A dress from a shirt

If you are following me on facebook, you might have caught a glimpse of this new dress when I posted a photo of its before and after. The "before" was a huge men's shirt that I spotted in my favorite second hand store and knew right away that I wanted to refashion. The fabric is printed in the loveliest tiny flowers, very subtle and quite feminine. 

At first, I thought I'd just remake it into a simple shirt, I planned to make it more fitted and leave it at that. But at the last moment I started going through my vintage sewing magazines and looking for a nice pattern to choose to remake the shirt into a dress. That way I knew I could use up the most of the fabric. It seems that most of the shirtdresses of the period (that period being 1950s of course) were cut looser rather than having a close fit. I wanted a fitted shirtdress though, so I went with a pattern for a regular bodice and just laid it over the shirt and proceeded to cut. I sewed everythig up and added a wide strip of grey fabric to finish the skirt. It's a bit short, I think but then again, it's a summer dress and it's ok like this. It reminds me aof nurses' outfits from the 1940s! I do not have the right posture or presence to pull off this look but it's nice to feel like there could be a story behind a piece of clothing I wear.






Jeśli zaglądacie na facebooka Robota, to być może wpadło Wam w oko zdjęcie tej sukienki w wersji "przed" i "po". "Przed" była wielką męską koszulą, którą wyszperałam w ulubionym second handzie i od razu wiedziałam, że będę ją przerabiać. Spodobała mi się ze względu na piękny nadruk w drobne kwiatki i gałązki - bardzo subtelny i dość kobiecy.

Początkowo sądziłam, że tylko ją dopasuję i przerobię na damską koszulę, ale potem postanowiłam, że chcę wykorzystać więcej tkaniny i zaczęłam przeglądać swoje stare magazyny szyciowe w poszukiwaniu odpowiedniego wykroju na szmizjerkę. Okazuje się, że w latach 50-tych koszulowe sukienki były raczej luźniej krojone - a ja chciałam coś bliższego ciała. Wybrałam więc prosty wykrój na zwykłą sukienkę gorsetową i od niego wycięłam z koszuli górę. Do dołu doszyłam szeroki pas szarego materiału i sukienka gotowa. Teraz przypomina mi nieco ubrania pielęgniarek z lat 40-tych i chociaż nie mam ani odpowiedniej postury, ani prezencji, to miło jest pomyśleć, że za ubraniem, które mam na sobie mogłaby się kryć jakaś opowieść.
Dress: made it myself
Fabric: thrifted shirt from Holy Rags
Belt: old
Cardigan: Troll, old
Heels: thrifted, Footglove
Photos by my boyfriend, The Fish.
Follow facebook bloglovin pinterest instagram tumblr email

15 comments:

  1. Replies
    1. Thanks, dear! And it was so easy to make!

      Delete
  2. Zamurowało mnie. Czytałam wstęp do tej sukienki i wiedziałąm, że będzie z męskiej koszuli, ale efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Piękno tej sukienki tkwi w prostocie, wzór jest śliczny i zgrabnie dopasowałaś całość do swojej figury. I jeszcze sweter do całości, bardzo mi się podoba :) Jesteś mistrzem :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki, Joasiu :). Jestem bardzo z niej zadowolona, chociaż przyznaję, że powinnam była nie zwężać jej aż tak mocno - trochę rozchodzi się na biuście...

      Delete
  3. Looks so pretty! And I love how you styled it with the belt and that cute cardigan.
    Kisses!
    Alina
    alinasays.com

    ReplyDelete
  4. Oh Klara, you are just absolutely creative and talented! I love how you turned this shirt into a dress! It looks fitting on you and that print is so jealous-worthy. Please wear it more often on the blog, I would love to see more of it, of course!

    Alive as Always

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aww, thanks Bivi! I probably will wear it more when the summer ends and the autumn start to come, the sleeves just call for a weather that is a little cooler than it currently tends to be.

      Delete
    2. Aww, thanks Bivi! I probably will wear it more when the summer ends and the autumn start to come, the sleeves just call for a weather that is a little cooler than it currently tends to be.

      Delete
  5. It came out super cute!! Wow!! Great job!

    ReplyDelete
  6. Ale świetna! W sumie to chyba jedna z najładniejszych uszytych przez Ciebie sukienek :D W ogóle odnotuję sobie na pintereście Twój patent, bo jakoś nie wpadłam na taki myk wcześniej :D

    ReplyDelete
  7. Ty i te Twoje przeróbki, jesteś rewelacyjna, na co masz ochotę, to sb zrobisz! :) A ja miałam się uczyć szyć milion razy, maszyna kupiona stoi, ale oczywiście czas leci jak szalony i na nic go nie mam... budzę się tylko co miesiąc przy ustalaniu kolejnego grafiku i myślę - matko, przecież lipiec przed chwilą się zaczynał, a już 'po nim'.
    Buziak! :)

    ReplyDelete
  8. I am soooo impressed by the amazing things you create. This is such a cute dress, and that you made it out of that shirt is incredible! Fantastic!
    Love the styling here as well!

    ReplyDelete
  9. Jakie dzieło :))), tak namieszać w garderobie z przeróbkami to jest talent :). Pielęgniarek mówisz, opowieść. Hmm. Broszka 'ja', z daleka wgląda jak Amerykańska flaga. Na ostatnim zdjęciu. Gdybym nie wiedziała, że to broszka 'ja'. to bym tak myślała. Stylowych bryli mi brak wiadomo, więc widzę co chcę widzieć. To pewnie jakaś sukienka amerykańskiej pielęgniarki, patriotki. Jeszcze nie wie, że wkrótce oddelegują ją do bazy Pearl Harbor. Jakie to banalne. Nic lepszego nie przyszło mi do głowy, ehh :|

    ReplyDelete
  10. masz talent :) genialna jest ta sukienka, no kurcze super <3

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    ReplyDelete