Protection


I've been talking with Ela recently while we were digging through my wardrobe, looking for the right dress for me to wear to a wedding. We chose a nice classic skater dress in cobalt blue that I'd bought last year and never wore because of the lively colour. I tend to be drawn to muted colours and I don't feel bold enough to wear highly saturated things. It took her three hours to convince me to wear it. I did and it was a splendid idea, I felt like I had the best dress in the room which was a reward enough for being so bold.

You see, I have that thing about some pieces of my wardrobe, that I don't feel all safe in them. They may not seem in any way demanding to anyone looking but from me, they demand a lot of boldness. It may be the shape or the colour I'm not used to, or the piece may be original to the point it is extravagant (to me, anyway!). Anyway, I feel provocative when I'm wearing the thing. Neither in a good, nor in a bad way. Just attention-grabbing. And I'm far from being one of the people who want to bring attention to myself. I'm pretty much an introvert and don't want to be looked at and judged. But I also like (and need) to dress the way I feel like.
In this post's outfit, the bold thing is the headscarf. It is supposed to look kinda pin-upish and I guess with the rest of the outfit, it does. Still, it makes me look like a cleaning lady which I consider funny and not at all offending. It did get a lot of looks from passers-by, most of them critical, some amused. But well, that's just how Poland is, I guess. If you pull off something that isn't necessarily "in" this season, you'll get The Looks. My way of dealing with them is just to think that if I saw someone dressed like that in the street, I'd be delighted because I'd love the outfit. And that makes me utterly happy, no need to analyze any further.


























































Dress: second hand (Atmosphere)
Headband: second hand vintage
Shoes: CCC
Belt: Top Secret
Bag: vintage
Earrings: Allegro
Photos: Ela

Kiedy ostatnio przekopywałyśmy się z Elą przez moją garderobę w poszukiwaniu idealnej sukienki na lipcowe wesele, trafiłyśmy na śliczną sukienkę: odcinaną w talii, z rozkloszowaną spódnicą i bardzo, bardzo kobaltową. Kupiłam ją rok temu i nigdy nie założyłam z powodu tego mocnego koloru. Ciągnie mnie raczej do jasnych, stonowanych barw, nie mam odwagi, by nosić rzeczy bardzo nasycone. Eli zajęło trzy godziny, zanim udało jej się mnie przekonać, żebym założyła właśnie tę sukienkę. Założyłam i okazało się to doskonałą decyzją, czułam, że mam najładniejszą sukienkę na sali, a to było wystarczającą nagrodą za odwagę.

Mam takie coś, jeśli chodzi o niektóre części mojej garderoby, że nie czuję się w nich bezpiecznie. Dla kogoś z zewnątrz mogą wyglądać zupełnie zwyczajnie, ale ode mnie wymagają mnóstwa odwagi. Może to być spowodowane ich krojem albo kolorem, do którego nie jestem przyzwyczajona, albo rzecz może być tak oryginalna, że staje się ekstrawagancka (przynajmniej dla mnie!). W każdym razie czuję się w czymś takim prowokująco. Nie w złym ani dobrym znaczeniu tego słowo. Po prostu czuję, jakbym ściągała na siebie mnóstwo spojrzeń. A daleko mi do osoby, która lubi być w centrum uwagi. Jestem właściwie introwertyczką i nie lubię, by na mnie patrzono i mnie ocenianio. Lubię jednak - i potrzebuję - ubierać się tak, jak mi się podoba.

W tym zestawie odważną rzeczą jest apaszka na głowie. Ma wyglądać nieco pin-upowo i wydaje mi się, że razem z resztą ubrań zdaje egzamin. Mimo to sprawia, że wyglądam jak sprzątaczka, co mnie akurat bawi i wcale nie obraża. Ale spojrzenia przyciąga. Większość krytycznych, trochę rozbawionych. Ale może tak po prostu jest w Polsce. Jeśli próbujesz zagrać coś, co nie jest chwilowo w modzie, to Będą Patrzeć. Mój sposób na radzenie sobie z tym jest bardzo prosty. Uświadamiam sobie, że gdybym sama zobaczyła kogoś tak ubranego na ulicy, to byłabym zachwycona. I to mi wystarcza, by się cieszyć tym, co mam na sobie.

6 comments:

  1. That dress is just so adorable! How adorable that headscarf is too!

    xoxo
    Laura
    http://lauraisthriftingthroughlife.blogspot.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you dear! I was a little worried to wear that headscarf but decided to go for it and actually liked it!

      Delete
  2. Uwielbiam taki styl, a sukienka jest boska :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! Ja też nie mogę się oprzeć stylistyce retro :). Ostatnio właśnie w latach 50-tych i 60-tych czuję się najlepiej.

      Delete
  3. Jak już pisałam na Modnej Polce, bardzo spodobał mi się twój blog i Twoje wyczucie stylu ;) na pewno będę tu często zaglądać ;) dodaje do obserwowanych i w wolnej chwili zapraszam do mnie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! Bardzo mi miło. Zaraz zaglądam do Ciebie :).

      Delete