Analog Photography Sunday

Two years ago roughly the same time of the year my boyfriend, The Fish, a couple of friends and I went to visit Paris. We stayed at a very nice apartment we'd found via airbnb and we spent a few days on walking the rainy and windy streets of this beautiful city.

I loved the incredible Paris gardens! I only wished we'd come a bit later, when the trees were already in bloom, or even in summer, when the roses would've already been in full form. That would have to be a truly amazing sight! Still, we enjoyed what we saw and were quite astonished by the vast areas the gardens take up of the city. 



Naturally, we were drawn to the famous Paris cafes! It was also great to try a lot of French buns and treats --it's just heavenly! The French toast though, the Croque Madame and Croque Monsieur... well, those didin't catch our fancy.




Again, as it was the case with London, my favorite thing to do was walking through the markets. This time we visited those that sold art and vintage pieces --amazing! I couldn't take my eyes off the wonderful and often weird stuff in there (see the last photo with all the creepy dolls!). As we were travelling on a budget, I didn't buy much, just a vintage postcard or two, but I did take photos to preserve the memories. What better way to do it?



Dwa lata temu, mniej więcej o tej porze roku, pojechaliśmy z moim chłopakiem, Rybą, i kilkoma przyjaciółmi do Paryża. Zatrzymaliśmy się w przemiłym mieszkanku, które wynajęliśmy przez airbnb w 17 dzielnicy, a stamtąd mieliśmy dobry dostęp do wszystkich części miasta - Paryż jest rewelacyjnie skomunikowany dzięki bardzo rozbudowanemu metru.

Odwiedzaliśmy piękne paryskie parki w wietrzne i deszczowe wiosenne dzni, i żałowałam, że nie trafiliśmy tam trochę później - kiedy drzewa już by kwitły - a nawet w lecie, gdy róże byłyby w pełni swojego wdzięku. Ale to tylko dobry powód, żeby wrócić!

Trafiliśmy oczywiście do paryskich kawiarni i cukierni - i zdecydowanie wolę francuskie ciastka niż kawę. Ciastka są wyśmienite. Mniej nas do siebie przekonały słynne kanapki Croque Madame i Croque Monsieur. Natomiast z całą pewnością mogłabym codziennie rano jeść świeżutką bagietkę z kozim serem, tak, jak tam.

Moim ulubionym wspomnieniem są oczywiście uliczne targi, zupełnie tak, jak w Londynie. Tutaj najwięcej odwiedzaliśmy targów staroci i sztuki. Nie mogliśmy się oderwać od oglądania pięknych antyków - i często też różnych dziwactw (jak na przykład mroczne stoisko ze starymi lalkami). Jako że podróżowaliśmy z dokładnie odliczonym budżetem, nie pozwoliłam sobie na większe zakupy niż kilka starych widokówek, ale za to przywiozłam mnóstwo zdjęć - i to chyba najlepsza pamiątka!


Photos taken with Canon A-1 and various FD system and m42 lenses.
facebook bloglovin' pinterest instagram tumblr rss contact