Vintage specs

When I first started writing this blog, I had no idea where it would take me. I was only just beginning to explore the realm of fashion and personal style and clothing in general --before that, I was a total fashion hater (it's true, I tell ya, I'd roll my eyes every single time I saw trendy girls in the streets). This new world was an amazing discovery and I just wanted to share my excitement and explore it further. I never thought that blogging would become something else than just that: sharing the fun I'm having. And yet, it has grown to be so much more!

There is writing about stuff I like, meeting great people, experimenting with new styles, finding inspiring brands and artists... What I adore about blogging is the ability to stay creative all the time. Taking photos and editing them to achieve the desired effect is my favorite part of blogging. I can spend hours on editing pictures that I show here and I always try to get better and go further with my ideas.

This time, while I was having a stroll in the fields near out home, I felt this utterly dreamy nostalgia for times past. I felt like In the warm light of the afternoon I was looking at the world in an old photograph where the colours and shades have paled and faded. You know those kinds of photos, right? They go a little yellow and orange from age. (That's actually a chemical reaction of the paper which is made of cellulose: it reacts with acids in the air and changes colour. There are archival papers made of cotton that don't do that. Now you know.) It's like looking through sunshades, really. I wanted to reproduce this view in the photos that we took that day to let you experience how that felt.







Kiedy zaczęłam pisać tego bloga, nie mogłam przewidzieć, gdzie mnie to zaniesie. Dopiero zaczynałam przyglądać się modzie, stylowi i ubraniom. Wcześniej byłam prawdziwym modowym hejterem - wywracałam oczami ilekroć zobaczyłam na ulicy modnie ubraną dziewczynę. Ten nowy świat był dla mnie niesamowitym odkryciem. Nie sądziłam więc, że blogowanie stanie się czymś więcej niż tylko dokumentacją mojej zabawy i radości. Okazało się jednak czymś znacznie więcej.

Mogę pisać o czym mi się żywnie podoba, poznaję wspaniałych ludzi, eksperymentuję ze stylem, znajduję inspirujące marki i artystów... I to właśnie to kreatywne spędzanie czasu najbardziej mi się w blogowaniu podoba. Najbardziej z tego wszystkiego lubię jednak obrabiać zdjęcia i staram się, żeby były coraz lepsze. Spędzam upojne godziny nad tym, żeby dociągnąć wszystko do rezultatu, którego oczekuję.

Tym razem, kiedy spacerowaliśmy po polach, włączyła mi się jakaś taka rozmarzona nostalgia za czasami, które kiedyś były - tym bardziej, że to właśnie te pola towarzyszyły mi przez niemal całe moje życie. Popołudniowe światło było ciepłe i miękkie, i czułam się jakbym trafiła do starego zdjęcia - wiecie, takiego wyblakłego już lekko i zanurzonego w żółciach i pomarańczach (w zasadzie to nie ma w tym nic romantycznego - zdjęcia żółkną, bo papier, na którym są wywołane lub wydrukowane reaguje z kwasami w powietrzu. Można robić odbitki na papierze bawełnianym, w którym nie ma celulozy - wtedy nie żółkną. Jeśli tego nie wiedzieliście, to teraz już wiecie). Chciałam ten efekt odtworzyć na zdjęciach, które wtedy zrobiliśmy, żeby Wam przekazać, co czułam.



Dress: made it myself --my second ever!
Hat: Thrifted
Flats: Even&Odd via Zalando
Sack: allegro
Necklace: Rossmann
Belt: ?
facebook bloglovin' pinterest instagram tumblr rss contact

21 comments

  1. I know exactly that feeling of nostalgia you're talking about. Sometimes I find it in music too. These photos you posted are amazing. The light is spectacular! I love the 4th photo. It's like from an indie video.
    xo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oh yes, music plays a large role in my life, too! And it definitely lets you experience different states of mind, I think even more so than just photographs...

      Delete
  2. Huh, ja założyłam bloga, bo zauważyłam, że przez lata zebrałam w szafie tyle boho-namazów, że chciałabym się tym podzielić. No i masz, nie wiedziałam że się zrobi moda na boho, i wszyscy zaczną to pokazywać. Czasami myślę sobie, że będę teraz przekornie pokazywać coś innego, a jak już ten pył po bohomanii opadnie, to wtedy wyciągnę go z szafy.


    To prawda, Twoje zdjęcia są baaardzo dopracowane, szczegółowe do perfekcji. Jest absolutna spójność między tematem i jakością zdjęcia, ale ja już to mówiłam wiele razy i nie będę się powtarzać. Całość karmi oczy niczym pyszny tort wiedeński!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Coś mnie ostatnio ludzie porównują do słodyczy: zostałam niedawno cukierkami, a teraz tortem wiedeńskim! :D Coś musi być na rzeczy. Muszę dojść jeszcze do tego, co!

      Wiesz, ja myślę, że Ty po prostu WIEDZIAŁAŚ, przeczuwałaś, że boho wróci i dlatego na fali tego przeczucia założyłaś bloga ;). Coś było w powietrzu! Ale, ale. Mam nadzieję, że tylko żarty z tym nieblogowaniem, moja panno, bo nie będę miała gdzie się boho inspirować (i czytać takich fajnych notek!).

      Delete
  3. Love the fabric of that dress! x

    ReplyDelete
    Replies
    1. It's gorgeous, I agree! Too bad they discontinued it...

      Delete
  4. "before that, I was a total fashion hater (it's true, I tell ya, I'd roll my eyes every single time I saw trendy girls in the streets)."

    Oh my God! Me too! I guess, for me, it was that the idea of fashion gives a negative impression (not unlike that of fast fashion for present me), where I think fashionable people don't care about other people, just themselves, that they don't know how much people had to suffer to contribute to their "flawless" or "effortlessly chic" look. Trust me, there's nothing effortless about fast fashion.

    I'm also always grateful to the amount and variety of people blogging has brought me to, although I feel like I haven't met as many people as I should. Maybe my blog's just not that popular or people are too shy. I'm all up for friendship, though.

    Alive as Always

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oh, my motives for hating were much more shallow, let me tell you... I was just jealous of the confident girls and women who followed fashion and knew how to make it work. For years and years I'd felt I couldn't just pull it all off... and so, I was really ridiculously jealous. And that's where my hating came from ;). I've grown now, thankfully!

      Delete
  5. These are such beautiful photos, Klara! You definitely captured the dreamy moments.
    Also - huzzah on your second dress ever!! It's gorgeous - what a lovely print and I'm so impressed that you mastered the sleeves! I haven't yet tried making anything with them - maybe someday (I've been eying up the 'Emery' dress pattern by Christine Haynes!)
    -Carley
    xx

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aww, thank you Carley! Well, the sleeves in this dress are actually incorporated in the bodice --sort of kimono sleeves, without a gusset --and I advise you try that approach when you try your first dress with sleeves. It's so easy to sew them! You could find the right pattern or just redraw one that you have (or a free one that you can find online). It's simple to do, take a look here.
      If you need any help with sewing, feel free to let me know, I'd be delighted to help out!

      Delete
  6. super zdjęcia jak zawsze mnie zachwycają!

    ReplyDelete
  7. Replies
    1. Nooo, znalazłoby się jeszcze kilka innych miejsc ;). Dzięki!

      Delete
  8. I love your dress and the hat! I wish I found the perfect hat for my small head...

    ReplyDelete
    Replies
    1. I have the opposite problem: my head is big and no hats sit well... they tend to fly away at the slightest gust of wind.

      Delete
    2. I have the opposite problem: my head is big and no hats sit well... they tend to fly away at the slightest gust of wind.

      Delete
  9. Klara, your dress has the loveliest neckline! I need to go back to your archives to read about this dress!
    I understand what you wrote about today. In my ideal world, I would be wearing floaty floral dresses having picnics in the fields or baking in the cutest kitchen.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aww, thanks! The neckline is a sort of a compromise between what the pattern called for an what my bust measurement is ;). It was actually supposed to be more interesting, with gatherings on the sides but I let that go because it made the bodice way too baggy.

      In the ideal world, I would have picnics with friends everyday and we would wear lovely dresses and eat delicious foods and never outgrow the dresses ;D.

      Delete
  10. Jak zawsze jest tu mega inspirująco! Wiem o czym piszesz, bo także kocham zdjęcia, a klimat idealnie udało Ci się uchwycić :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! Bardzo mi miło czytać takie komentarze :).

      Delete