Inspiration Thursday: Braccialini

Braccialini
I'm quite excited to tell you about today's inspiration. Braccialini has been on my love list for a few years now. It was one of the first brands to make me curious about fashion. I used to confuse fashion with trends, mostly, thinking it was those hundreds of girls dressed the same way that I passed in the street. What they wore was pretty but they were too similar to each other for my taste. And this lack of originality was what drew me away from thinking about dressing as a way of expression. But when I encountered Braccialini, my outlook started to change. It was like nothing I have seen before. Whimsical, cheerful, funny and playful. The brand was actually founded in the 1950s, an era which could be nicely described using these adjectives.

The beginnings of the company seem like a great story, too. It was one of those moments that trigger a genius to spring out from the box. As the anecdote goes, Mrs Braccialini's bag got stolen and that made her think of a bag that would be like your own house, a place you keep all your important stuff. And so, she created the house-bag. She and her husband established a small business that crafted hand-made bags and small leather trinkets. They made whatever they thought was inspiring. The rest is history.

Ok, so aside from tomato-bag and zeppelin-bag and Marylin Monroe-bag they make less engaging styles but I'm really interested in those quirky and funny designs that I've chosen to show you here. The prices of those things go through the roof, though, so it's just window shopping for me, at least until one day I'm rich and famous.

Braccialini
Nie mogłam się doczekać, by w czwartkowej serii inspiracji opowiedzieć o Braccialini. Mam te torby na liście Najbardziej Ulubionych Rzeczy na Świecie od kilku lat. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Trafiłam na nie na początku swojego zainteresowania ubieraniem się i były jedną z tych zupełnie magicznych rzeczy, które przekonały mnie, że styl i moda to nie tylko banalne trendy. Od czasu, kiedy trafiłam na takie firmy jak ta, Irregular Choice albo Antix, moje nastawienie zaczęło się zmieniać i zrozumiałam, że mogę znaleźć dla siebie miejsce wśród dobrze ubranych, jednocześnie ubierając się po swojemu - w rzeczy, które są przedłużeniem mnie. Torby Braccialini doskonale do tego pasują - są czarujące, zaskakujące i zabawne, bardzo w duchu lat 50-tych, co zresztą nie dziwi, bo właśnie w tej dekadzie firma zaczęła działać.

Początki firmy są jak otwarcie filmu sprzed lat: pani Braccialini zostaje okradziona ze swojej torebki i to przynosi jej na myśl, że torebka jest jak dom: ma się w niej wszystko, co najbardziej potrzebne. Ta myśl sprawia, że w jej głowie powstaje projekt torebki w kształcie kamienicy. Wraca więc do domu i razem z mężem projektuje właśnie taką torebkę. Przez lata małżeństwo opracowywało kolejne wzory i we współpracy z niewielkim zespołem powstawały ręcznie robione torby o najbardziej niezwykłych kształtach. Reszta to już historia.

Trzeba przyznać, że poza torbą-pomidorem i torbą-akordeonem Braccialini tworzy bardziej zwyczajne, codzienne modele, które możecie obejrzeć na ich stronie. Ja jednak  jestem najbardziej zachwycona właśnie takimi dziwactwami. Któregoś dnia, kiedy będę już sławna i obrzydliwie bogata, kupię sobie jedno z nich. Póki co ceny z innej galaktyki pozwalają mi jedynie podziwiać wystawy i zdjęcia.

Follow my blog with Bloglovin

1 comment