1-UP!

It's been such a hectic week! First, our dog, Lala, got sick from being bitten by a tick (thank God we reacted in time... it was babesiosis! Ugh! She's fine now, phew.). The next day we moved to a new flat (we've been looking for a good flat to rent for, like, three months! That was exhausting, let me tell you). Then I got an assignment on designing a children's book and have been working pretty much non-stop, had barely time to grab a dinner. All this time I was fighting an ear infection and going to the doctor's every day. And then, of course, there's all the unpacking that we did mostly during the evenings and we're kinda still in the middle of it. Things have really been happening all at once here. 

With everything literally tumbling around, I feel like I'm in a Mario game, just desperately moving forward, trying to escape all the traps along the way. It's really easy to lose a life this way. So I'm wearing this 1-UP necklace as a lucky charm of sorts. And also as a truly nerdy trophy. I was extremly fortunate to find it at a thrift store! I think it's amazingly cute. The lady who sold it to me wasn't sure why I was so excited over a piece of painted plastic and I'm not sure all of you will be either. If that is the case, let me refer you to google.

I'm hoping you can forgive me my absence during this week. I promise to make up fot it next week because on Saturday... we're going on a week-long vacation to a place that is very dear and important to me. I'll let you know more about it on Sunday so stay tuned!



Zwykle prowadzę dość spokojne życie i przyzwyczajona jestem do przyjemnego tempa działania. Czasem to nawet trochę nudne. Za to jak już tąpnie, to na całego. Ostatni tydzień był nie z tej ziemi i dał nieźle popalić. Zaczęło się od tego, że Lala, nasza sunia, złapała babeszjozę od kleszcza. Padł na nas blady strach - kto ma psa, ten wie, co ta choroba oznacza. Na szczęście zareagowaliśmy od razu i zdusiliśmy zarazę w zarodku (nasz weterynarz to złoty człowiek, przyjechał w ciągu kilku godzin). Następnego dnia przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania - po dobrych trzech miesiącach poszukiwań udało nam się znaleźć lokum, które nam odpowiada pod każdym niemal względem. Zaraz potem siedziałam już przy zleceniu na projekt książki dla dzieci, i przez kilka dni praktycznie nie wstawałam od komputera, żeby zdążyć ze wszystkim. A, nie, przepraszam. Wstawałam od komputera po to, żeby polecieć do lekarza i leczyć zapalenie ucha. W tym czasie góra pudeł po przeprowadzce jakoś nie chciała się sama rozpakować... i jakoś nadal, w sporej części, się nie rozpakowała. Dzieje się naprawdę wszystko na raz. Na szczęście już jutro wypływam na powierzchnię zaczerpnąć oddechu, a w sobotę - wyjeżdżamy! Ale o tym, dokąd, po co i dlaczego, napiszę w niedzielę.

Z tym wszystkim, co zwaliło mi się na głowę, i przewraca się do góry nogami, czuję się jak w grze w Mario. Biegnę na przód, staram się nie potykać i pokonuję wszelkie przeszkody na swojej drodze. Łatwo stracić życie, więc noszę wisiorek z 1-UP czyli dodatkowym życiem. Mój wewnętrzny nerd zakwiczał z radości, kiedy zobaczyłam to cudeńko na wieszaku z biżuterią w moim ulubionym second-handzie. Pani za kasą nie zrozumiała mojego entuzjazmu dla tego kawałka pomalowanego plastiku i nie wiem czy Wy zrozumiecie, ale jakby co, odsyłam do googla.

Jacket: Camaieu
Shirt: thrifted
Shorts: F&F, ancient
Belt: Troll
One Up! Necklace: thrifted
Strawberry bag: no name
Hat: thrifted
Flats: via Zalando
facebook bloglovin' pinterest instagram tumblr rss contact

8 comments:

  1. Przepiękne zdjęcia, miło się czyta ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki :). Bardzo się cieszę, że Ci się spodobało!

      Delete
  2. Śliczne, magiczne zdjęcia :)
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

    ReplyDelete
  3. nie wiem, czy cię pocieszę, ale ja siedzę opuchnięta, po chirurgicznym usunięciu 8, przypominam Ryszarda Kalisza i odliczam godziny do następnej tabletki przeciwbólowej, ot taka bida czasem na człowieka spadnie.
    I tak myślę, że muszą być gorsze dni, żeby uczyć się pokory wobec życia i żeby nam się za bardzo w głowach nie przewracało ;)
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O nieee, ósemki są okropne :(. Mam nadzieję, że już lepiej?
      Zgadzam się. Trudniejsze dni uczą pokory i pozwalają docenić te lżejsze. Trzeba tylko umieć tę lekcję z życia wyłuskać...

      Delete
  4. Zdjęcia w lesie! Uwielbiam takie klimaty, a Ty tam bardzo pasujesz!
    Świetna stylizacja, wszystko idealnie dobrane, łącznie z wisiorkiem ;)
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ach, ach, dziękuję, Twoje komentarze zawsze trafiają w punkt :).

      Delete