Reality check


The skirt you can see in today's pictures is actually my newest dress. I've sewn it a few days ago and it was a very pleassant endeavour, I must say. I really like the neckline here, it's like nothing I've sewn before. Its cute sweetheart shape is really pleasing to the eye and quite modest, I must say. I was pretty sure it would be much lower than it is --but I like the way it looks. Kinda 1940s if you ask me. 

Ok, ok, I'm teasing you a little bit here. Sorry. But, really, it's a matter of circumstances. I wanted to show you the full dress first, of course, before I'd go and wear it in another way, but then things occurred, like borrowing the camera to my Mum and us going to her place to get it back and then deciding to take photos on our way home. And, well, that's what I was wearing. It's an exceptionally cold May so I had no intention of getting rid of my layers just to show the dress in its entirety-- and those weren't really giving much warmth anyway. So, you have to wait to see the dress in its full glory and I can only promise that it's worth waiting for. And by the way, if you grow impatient, you may want to take a peek at my Instagram account. There might or might not be a sneak preview of the dress' top...


Spódnica, którą widzicie na dzisiejszych zdjęciach, jest właściwie sukienką. Uszyłam ją kilka dni temu i było to bardzo przyjemne przedsięwzięcie. Dekolt jest zupełnie nowym stylem: wycięty w serduszko, trochę a'la lata 40-te. Myślałam, że będzie głębszy niż wyszedł, ale podoba mi się w takiej skromnej wersji. Jest całkiem uroczy.

No dobrze, trochę się przedrzeźniam, przepraszam. To wszystko wina okoliczności. Chciałam oczywiście pokazać Wam sukienkę w całości zanim będę z nią kombinować i nosić na inne sposoby, ale potem stały się różne rzeczy. Na przykład to, że pożyczyłam aparat mamie. Poszliśmy go potem od niej odebrać i w drodze powrotnej do domu postanowiliśmy zrobić kilka zdjęć. Tak byłam akurat tego dnia ubrana - cóż począć? Maj mamy wyjątkowo zimny i nie miałam wcale ochoty wieczorem się rozbierać tylko po to, żeby pokazać sukienkę w całości - moje dodatkowe warstwy i tak nie dawały zbyt dużo ciepła. Musicie więc poczekać jeszcze chwilę. Ale obiecuję, że warto. A jeśli dopadnie Was niecierpliwość, to możecie zawsze zajrzeć na mojego Instagrama - być może jest tam zajawka sukienki...


Cardigan: Troll
Blouse: Thrifted, H&M
Hat: thrifted
Necklace: Rossmann I think
Belt: thrifted, vintage
Skirt: (actually a dress) I made it myself
Fabric: IKEA
Pattern: Der Neue Schnitt, 1957
Purse: Allegro
Flats: Tamaris
Photos taken by my boyfriend, The Fish.

15 comments:

  1. no ciekawy blog ;) jestes sliczna i do tego świetnie dobierasz swoje ubrania ! pozdrawiamy i zapraszamy na nasz blog z kosmetykami, recenzjami do włosów i nie tylko :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki :). Szkoda, że komentarz o tej samej treści zamieściłyście na większej ilości blogów, bo jak się je tam znajduje, to trochę zawód...

      Delete
  2. wow jakie świetne klimatyczne zdjęcia!

    ReplyDelete
  3. Urocza stylizacja i uroczy klimat :3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! Cieszę się, że Ci się spodobało :).

      Delete
  4. Jestem bardzo na tak! Urokliwy look <3

    ReplyDelete
  5. Ehhh.. Szaleństwa Panny Klary ;) :D !!! Jak zwykle jestem pod wielkim wrażeniem zdjęć!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak! Bo ja całe dnie spędzam turlając się po polach i łąkach ;). Dzięki :D.

      Delete
  6. Piękne zdjęcia i piękna spódniczka!

    ReplyDelete