Let's talk about what's inside

The internet is so easy to take for granted. I mean, it's just always there, waiting for you to look for the data, the information, the photos and all... everything is there for us for the taking. We browse and surf and accumulate. We forget about the medium and its creators sometimes. Well, I've recently had one of those moments when reality hits me between the eyes and turns me sober in an instant, letting me break away from the internet-induced highway hypnosis. And, you know, it's a really groundbreaking thing that has occurred to me. There are people on the internet!

Ok, but let's get serious here. I want to talk about how really, really important it is to appreciate what other people do for us on the internet. Sometimes it's that awesome person on pinterest that links to the most outstanding vintage patterns, helping me get inspired. Other times, it's the ladies at We Sew Retro group who share their projects and make me want to start my machine and get sewing, stat. They all are a great source of fresh news and brand spanking new inspirations and without them, I'd probably drown in my own, weeks old brain soup of things I'd already seen. Today I want to focus on yet another group: the people who push me to get better.

There are some bloggers in the sewing world who make garments so beautiful I literally squeal each time I see what they've created. They are also the truly bold bunch who show not only the pretty outside, but also the gorgeous inside. Now, one of the things my Grandma taught me when I was a kid, was that the inside counts as much as the outside (she was teaching me how to cross stitch and told me to keep my reverse side as clear as possible just for the sake of that nice feeling of orderliness it brings along). And I do like that rule. Perfect finishes make me feel good. Looking at the beautifully finished creations of my fellow bloggers, I feel like I'm miles and miles away --and that gets me motivated to push my limits. I'm not afraid to admit that I do, in fact suck, at being a careful and meticulous sewer. I'm messy, impatient and go a lot of slap dash sewing. But I want to make things as precisely as they do. I want to put as much care into my items as they do. I want to be as awesome as they are. 

So here is to those who, unbeknowst to them, make me a better sewer and in fact, a better person. Let me introduce you to Justyna from Marchewkowa, Tina from La Dulsa Tina, Laura Mae from Lilacs and Lace and Demi from Carbon chic and their fantastic work and excellent craftswomanship.


I do hope the photos speak for themselves --at least to those of you who sew. If you are alien to sewing, let me show you the inside of one of my first dresses, just for comparison. I made it in August last year. (Wow, I didn't remember it looking THAT bad inside! At least it's interlined. Not lined, mind you.)


Now, that's nasty, isn't it? We don't like to look at this. We like to look at things pictured above it, but not this. Yep. So, remember when I was speaking about how motivated these wonderful ladies make me feel? Look below to see how motivated.




Those are my more recent garments. I loved every minute spent on finishing them this way. Hand sewing the hem, bias binding all the seam allowances --that takes time, you know? Sewing a simple blouse together takes an hour or two. Finishing it with a self made bias tape... well, took me well over a week, on and off. But I think if I were to sew continuously, the hours would add up to 6 or 8. For finish only. Now, I may not be the quickest sewer out there but being able to put all that particular care and time into the pieces I sew makes me very happy and makes me want to sew more like this. So --thank you! To all the smart and diligent women who motivate me to go that one step further and then, looking back, be grateful I did. You are the reason why the internet is a great place.





Chciałam Wam dziś powiedzieć o tym, co jest w środku. I o tym, że szycie jest fajne. I że warto próbować swoich sił. Można się nieźle wciągnąć. Można się sporo nauczyć. Można być coraz lepszym. Można lepiej szyć i można lepiej żyć. Ja na przykład lepiej szyję.

Dziś się dzielę swoim lepszym i gorszym szyciem. Około pół roku temu, kiedy zaczynałam, było tak, jak na tym zdjęciu, gdzie są jakieś strzępy. Tak wygląda w środku znana Wam i ulubiona sukienka w zielnik. Trochę strasznie wygląda. Daje się nosić, ale w środku jest brzydka i ja, jak jestem w niej, w środku, to w środku, w Klarze, czuję pewien niesmak. A z kolei jak patrzę na bluzkę w czerwoną krateczkę vichy, to czuję smak. Jest coś takiego, jak piękny kod (jak ktoś jest programistą, to pewnie to czuje). I moim zdaniem jest też piękno wykończenia ubrania. Piękno szycia. Harmonia we wszystkich ludzkich działaniach.


Do dążenia do tej harmonii inspirują mnie różni ludzie, których poznaję. Również te dziewczyny, które znam tylko z internetu, i które uważam za dostateczny argument za tym, żeby internet w ogóle istniał. To pracowite, zdolne i wytrwałe kobiety, które robią piękne rzeczy i nie obawiają się ich pokazać - również od środka. Przedstawiam Wam dziś te z nich, które są dla mnie największą inspiracją w zdobywaniu kolejnych stopni wtajemniczenia w sztukę szycia. Wśród nich: Justyna Marchewkowa, Tina z bloga La Dulsa Tina, Laura Mae z Lilacs and Lace i Demi prowadząca Carbon chic 


Ich prace możecie oglądać na ich blogach, a ja wrzuciłam jeszcze te wspaniałe ujęcia ich środków. Tych środków, które sprawiły, że sama zaczęłam dbać o swoje środki. I teraz też mam lamówkę zamiast strzępów.

Bluzki nie noszę, bo specjalnie ją uszyłam za małą na siebie, żeby służyła komuś innemu. Bo tak wykończoną to można przekazać w cudze ręce i się nie wstydzić. Głupio by się było wstydzić czegoś, co się robi, prawda?

Kto chce mieć ładne ubranie - niech siada do maszyny. Niech siada i robi, a technika przyjdzie z czasem. Przyszła do mnie, do Was też przyjdzie. A jak nie, to zawsze można nie pokazywać środka. Nosić na prawą stronę. Też jest ładnie. Ważne, że jest w ogóle.


12 comments:

  1. niezłe cudeńka, a kratka gingham jest teraz super modna ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kratka gingham to moje małe, krawieckie marzenie. Uwielbiam ten wzór. Guzik mnie obchodzi czy jest chwilowo modny, czy nie - nosiłabym i tak! ;)

      Delete
  2. Cudna bluzeczka! I to wykończenie... Aż miło popatrzeć :)

    Podpisuję się pod tym co napisałaś o wykańczaniu własnoręcznie szytych ubrań. Też nie jestem ze swoich zadowolona, ale widzę duży postęp względem moich początków. Nawet jestem w stanie popruć jakiś wcześniejszy ciuch i naprawić szkody, których wcześniej nawet nie zauważałam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ach, dziękuję!
      Postępy, właśnie, oglądać swoje postępy to niemała przyjemność. Naprawdę roześmiałam się głośno, kiedy zajrzałam do środka tej pierwszej sukienki. Co za straszne rzeczy się tam dzieją :). A mimo to miło, że wszystko się trzyma i nadal mogę ją nosić. Pruć by mi się nie chciało, podziwiam Twoją wytrwałość!

      Delete
  3. How lovely are these insides! I don't have a serger, so I tend to use these techniques to finish my seams too.
    And I agree, the internet is a wonderful thing!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Yeah, a serger is a wonderful thing, it makes everything go faster, right? But at the same time... is there half as much beauity in serger seam as there is in bias bound edges? I don't think so!

      Delete
  4. These pieces are so beautiful! <3 Love them all. I'm going to show your blog to my friend. She is all about vintage.

    Love always,
    www.loyaltofashion.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you dear! Thanks for letting your friend know about my blog, too! I'm going to check yours out soon :).

      Delete
  5. podziwiam za wytrwałość !!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki :). Trochę trzeba jej mieć.

      Delete
  6. I was sick in my bed when you posted this article and so I'm in late...in this period I'm in late for everything! ;) Thank you very much...you'are great and I'm really happy to follow your blog and your work! You're right...internet is a great place! Your blouse is inspirational...perfect finish! Congratulation! And what a patient woman you are, too! :) Thanks to the sewing I've found out that I'm a patient girl, unbelievable If I think of some years ago...
    Ps: I really love your new blog graphics!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tina, all I can say is: <3!
      Thank you!

      Delete