What they wore: the summers of early 1950s



I don't know a hell of a lot about fashion. To be honest, I know so little, I should be ashamed. But no fear! I got my shelves packed with heavy albums on the subject and am actively searching the internet for fashion history. That's where I'm always drawn when I get interested in something: history of the topic. I want to see the patterns and the ideas overlapping, I want to see what was available at what time: what technologies, what fabrics, what resources. I want to see the history that is official and written about and then dig deeper to understand how this social history translated to the everyday life of people back in those times. So, when it comes to fashion, I want to look at high couture photos and marvel at the amazing designs and expensive creations and then I want open my family album and see what's in there. What was in the streets. What people wore to work. How they dressed their children. How they achieved that. Did they shop? Did they sew it on their own? What was their reality of the time? How it changes over time?

Here's a first couple of answers to those questions.

Imagine yourself in the early 1950s. What do you see? Oh, I know. Beautifully printed, high-waisted, broad dresses made from lush fabrics that were the staple of the time. General overflowing with riches in contrast to the severe moderation of the Second World War, its fashion's military form and simplicity. Dior's New Look comes to mind, eh? Well, don't let me keep you waiting for my point. Just take a look at these photos.

 
The lady in the white shirtdress is my grandma, the gentleman is my grandpa and the little girl is my mum. I believe her to be around four or five years old in these photos, making them 1953-ish. The outfits are simple and yet this is the peak of elegance of the time and place. Mind you, we're talking about Poland, particularly Warsaw which after the war was a place of ruin. My family didn't belong to the upper class, either. Just any other Warsaw-based family left with nothing after the war. The photos were taken in Łazienki Park, in the very same place featured in the last photos in this post. For some reason this was a very important event for my family --- photos were taken and best dresses worn. But Grandma's dress still brings wartime clothes to mind with its simple form - but it's not plain, mind you, in one of the photos you can see a broad-striped pattern. The big collar is a special extravagance. I really like that detail. My grandpa's baggy clothes may or may not be attributed to the fashion of the time or just to his personal preference, I really have no idea. his hairstyle is very fashionable, though! My mum in turn wears a cute knitted dress, most probably made by my grandma as were many more to come. I love the oversize bow in her hair! That was the look of the time.

Here are another few from a similar period, taken during the summer holidays by the sea. I especially like the one on the left. I adore my grandma's cropped sweater with tall collar and a large button or a brooch. I'm almost perfectly sure she knitted it herself and I'm pretty certain, if asked, she'd tell me exactly how to make it. My mum's dress is a bit more 1950s classic with a bebe collar and a nice striped pattern. In the last photo my grandma is sporting a posh high-waisted polka-dot bikini! Very cool.


Nie wiem zbyt wiele o modzie. Po prawdzie wiem tak mało, że powinnam się wstydzić. Ale nie ma strachu - na półkach już stoją wielkie albumy o historii mody, a przy tym przegladam internet w poszukiwaniu artykułów na ten temat. To zwykle tam się zwracam, kiedy coś mnie interesuje - ku historii. Ciekawi mnie, jakie technologie były dostępne, jakie materiały, jakie środki do realizacji projektów. Oglądam tę "wysoką" historię, tę oficjalną i zapisaną, a potem konfrontuję ją z tym, co mi się uda wygrzebać na temat zwykłego, codziennego życia w tych samych czasach. Kiedy więc chodzi o modę, najpierw oglądam zdjęcia haute couture, a potem zaglądam do rodzinnego albumu w poszukiwaniu odpowiedzi, jak się ta moda od projektantów przekładała na codzienność przeciętnego człowieka. Co było na ulicach? Co ludzie nosili do pracy, a co na przyjęcia? Jak ubierali swoje dzieci? Jak to osiągali? Czy kupowali w sklepach, czy sami szyli? Jaka była ich rzeczywistość? Jak się zmieniała na przestrzeni czasu?

Oto pierwsza próba znalezienia odpowiedzi na kilka z tych pytań.

Wyobraźcie sobie, że jesteście u początku lat 50-tych. Co widzicie? No tak - pięknie drukowane, rozkloszowane sukienki z bogatych materiałów z podkreśloną talią i dopasowaną górą. Po drugiej wojnie światowej i jej ograniczeniach i ostrym umiarkowaniu, nareszcie przyszła pora na strojność. Przychodzi na myśl New Look Diora, prawda? No, to popatrzcie na zdjęcia z mojego albumu.

Młoda pani na zdjęciach to moja babcia, pan to dziadek, a dziewczynka to mama. Szacuję, że ma tu około czterech-pięciu lat, więc zdjęcia muszą być mniej więcej z 1953 roku. Ubrania są proste, a jednak to szczyt elegancji dla miejsca i czasu. Zwróćcie uwagę, że mówimy o zrujnowanej, powojennej Warszawie. Moja rodzina nie należała do nuworyszy. Byli typowymi warszawiakami, którzy wszystko stracili w czasie wojny. Zdjęcia zrobiono w Łazienkach, dokładnie w tych samych miejscach, gdzie te, które pokazywałam w jednym z ostatnich postów. Z jakiegoś powodu była to bardzo ważna okazja - zrobiono zdjęcia i ubrano się w najlepsze, co było w szafie. A jednak szmizjerka babci przywodzi na myśl skromne ubrania wojenne - chociaż nie jest całkiem gładka, bo ma wzór w szerokie pasy, co widać na jednym zdjęciu, a do tego fantazyjny, rozłożysty kołnierz, który bardzo mi się podoba. Luźne ubranie mojego dziadka można przypisać albo modzie tamtych czasów, albo jego osobistej preferencji - tego nie wiem. Natomiast jego fryzura była wtedy hitem! Urocza sukieneczka mojej mamy jest z całą pewnością roboty mojej babci - jak wiele innych, które po niej nastały. Bardzo mi się podoba wielka kokarda w jej włosach - to był look tamtych czasów!

Znalazłam jeszcze kilka innych letnich zdjęć, z których najbardziej podoba mi się to po lewej. Cudowny jest krótki sweter babci z wysokim kołnierzem zapinanym na duży guzik lub broszkę. Babcia na pewno zrobiła go sama i podejrzewam, że gdybym ją o niego zapytała, to powiedziałaby mi dokładnie, jak go odtworzyć. Sukienka mamy jest tu już bardziej klasyczna i rozkloszowana, z kołnierzykiem bebe. Na ostatnim zdjęciu babcia ma na sobie szałowe bikini w groszki, wiązane na szyi i z wysokim stanem. Bomba!

2 comments:

  1. Cudne zdjęcia!
    To jest kołnierz Słowackiego przy sukience Twojej babci., a takie bikini dzisiaj znów robi furorę w modzie. Sweterki są rzeczywiście super. A Twoja mama ma tak "hitowe" dziś bolerko. I sukienusie z tak modnym znów kołnierzykiem bebe i te bufki, lub motylkowe rękawki - urocze. Dziadek ma bardzo eleganckie spodnie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ooo, kołnierz Słowackiego! To ci dopiero ciekawa nazwa. Dzięki, nauczyłam się czegoś nowego :).
      Bardzo mocno wróciły do mody lata 50-te i mam nadzieję, że zostaną na długo, bo uwielbiam te kroje.

      Delete