The other side of the mirror



I am a photographer by trade. That means I usually stand at the other end of the camera, with someone else trying to look good in front of it. I like that: it's demanding of me as an artist but it's safe for me as a person. I am also quite a perfectionist when it comes to my work so I choose the end results carefully and spend long hours retouching those few final photos.

That said, I'm not used to being the subject of somebody's photography because my nervousness about the other person's ability to capture my nice-looking side has kept me away from most photographers. You know, everyone wants to look good in a photo, no matter how much they claim not to care about their wrinkles, skewed noses and second chins. And me, I am that kind of person who loves to see love handles and uneven teeth and anything that makes you look like a real human being, not an overly-photoshopped idea of what one should look like. But still, those love handles and uneven teeth have to be photographed with great respect of the other person and his or her dignity and self confidence. I believe you have to show a person you photograph as a whole, not his or her better or worse parts. Now, it is very easy for me to feel bad about myself because of a photo so I always make double sure that my models are ok with what they get from me. Hopefully, I usually succeed.



As for myself, this blog is an important change and a new experience not only because I decided to share some of my thoughts publicly, but more importantly, because I decided to share what I look like. And that pushes me to confront myself with my outer image more than ever. I am eager to see how that photographic journey changes me and my general idea of me as a clothed body. After all, bar any assessments, that's what we all are.

This time, take a peek at my photos of other people. Some photos that I am proud of, some that I like and some that I know people like. Just a mix of random, nice pictures.


















































For more of my works, click here.

Z zawodu jestem fotografem. To znaczy, że zwykle stoję z drugiej strony aparatu, a ktoś inny stoi przede mną i stara się wyglądać ładnie. Lubię ten układ: z jednej strony jest wymagający dla mnie jako twórcy, z drugiej jest bezpieczny dla mnie jako osoby. Jestem też uparcie perfekcjonistyczna jeśli chodzi o moją pracę, więc poddaję zdjęcia bardzo ostrej selekcji i spędzam długie godziny nad retuszem tych kilku najlepszych.

Sama nie jestem wcale chętna, by dawać się fotografować ze względu na obawy, że ktoś inny nie będzie umiał sprostać moim wymaganiom i pokazać moją ładną stronę tak, jak to lubię. W końcu wszyscy chcą wyglądać ładnie na zdjęciu, niezależnie od tego, jak bardzo by się zarzekali, że nie przejmują się swoimi zmarszczkami, krzywym nosem i podwójnym podbródkiem, który pojawia się tylko na zdjęciach. Zresztą szczerze lubię wystające boczki, krzywe zęby i wszystko, co sprawia, że wyglądamy jak ludzie, a nie jak przefotoszopowane wyobrażenie tego, jak wyglądać powinniśmy. Ale te boczki i zęby muszą być fotografowane z ogromnym szacunkiem dla drugiego człowieka, jego godności i pewności siebie. Uważam, że poprzez fotografię należy ukazywać człowieka jako całość, a nie jego lepsze czy gorsze części. A przecież dobrze wiem, jak bardzo źle potrafię się poczuć po zobaczeniu się na zdjęciu - dlatego zawsze upewniam się, że moi modele i modelki dobrze się czują z tym, co ode mnie dostają. Na szczęście zwykle mi się udaje.


Jeśli chodzi o mnie, to ten blog jest dla mnie ważną zmianą i nowym doświadczeniem nie tylko dlatego, że postanowiłam publicznie dzielić się swoimi myślami, ale, co ważniejsze, dlatego, że zdecydowałam się pokazać to, jak wyglądam. A to popycha mnie do koniecznej konfrontacji z moim zewnętrznym wizerunkiem o wiele mocniej niż kiedykolwiek. Jestem ciekawa, jak ta fotograficzna podróż mnie zmieni i jak wpłynie na ogólny obraz mnie jako ubranego ciała. W końcu, porzuciwszy wszelkie oceny, tym wszyscy jesteśmy.



Tym razem zerknijcie na moje zdjęcia innych ludzi. Z niektórych jestem dumna, niektóre lubię, a niektóre lubią inni. Taki nieco przypadkowy zbiór przyjemnych obrazków.

4 comments

  1. Masz rację w swoim podejściu do fotografowania. Pięknie portrety robisz . Najbardziej podoba mi się fotografia nr 5, a najmniej, a nawet wcale - nr 7 (bo nienawidzę nikotyny)...

    ReplyDelete
  2. Dziękuję! Staram się. Też lubię 5, a 7 nawet bardziej, bo to mój Bartek :).

    ReplyDelete