Bracciano part one

Our autumn vacation in Italy is over and we're back home. Still, I have a lot to show you from our time abroad so be prepared for a few posts about our adventures in Bracciano and Rome, mostly pretty pictures but who knows? Maybe something more. 

In the meantime, take a look at this lovely dress from Modcloth that I'd had for a year now (my Boyfriend the Fish bought it for me!) and had no opportunity to wear as it is a little dressy with its large bow and wrapped bodice, even for my taste. It seemed like a nice piece in which to explore the old town of Bracciano, though!

When we were choosing a place for our holidays and we already knew that we were going to Italy, we decided that it would be nicer to live in a small town instead of a big city. Being the peaceful and quiet creatures that we are and currently living close to a large city's center, we were tired after the last half a year. We also wanted to spend our time in a cozy space that would make us feel at home. Hotels never seem to provide that feeling, really, so we looked through airbnb for nice places to stay. We wanted it somewhat close to Rome but not IN Rome, so that we could have our rest, stay in a quiet place and be able to take walks in pretty areas and when the mood strikes, get on a train or bus and go see the famous eternal city.

We found our dream flat in Bracciano, a lovely town dating from Medieval times, with its castle and lake, and beautiful vistas. When we arrived, our host left us the keys and we had the flat just to us. It was the coziest, warmest tiny place ever, sitting at the upper floor of a house in the old city area. We had lizards visiting and some birds nesting on the roof, and the soothing sounds of the nightlife and the amazing view from both windows which you can see below.  


Wczoraj wróciliśmy z jesiennych wakacji we Włoszech i powoli wdrażamy się w codzienne życie w domu. Mamy mnóstwo zdjęć i pięknych wspomnień z Bracciano, w którym się zatrzymaliśmy, i z Rzymu, więc najbliższych kilka postów będzie pełnych słońca i ciepła. Postaram się Wam opowiedzieć o tym, co widzieliśmy, czego się dowiedzieliśmy i z jakimi odczuciami wróciliśmy.

Na zdjęciach mam na sobie sukienkę z Modcloth, którą Ryba, mój chłopak, kupił mi jakiś rok temu, a ja do tej pory nie miałam okazji jej założyć. Z jakiegoś powodu wydaje mi się bardziej strojna niż inne moje sukienki - być może przez inny krój góry i dużą kokardę w talii. A jednak do zwiedzania starego miasta w Bracciano nadała się bardzo dobrze, więc przypuszczam, że w przyszłym roku znacznie częściej będzie oglądała światło dzienne.

Kiedy planowaliśmy swój wyjazd, kierowaliśmy się tym, że chcemy odpocząć, a więc odpadało wielkie miasto. Bilety na samolot mieliśmy już kupione - do Rzymu. Postanowiliśmy więc poszukać czegoś w okolicach, by odpocząć od hałasu, pospacerować i nasycić się widokami, a w przypływie chęci - wsiąść w pociąg i pojechać do wiecznego miasta. Zależało nam też na przytulnym miejscu, gdzie moglibyśmy poczuć się jak w domu, więc odrzuciliśmy hotele i skoncentrowaliśmy się na szperaniu w airbnb. W ten sposób trafiliśmy na Bracciano, przepiękne, średniowieczne miasteczko u podnóża wiekowego zamku, rozciągające się nad brzegami jeziora. Udało nam się tam znaleźć urocze mieszkanko w okolicy zamku i tam właśnie spędziliśmy dziesięć dni otoczeni pięknymi widokami, które mogliśmy podziwiać już przez okna naszego lokum, nawet w dniach zupełnego lenistwa, kiedy prawie nie wychodziliśmy z domu.

Dress: Modcloth
Jacket: Camaieu
Pumps: nn
Photos by my Boyfriend the Fish

No comments:

Post a Comment