Adventure!

Finally I have smelt of spring! The air is still pretty cool and yesterday it snowed in but today we took a walk with our dog and I swear, spring is here to stay. With spring always comes adventure, the sweet smell of things to unravel and explore. Lala, our dog, must've smelt it too because she run off after a deer far away into the fields we had been hiking in. Fortunately, she came back, all happy and proud of herself. I hope spring lends itself this way to all of us.

Like my dog, I now want to go exploring! I feel like I've been sleeping and sitting my life away in the last few months and now I'm awoken and ready to live again. I want to take long walks and find new places and visit those that I'd forgotten. I want to go to the forest and greet old tree friends and watch deer skip and boars trot and hear bids sing their mating songs and find remnants of animals who died in winter, and watch the nature in whole its glory, young again, fresh and vigorous. That's my plan for the next weeks!


On a side note, during the holidays I crocheted a bit and made myself a few cloche hats, one of which you can see in today's photos. It's a pattern I've found in Burda Moden from 1968. It's as simple as it gets, just crochets and double crochets worked in circles and I think it took me something like 4 to 5 hours total to finish one. I usually make them on the go, as I commute. It's a quick project, perfect for those of you who would like to crochet but are discouraged by the supposed amount of time it consumes. Get to it, guys, it's easy to figure out! I added some openwork to this one, just to make it more interesting. I finished the hem with another colour of yarn... because I ran out of this yellow too early. It now reminds me of a scout's hat which I consider very cute and fitting my current explorative disposition.




Poczułam wreszcie wiosnę! Powietrze wciąż jest chłodne, a wczoraj spadł przelotnie śnieg, ale dziś poszliśmy na długi spacer po polach z naszym psem, Lalą, i przyrzekam: wiosna przyszła i już z nami zostanie. Wiosna to zawsze czas przygód i odkryć, i Lala też musiała to poczuć, bo wyrwała za sarną, aż się za nią kurzyło. Wróciła do nas na szczęście, po długich nawoływaniach, zziajana i dumna z siebie. Mam nadzieję, że wiosna będzie taka dla nas wszystkich.

Ja też chcę odkrywać świat! Czuję się tak, jakbym przez ostatnie kilka miesięcy swoje życie przespała i przesiedziała. Teraz szkoda mi na to czasu. Chcę iść na wyprawę, a przynajmniej na długi spacer, zajrzeć do lasu i przywitać się ze starymi drzewami, odnaleźć dawno niewidzianych przyjaciół i poznać nowe miejsca, i obserwować bieg łani i przysłuchiwać się dreptaniu dzików i tokom ptaków, chcę znaleźć wśród runa szczątki zwierząt, które zasnęły na zawsze pod śniegiem i przyglądać się wiośnie w całej jej wspaniałości, wiośnie młodej i pełnej sił, i życia.

A przy okazji - beret, który mam na sobie, wyszydełkowałam sobie w te święta (i kilka innych też w tym czasie skończyłam). To bardzo prosta robótka, na którą wzór znalazłam w Burdzie Moden z 1968 roku. Jeśli ktoś chciałby spróbować swoich sił z szydełkiem, ale boi się długich i skomplikowanych projektów, to ten berecik jest dobrym pomysłem, który można wypróbować. Wzór łatwo odtworzyć, bo to po prostu coraz większe (a potem coraz mniejsze) kręgi samych słupków i półsłupków. Ja swoją czapę ozdobiłam kilkoma rzędami nieprzerobionych słupków i wykończyłam bordową włóczką, bo... żółtej mi zabrakło! Teraz przypomina mi czapkę harcerską i uważam, że to urocze!

Dress: Dorothy Perkins (sized down by me)
Blouse: thrifted
Sweater: Mango, old
Scarf: Rossmann
Boots: Zign via Zalando
Cloche hat: I made it myself from Burda Moden from 1968
Photos by my boyfriend, the Fish.
facebook bloglovin' pinterest instagram tumblr rss contact

16 comments:

  1. świetnie wyglądasz

    http://iamemilia.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. cudowne zdjęcia, genialny klimat...
    więcej takich stylizacji chcę na tych blogach :)
    <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ooo, jak mi miło! Za inne blogi nie mogę odpowiadać, ale na swoim obiecuję więcej klimatu! Już się szykują tak klimatyczne foty, że sama padam na myśl o nich ;)

      Delete
  3. Wow, genialne są te zdjęcia, oryginalne! Jestem zachwycona :)
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ klik! :))

    ReplyDelete
  4. I love seeing your adventure photos. You're always just so adorably having fun =)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Yes! That's the point in taking those photos: having fun! I've grown very fond of doing it, posing for photos is becoming my second nature. So much fun! Such adventures! :D

      Delete
  5. Wrrrrraaaa!! Jak ja lubię Twoje wpisy! Kurczę, to nie chodzi tylko ubiór (chociaż styl masz genialny), ale o całokształt Twoich postów. Te klimatyczne zdjęcia, sposób w jaki opisujesz rzeczywistość. Miód dla oka!!

    Beret fajnie wyszedł. Co kiedyś było fajne, to mała ilość ubrań dostępnych w sklepach zmuszała ich do poszukiwań. A to wykroje z gazet, a to dorzucimy u krawcowej coś od siebie, do tego wykroju, a to wykrój niby ten sam co sąsiadki, ale materiał inny... I tak każdy był indywidualistą. Dziś w epoce "wszechdostęponości" żyjemy w świecie H&Mowo-Zarowych klonów... Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. O rety, takie komentarze to jest miód na moje serce! Jak czytam takie słowa, to chce mi się pisać dalej i widzę, że mam odbiorców, którym podoba się to, co robię :). Dzię-ku-ję! <3

      Zgadzam się, że dawniej mniej było takiej uniformizacji na ulicach. Będę o tym niedługo pisać notkę :).

      Delete
  6. Beautiful photos! I hope you have a wonderful spring! xo

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you dear! You know how April is... rains mixed with sun. It's been pretty lately, though :).

      Delete
  7. fantastyczny klimat zdjęć, a za beret własnoręcznie zrobiony owacje na stojąco :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki za owacje, kłaniam się w pas ;).

      Delete
  8. Muszę przyznać, że klimat przygody wylewa się z każdego kadru! :)

    ReplyDelete