Analog Photography Sunday

I'm launching a new series of posts to let you guys know what I do when I'm not taking photos for this blog... and for a couple of other reasons! A lot of what I used to do for years, was analog photography. I fell in love with old cameras and I even used to blog about it! The blog has been left alone for a long time now, though, and my passion for analog photography has, sadly, diminished over the last few years. I want to go back to it now! It was one of the most exciting things I've ever done, very fulfilling, creative, relaxing and full of exciting discoveries. So I'm going to post some of my analog photos here, along with short stories about them.
So here goes! Story number one is about a trip my bestie and I took to London in Autumn 2009. We stayed in Borough and I remember enjoying local food markets the most. It was harvest season in full bloom and walking among the stalls that boasted with delicious looking and smelling food was truly amazing to me, as I've never been to a similar place before.




I liked the City although it was a little overwhelming. I preferred small and quiet streets and didn't really take a lot of photos outside of Borough. There, I wandered on my own, just enjoying the view, different architecture and different people.






Dzisiejszym wpisem rozpoczynam nową serię na blogu: Niedziele z analogową fotografią. Chcę Wam pokazać, czym się zajmuję, kiedy nie robię zdjęć na bloga. Trochę zaniedbałam tę analogową pasję i chcę do niej wrócić. Mam nadzieję, że te posty przypomną mi, jak dużo radości przynosi.

Naukę fotografii rozpoczęłam jeszcze w czasach, kiedy cyfrówki nie były tak szeroko dostępne jak dziś, i wszyscy na zajęcia chodziliśmy z lustrzankami analogowymi. Co tydzień bywaliśmy na giełdzie fotograficznej, żeby jak najtaniej dorwać najtańsze z ilfordowskich filmów, w ciemni przesiadywaliśmy godzinami, żeby wywołać zdjęcia na zaliczenie. To brzmi jak zamierzchłe czasy, a nie było wcale tak dawno temu. Po prostu technologia pogalopowała do przodu. Z czasem i ja przerzuciłam się na cyfrę, ale po kilku latach nasyciłam się możliwością nieco bezmyślnego pstrykania zdjęć, na które pozwala ta technologia, i wróciłam do analogów, bogatsza już o rozmaite fotograficzne doświadczenia. Zaczęłam też wtedy kolekcjonować stare aparaty - i robić nimi zdjęcia. Pisałam nawet o tym bloga. Od kilku lat jednak moja pasja słabnie, co mnie martwi. Chciałabym ją podtrzymać. Dlatego będę sobie przypominać - a Wam pokazywać - zdjęcia, które zrobiłam analogowymi aparatami. 

Zaczynamy od Londynu w 2009 roku. Pojechałam na kilka dni z przyjaciółką poznać miasto. Zamieszkałyśmy w hostelu w Borough i najlepiej z tego wyjazdu pamiętam nadzwyczajne targi jedzeniowe. Te zapachy i smaki, i niezwykłe potrawy, które prezentowano na stoiskach były nie z tej bajki. Samo City nie zachwyciło mnie aż tak bardzo - to jednak wielkie miasto, głośne, trochę przytłaczające. Swobodne spacery po mniejszych i cichszych uliczkach, zwłaszcza w Borough, bardzo mile wspominam. Stamtąd też mam najwięcej zdjęć, które możecie tu obejrzeć.

Photos taken with Konica Hexar AF and Kowa Six MM.
facebook bloglovin' pinterest instagram tumblr rss contact

2 comments: