskonałym stanie.

Kolejnym punktem, który ma zastosowanie dla mnie osobiście, jest moje niedopasowanie do współcześnie oferowanych projektów ubrań. Zdecydowanie lepiej się czuję w ubraniach, które podkreślają moją sylwetkę i mają elementy mody retro. Współczesny minimalizm i geometryczne formy robią na mnie wrażenie, ale nie umiem i nie chcę ich nosić. Co sprawia, że oferta wielu  marek ready-to-wear po prostu do mnie nie trafi.

Z kolei przy moich obecnych możliwościach finansowych nie mogę sobie pozwolić na ubrania, które uwielbiałabym nosić. Większość z nich pochodzi z designerskich marek, które tworzą w oparciu o bardziej klasyczne formy, używają naturalnych materiałów i, przynajmniej czasami, wytwarzają odzież etycznie. To dokładnie to, czego szukam w ubraniach. Być może udałoby mi się zaoszczędzić na taką odzież, gdybym przestała kupować tańsze odpowiedniki?

Poza tym wszystkim - mogę uszyć sobie coś, co chcę nosić. Mogę zreprodukować ubrania zarówno z górnej, jak i z niższej półki - uszyć je w dobrym gatunku, świetnie dopasowne i, jakby nie patrzeć, nie krzywdząc nikogo. 

Całe to myślenie doprowadziło mnie do prostego i logicznego wniosku, który może zdawać się trochę zaskakujący: nie chcę kupować ubrań

Więc nie będę kupować ubrań.

Podjęłam tę decyzję 1. września 2015 (tak, zaczęłam pisać tego posta miesiąc temu. Póki co - żadnych problemów z niekupowaniem) i chcę, by to trwało przez rok. Potem - zobaczymy.

Prawdę mówiąc mam sporo ciuchów. I mogę sobie kolejne ciuchy uszyć. Jeśli czegoś nie umiem, to się nauczę. To będzie dobre wyzwanie: będę musiała uszyć sobie bieliznę, opanować dzianiny, spodnie i odzież wierzchnią. Będę się doskonalić i jeśli się przyłożę, to będę miała solidny dowód, że potrafię zrobić porządne ubranie, które będzie mi długo służyło.

Będę co prawda wyrozumiała jeśli chodzi o kupowanie skarpetek i rajstop, bo tego sobie nie uszyję. Postanowiłam też pozwolić sobie na buty - sześć par w roku (to dużo i mało; lubię kupować buty, więc ta liczba mnie ograniczy). Daję sobie też dyspensę na biżuterię i akcesoria - najchętniej od rękodzielników. Chcę się w tym roku skupić na poszukiwaniach marek, które tworzą lokalnie, etycznie i rękodzielniczo - to jest kawałek konsumpcjonistycznego świata, który chcę wspierać. Jeśli znacie takie marki i niezależnych twórców - dajcie mi znać.

I tyle. Za rok dam Wam znać, jak mi poszło. Jestem bardzo ciekawa, jak to się rozwinie. Jeśli macie ochotę do mnie dołączyć, to piszcie mi o tym śmiało! Sobie wyznaczyłam rok, ale może Wy chcecie przetestować siebie chociaż przez miesiąc albo przez kwartał? Spróbujecie? Byłoby ciekawie zobaczyć, jak inni podchodzą do takiego wyzwania i jakie wyciągną wnioski.

*Photos by my boyfriend, The Fish, and me.

Follow facebook bloglovin pinterest instagram tumblr email

15 comments:

  1. Good luck! I still occasionally buy the odd top or jacket but I feel the same as you about the ready to wear available (in my pricerange!). Most of it dimply doesn't appeal to me.

    ReplyDelete
  2. I feel pretty the same way about the clothing industry. I can't say I have stopped buying clothes altogether, but I think I reduced it to 1 or 2 garments a year. I never buy underwear anymore, as I developed this way of making it myself, and I must say it is the most comfortable I own! And yes, tights and socks are impossible... but the good thing is, lots of it is made in the EU (tights are usually produced in Italy or Croatia) and socks very often locally (but you need to look for them in you local shops, not the big chains).
    As to the shoes, I am lucky enough to be living in Spain, where you can get good quality, reasonable price leather shoes anywhere and in lots of styes. Of course, you have to forget most of the shops on high streets, but with a little time you find streets with lots of small shoe shops in any town or city. These are the best :) And the products they sell ARE durable. So next time you're on holiday in Spain, make sure you leave some space in your suitcase for a pair or two ;)

    ReplyDelete
  3. I forgot to say I am in! I think I am ready for the challenge!

    ReplyDelete
  4. Trzymam kciuki za decyzję i jestem przekonana, że Ci się uda, zdolniacha jesteś, więc szyj kochana :)) buźki wielkie

    ReplyDelete
  5. What a great challenge. Good luck!

    Laura

    http://thefoxtrails.blogspot.com

    ReplyDelete
  6. I too am becoming increasingly aware of how I buy clothes and where from, but I'm not sure I'm ready to commit to making every single item in my wardrobe. I'm really looking forward to seeing your creations over the coming year!

    ReplyDelete
  7. A month ago I got into this phase of winter coats and I browsed the internet up and down looking for something special. And then I saw some photos from old magazines from the '50s and '60s, similar to the ones with dresses that you post sometimes. And I was mesmerized of how beautiful the coats were back then. First of all, their design was simply beautiful because they were created to make a woman look good, thinner, taller, more feminine and so on. Second of all, I could tell from the photos that the fabrics were amazing. Wool was wool and not a mix of 20% wool and some other 'plastic' stuff etc. Third, I know and saw with my own eyes that my grandmother had similar coats in her closet. She wasn't rich. On the contrary. And yet she could afford buying those kind of coats and I think that even if she wanted some crappy polyester ones, she would have had a hard time finding them. Well, I want a beautiful coat too. Just one. But I can't find one at a decent price. They're so expensive as if I'm buying gold. And then there's the 'plastic' ones that are almost as expensive just because they have a modern design. Well, that design doesn't suit me. Actually it doesn't suit anyone. Looking like a buffoon is not okay even if the trends trick us into thinking it's okay. I'm frustrated with the situation because there's nothing else out there but what's 'trendy' and if by any chance I find a beautiful coat like the ones I saw in those old magazines, they cost as much as my rent and that's just not right.
    I won't buy any coats this winter unless I find what I want at a decent price. Or unless I find a time machine and can go back in the '50s or '60s. I'd say my chances are slim so... I'm in.

    ReplyDelete
  8. Jestem bardzo ciekawa efektów i życzę powodzenia :)

    ReplyDelete
  9. Buuu, ciekawe. Powiem tak, tak dobre że mam ochotę dołączyć. Przez rok nie ma szans, żeby mi się udało, tym bardziej że nie mam teraz czasu żeby się nauczyć szyć. Może inaczej: 1 rzecz do ubrania na miesiąc do końca roku => 3 miesiące - 3 sztuki ubrań. Jeśli nie można czegoś całkowicie wyeliminować, można to chociaż ograniczyć (majty, skarpety bym wyłączyła, no tu już totalnie się nie da). Jeśli chodzi o jakość bawełny to się zgadzam, - wymięta jak z gardła po 3 minutach użytkowania. Chociaż trzeba przyznać, że hmm traktuję swoje ubrania z godnością - największe perełki piorę ręcznie, lub na programie ręcznym w pralce, i nie pozywam się rzeczy tylko dlatego że już są nie modne, bo kupuję w ramach własnego stylu, i jak boho pył opadnie, ja nadal będę nosić te rzeczy, mimo iż oficjalnie będą passe. Gratuluję decyzji, pełna jestem podziwu i powodzenia życzę!! :)

    ReplyDelete
  10. Oh I so agree with you! the clothing in the shops these days is just crap, the seams break after wearing them only a few times. I would love to join this challenge, but there are a few things keeping me from it. First I am afraid I am not good enough at sewing for it, secondly I am afraid I won't have time for it, and thirdly I am afraid I won't find fabrics that I like enough also ideally I would want ethicality made fabrics as well but I am afraid these are hard to find. But on the other hand, I probably have enough clothing already to survive a year. and it would be really great for my sewing skills. Right now I only buy second hand clothing because it's so cheap and often good quality, (the ones that fall apart after wearing them twice have already done that and are not for sale). Maybe I'll start it in January :)

    ReplyDelete
  11. I'm on the same journey myself. When I go to a clothing store and see something I like, rather than asking myself, "Can I afford it?" I ask, "Can I make it?" And if I can, then I know I can create it better; to my proper fit and taste. (:
    Just found your blog by the way and your style has caught my attention!<3

    Vegetarian CourtesyCheese with Papas

    ReplyDelete
  12. That sounds like a nice plan. I also mostly own vintage or self-made clothes but I do occasionally buy new stuff, mostly more expensive things that I couldn't easily make myself. But I also enjoy it very much to go through shops thinking "I could whip out a skirt like this in no time and in a better quality" :-) Good luck for your project!

    ReplyDelete
  13. I'm in! Ok, maybe I'm no so strict as you, but I don't remember when I bought something for me in chain store last time... Maybe some underwear. I have big bust and can't find anything that fits me in usual shops. So I just don't go there. I'm really happy that we have in Poland two brands sewing clothes with additional bust space locally - BiuBiu and Urkye. I got most of my cloths (tops and dresses) from them. I try to sew skirts on my own. I plan to sew my own underwear. Only things I have to were are bras - but again I'm choosing Polish brands sewing locally - Dalia, Ava, Comexim, and tights - and it is a place I can look for better options.

    Do you plan to sew your own bras? I'm worried it's not possible in my size now..

    ReplyDelete
  14. Moja droga, robisz podobnie jak ja. Ja tez szyje dla siebie czesto, wlasnie dlatego, ze obecnie jest tendencja produkowania ubran z fatyálnych materialow, ktore sie pilinguja i mechaca. Pisze o tym w moim poscie. Trafilam do Ciebie dzieki Patrycji Boho Sreet, ktora pod miom postem o ubranich pozostawiala link do Ciebie.
    Masz racje z ubraniami babci. Ja tez mam niektore ciucha juz po 40, a nawet 45 lat i jakosc ich nie ulegla zmianie, wciaz maja te samam jakosc !

    Zycze wytrwalosci w postanowieniu, pozdrawiam Cie serdecznie z Saarlandu i zapraszam do mnie:)

    http://www.elisabeth-brzeski.blogspot.de/2015/10/ponadczasowa-elegancja-w-kolorach

    ReplyDelete
  15. I'll join you for the month of January.

    ReplyDelete