I made a pink gingham dress



The dress! Finally the weather has settled for warmer temperatures and I'm fine with wearing just one layer of clothes. This is the dress from last week's last post, when I'd worn it as a skirt, with a shirt and cardigan layered on top. I really wanted to show you how it looks in its entirety: especially the neckline which is really adorable. I chose a pink gingham cotton for it --just to make it extra sweet. I think it worked well!

I used a pattern for a cute party blouse that I'd found in a German sewing magazine --Der Neue Schnitt from December 1957 - you can see it pictured below. I chopped the blouse at the waist and then added a skirt --at first I thought I'd give a try to one suggested in the magazine but I was afraid it would be too obviously vintage. I opted instead for a simple one that's sewn together out of seven panels: three broader and four narrower ones. They added up to a nice half circle skirt (in all honesty, I could've just cut a plain half circle skirt from my fabric but... where's the fun in that?).











The pattern for the bodice was, as usual, a bit large in the bust area and, which is in turn unusual, it was a bit large at the shoulders. This proved to make some wrinkling I didn't suspect as it didn't show when I was making a mock up. I'm in the process of making another dress out of this pattern and I decided to size it down and lower the shoulder seams this time. 

I finished the guts of the dress with my own bias binding, by hand in part (the neckline) and I'm really happy with how that looks. So neat! I still need to replace the zipper with a white one. I wanted to finish and wear the dress as soon as possible --obviously! --only to realise I'd run out of white zippers. Please tell me this happens to everyone else?




Jest i sukienka! Ostatnio pokazywałam ją Wam w wersji spódnicowej, tym razem już spokojnie mogłam założyć ją bez dodatkowych warstw - maj pożegnał nas wyższymi temperaturami.

Uszyłam tę sukienkę według wykroju z 1957 roku na imprezową bluzkę - możecie zobaczyć ją na skanie wyżej. Bluzka kończyła się na wysokości bioder, więc ciachnęłam ją w talii i doszyłam spódnicę - oto prosty przepis na sukienkę. Początkowo chciałam uszyć spódnicę zaproponowaną w magazynie, ale obawiałam się, że będzie zbyt krzyczącym retro, zwłaszcza w połączeniu z krojem dekoltu. Lubię jednak, żeby moje ubrania dawało się nosić na co dzień, nie chcę czuć się w nich przebrana. Uszyłam więc spódnicę z klinów, które składają się na półkole. To zdecydowanie łatwiejsza do noszenia wersja.

Wykrój okazał się nieco za duży w biuście, co akurat mnie nie dziwi, bo większość ówczesnych wykrojów ma ten problem (kwestia innej bielizny, którą nosiło się w tamtych czasach). Zdziwiłam się jednak, że szwy ramion były za wysoko - zupełnie jakby góra była przygotowana na wyższą osobę. W tej chwili kończę szyć drugą sukienkę na podstawie tego wykroju i postarałam się naprawić te drobiazgi.

Sukienkę wykończyłam taśmą ze skosu, którą sama przygotowałam. Tak bardzo spieszyłam się, żeby skończyć całość, że wszyłam czarny suwak - bo skończyły mi się białe. A przecież nie mogłam czekać na wycieczkę do pasmanterii... Trzeba go będzie wymienić.
Dress: made it myself
Pattern: Der Neue Schnitt, 1957
Fabric: Ikea
Sandals: Gioseppo
Bag: Mint&Berry via Zalando
Necklace: Rossmann
facebook bloglovin' pinterest instagram tumblr rss contact

25 comments:

  1. Haha! Prawie jak byśmy się zgadały! U mnie też w podobną krateczkę, choć w innym kolorze. I też miałam problem z zamkiem, bo kupiłam za krótki :)
    Śliczna sukienka!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, tak, widziałam Twoją i jest taka piękna! Teraz chcę czarną kratkę vichy, żeby od Ciebie zgapić ;>.

      Delete
  2. Love your dress! Even more as you sew it from a vintage pattern.
    And everytime I see your photographs I regret living in a big city where I can´t get into the woods easily ... Greetings, Zuzsa

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you Zsuzsa! That's so nice of you to say.
      I actually do live in a large city, you know! I'm just extremly lucky to be living close to large areas of wilderness, somewhat close to the outskirts of the city.

      Delete
  3. rozumiem, że sukienkę uszyłaś sama? niestety nie ma wersji polskiej ( a szkoda!) , no to sukienka jest bardzo ładna :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, sama! Dziękuję :).
      Już wersja polska się pojawiła! nie zdążyłam jej napisać od razu :).

      Delete
  4. Świetne zdjęcia! Bardzo mi się podoba look i klimat zdjęć !

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! Za zdjęcia odpowiedzialny Ryba, mój chłopak :).

      Delete
  5. your dress is adorable!! when I look at the photos I just need to find something sweet to eat :) candies or ice cream would be perfect right now :) I'm not sure is it because of the pattern you used, the fabric or the necklace.. probably the combination of them all :D great photos :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Awww, I'm a candy girl then! Too much sweets is bad for you, you know. Therefore I shall retract from the realm of Candyland and move into places better suited for the stomach ;).

      Delete
  6. Genialne są takie niepowtarzalne rzeczy :), a "krateczkowy" deseń jak najbardziej na czasie w tym sezonie! Faktycznie jest współcześnie, nie wyszło jak "balerina" z obrazka, chociaż jak patrzę na kolekcję Mohio z tego sezonu, to niektórym spódnicom niedaleko już do oryginału sprzed lat:) . Tylko jak mówisz, gdzie w tym później chodzić ;).

    Fajna torba!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mohito rzeczywiście podobno w tym sezonie przyszalało z retro, aż muszę tam zerknąć, tyle razy już o tym słyszałam. Czasem trudno wejść w taki total retro look i potem z niego nie wyjść z jakąś łatką. Staram się przed tym bronić :).

      Torba fajna! Popsuła mi się poprzednia i postanowiłam tym razem poszukać czegoś z prawdziwej skóry - a ta akurat trafiła się na przecenie w zalando i postanowiłam ją od razu wziąć. 150 zł za skórzaną torbę to dobra cena, moim zdaniem.

      Delete
  7. Super post, bardzo mi się podoba!
    Przy okazji zapraszam do mnie: http://jagodakotekablog.blogspot.com/

    ReplyDelete
  8. piękna sukienka :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    ReplyDelete
  9. świetna sukienka, i za sprawą modnej kratki gingham i kroju z 1957 Roku :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :). Krój ma swoj urok, niezaprzeczalnie!

      Delete
  10. Jestem fanką Twoich zdolności, czarodziejka z Ciebie ;) Niesamowite podejście do tematu retro. Kilka poprawek i spokojnie możesz iść na imprezę z lat 60 (?) ;) Nie przepadam za taką kratką, ale fason sukienki kupuję bez wahania :) pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dobrze zauważyłaś, że dzięki prostej spódniczce ta sukienka wyszła bardziej w klimacie wczesnych lat 60-tych niż takich total 50-tych :).

      Delete
  11. Love this dress! Very well done on it - it looks absolutely beautiful.
    You look very cute in the dress, and I like how you've styled it.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you Mona! I liked this dress so much that I've already sewn another one from the same pattern (with a different skirt, though).

      Delete
  12. Piękna sukienka i podziwiam zdolności krawieckie :)

    ReplyDelete
  13. What a wonderful dress! It's embarrassing how you talk about the process and I don't understand a thing haha I just keep thinking how lucky it would be if ever you made a clothing item for me

    Alive as Always

    ReplyDelete
  14. What a wonderful dress Klara! Perfect outside and inside! Really well done! It was a nice idea to mix this vintage blouse with a skirt...and I love gingham fabric! :) Your pictures are amazing as usual, the atmosphere is magical!

    ReplyDelete