Cherry season

I made this dress almost a year ago, and, similarily to most of my makes, it was left alone in my closet after the first period of intense wear. It seems I'm always chasing the next big thing, being on the lookout for the next most beautiful dress. Soon after I make one that I love, I get appetites for something else, a new challenge. My hunger doesn't get satiated for long! 

In moments like that I feel really glad I learned to sew my own clothes because otherwise I'd probably end up visiting shops and buying heaps of stuff like used to do. Now it's enough to sit with a bundle of my sewing magazines and choose the design that strikes my fancy, then go through my fabric closet, then get sewing. This process takes enough time to buy umpteen dresses in a store and thanks to sewing I only end up with one: so you see it's good both for my wallet and my storage space!

Still, it's good to come back to neglected items that once were favorites. Especially when they seem extremly season-appropriate, like this fun cherry printed dress. I probably should have taken photos wearing it and eating or picking cherries --that would have made a great visual impact! But well, it was just another day and another typical walk with our dog and me, untypically trying on my new heels and checking out how many steps I can take in them. Turns out, not too many, to be honest. But I'll get there one day.

Uszyłam tę sukienkę niemal rok temu i, podobnie jak wiele innych moich uszytków, po pierwszym okresie wzmożonego noszenia, przeleżała się w szafie. Wygląda na to, że ciągle szukam czegoś nowego, gonię za czymś ekscytującym i wyglądam kolejnej najpiękniejszej sukienki. Wkrótce po tym, jak uszyję coś nowego, przychodzi niedosyt i muszę go zatkać szyciem czegoś jeszcze...

W takich chwilach cieszę się, że nauczyłam się szyć. Gdyby nie to, pewnie skończyłabym w sklepie, z naręczem wieszaków w rękach, kierując się do kasy, jak to bywało wcześniej. Teraz wystarczy usiąść ze stosem moich starych magazynów szyciowych, wybrać sobie wykrój, potem przegrzebać szafę z tkaninami i uruchomić maszynę. Ten proces zajmuje tyle czasu, że zdążyłabym kupić z dziesięć sukienek - a wychodzi z niego tylko jedna. A więc szycie ma kolejny plus - jest łaskawe dla mojego portfela i przestrzeni życiowej.

Dobrze jest wrócić do starych ulubieńców, zwłaszcza, kiedy wygląda na to, że wpasowują się w sezon idealnie, jak ta sukienka w czereśnie. Powinnam chyba zorganizować zdjęcia z koszem czereśni albo w czereśniowym sadzie - to byłby wspaniały obrazek. Ale tym razem było zwyczajnie: spacer z psem, ochłodzenie na okolicznych polach (zawsze jest tu o kilka stopni mniej), ubrania, które akurat miałam na sobie tego dnia. Niezwyczajne są tylko nowe buty na obcasie, które postanowiłam przetestować - chcę się w końcu nauczyć w nich chodzić. Póki co niestety daleko bym nie zaszła. Ale kiedyś się uda.


Dress: made it myself
Pattern:
Heels: Syrena
Headscarf: vintage, thrifted
facebook bloglovin pinterest instagram tumblr email

25 comments

  1. Śliczna sukienka!! Cudne czereśnie ;)

    ReplyDelete
  2. masz talent sukienka jest boooska!:) pięknie w niej wyglądasz:)
    pozdrawiam!

    http://irreplaceable-fashion.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki! Nie wiem czy to talent, raczej trochę cierpliwości chęć nauki :).

      Delete
  3. Replies
    1. Dziękuję w imieniu fotografa! :)

      Delete
  4. What a beautiful dress! I'm always amazed by the stunning pieces you sew. I'm so impressed. And it sure sounds like sewing is good when you have a wardrobe that is bursting - only one item instead of many as it happens when you're shopping.
    The heels are really pretty! You'll get there, I'm sure, although I'm a flats advocate myself :D
    Beautiful as always <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oh, I'm a total fan of flats but I do admit that legs in heels look so very pretty... So I would like to master the hard art of walking in them, if only just for the occasional showing off ;).

      Delete
  5. What a gorgeous dress! You really have a knack of finding the most pretty and special fabrics, I must say. And I am quite impressed that you took these kind of shoes for a walk on this kind of rough path :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oh yes, I'm addicted to finding special fabrics. It's so great when you get your hands on something unique and you know you can make it into something even more unique!

      Delete
  6. Klara wyciągaj z tej szafy więcej takich sukienek ;) Przecież wiesz, że prześlicznie w nich wyglądasz. I może faktycznie ten sad z czereśniami byłby lepszy, ale za to chwile spędzone na spacerze z psiakiem i chwile relaksu na łące są najlepszą rekompensatą :)) Coraz bardziej zazdroszczę Ci tych zdolności, uwierz- nie każdy ma talent do szycia, ja jestem tego najlepszym przykładem :) pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Talent, talent... trochę sitzfleischu i staranności! Ale przy małym dziecku - nie dziwię się, że nawet nie próbujesz! :D

      Delete
  7. A beautiful dress, such a pretty fabric, great print and colors! The lighting in these photos is particularly nice as well!

    ReplyDelete
  8. You are very talented! There is quality in everything you do and it really shows. Your blog makes me happy. :)

    ReplyDelete
  9. How gorgeous are your photos! It's even more stunning after reading that you made the dress yourself. I'm totally in love with everything about this post. The composition is all so beautiful!

    Sincerely,
    Sabrina

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you dear! That's so nice to hear.

      Delete
  10. Fantastyczny print, zakochałam się w nim od pierwszego spojrzenia. Na ostatnim zdjęciu widać idealnie jak sukienka świetnie się układa :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję pięknie :). Rzeczywiście ten krój spódnicy mi służy i dobrze leży na moich szerokich biodrach. Muszę go częściej wykorzystywać zamiast upierać się przy marszczonych spódnicach, które mnie poszerzają ;). Co zrobić, lubię je!

      Delete
  11. Dziś jestem z opóźnieniem. Ta sukienka jest wspaniała - zarówno pod względem kroju, jak i materiału :). Tego szycia to również zazdroszczę :). Nie ilość - a jakość - lepsze jedno rękodzieło, niż naręcz bubli ;) (tak jak lepszy jeden pyszny 'stejk' niż 10 hamburgerów w Mc'Donald :P). A jaki ktoś 'nie umi' szyć - jak aj, to mu tylko pozostają przymierzalnie :(((

    Zamiast sesji w wiśniowym sadzie zawsze można zjeść pyszną tartę z wiśniami :) mniam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z bublem trzeba się rozprawić najpierw we własnej głowie, potem już jest łatwiej - niezależnie od tego czy się szyje, czy kupuje gotowe. Są na szczęście różne możliwości bycia rozsądnym konsumentem ;). A Ty nim jesteś przecież, masz w szafie bluzki sprzed 10 lat! :D

      Delete
  12. you are just so darn cute in these photos, like always!

    ReplyDelete
  13. I love your photos. They make me nostalgic, don't know why.
    Beautiful dress!
    xo,
    Alina
    alinasays.com

    ReplyDelete