Spring drizzles



When I set off today to make this white dress that you can see peeking from beneath the sweater, the weather was pretty much ok --the sun was out and the temperature was reasonable. Four hours later I was done and we had the worst pour down you could imagine. The rain soon has lilghtened, but not enough to go out without an umbrella and certainly not enough to wear my brand new little white dress... I thought warm colours were in order, though, and I did want to wear the dress so here's what I threw on for a walk with our dog. You can expect to see the whole dress as soon as the weather decides to be summery (hello, it's June already!).

This dress is extra special in one aspect: I constructed it by myself from scratch! I'm super duper awesomely proud of myself because after all the tailoring I did, the bodice fits beautifully. So... you just HAVE TO see it. (I know, you're already hanging on the edges of your seats.) Bare with me, I'm kinda excited here.



Kiedy usiadłam dziś do maszyny, żeby uszyć sukienkę, której kawałek widać spod swetra, pogoda była w porządku. Słonko świeciło i temperatura zachowała rozsądek. Cztery godziny później, kiedy akurat skończyłam szyć, zaczęło lać. Szybko się uspokoiło, ale nie na tyle, żeby wyjść bez parasola, a już na pewno nie dało się wyjść w samej letniej sukience. Chciałam ją jednak założyć, bo jak się coś uszyje, to nie ma siły, trzeba to zaraz nosić, więc narzuciłam na siebie dodatkowe warstwy i polecieliśmy z Lalą na spacer. Ale niedługo się pojawi i sukienka w całości - jak tylko pogoda  przypomni sobie, że już lato i zdecyduje się zmądrzeć, i ustabilizować (halo, mamy już czerwiec!).

Ta sukienka jest bardziej specjalna niż inne, które szyję, bo skonstruowałam ją zupełnie samodzielnie. Po godzinach precyzyjnych obliczeń i dopasowywaniu pod moim krytycznym okiem góra leży idealnie, więc po prostu MUSICIE to zobaczyć (no wiem, wiem, fascynujące). Musicie mi wybaczyć ten naiwny zapał, ale jestem podekscytowana swoim osiągnięciem!


Dress: made it myself
Pattern: self drafted
Fabric: gift from my Granny
Sweater: thrifted, George
Denim jacket: Camaieu
Tights: old
Loafers: found
Brooch: Niko.lete
Hat: no name

12 comments

  1. Can't wait to see all of it. The bottom looks perfect. I love white and the lacy detail. So cute!
    xo,
    Alina

    ReplyDelete
  2. Tym razem przykryłaś górę swetrem, ale niebawem musi być lato (też nie mogę doczekać się ciepełka) i wtedy zaprezentujesz się nam w całej okazałości :) Ale już mnie ciekawi, bo dół jest śliczny, a to połączenie z musztardą dobrze odzwierciedla pogodę, niczym jesień ;) pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! No i w końcu przyszło jakieś lato, a przynajmniej coś, co je przypomina z grubsza...

      Delete
  3. I love the little bit of the white dress that is visible under the sweater. It looks beautiful, and I'm sure the bodice is quite splendid also!
    These photos are so beautiful, I love a rainy background, even though like you I'm ready for summer. Anyway, this outfit is beautiful and warm, and I love the colour of the sweater :)
    Much love

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you Mona! Can't wait for real summer to settle in.

      Delete
  4. last photo is amazing! DIY dress? Wow! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you! Yup, I make a lot of my own clothes :).

      Delete
  5. jesteś taka urocza! nawet deszcz Ci nie straszny <3 z niecierpliwością czekam na całą sukienkę :)

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Deszcz, nie deszcz, foty muszą być! A przynajmniej deszcz pozwala na ciekawsze się ubieranie niż skwarne lato :).

      Delete