Taking a break

Do you know that feeling when you eat too much of your favorite cake? Or when you stay in bed the whole beautiful summer day and then feel bad because you know you could've done so many fun things? Well, I have this feeling of overindulgence when it comes to shopping now. While digging through second-hand shops in search of the next best dress may be my current favorite pastime, even I feel nauseous after a longer time. I can easily get driven by greed. I forget to reflect upon what I am doing. The moment of sobering only comes when I find another badly-fitting or simply disappointing piece in the mail which, admittedly, has just happened. It's the worst thing: when what you really, really like, becomes the thing that makes you feel bad.

And so the time has come to restrict my shopping sprees. I want to change my point of view on buying stuff. The next time I buy something, I want to love it to no end. I keep complaining that I can't afford beautiful dresses or shoes from, say, ModCloth while the truth is I could afford either of them, were I not spending all the money on cheap things that I keep throwing in my wardrobe and rarely wearing.

Seems everything tastes best in moderation.

So that's it. I'm taking a month off the auction sites and shops. I'm also going to be selling some of the pieces that I have and don't find a use for. The dress featured in this post is also going to go. It's a very pretty and girly thing but also not the shape I like best. And my aim is to have only things that I like best in my wardrobe. 



Dress: second-hand no name
Sandals: no name
Scarf: vintage from Wzorcownia at Chmielna

Znacie to uczucie, kiedy zjecie za dużo swojego ulubionego ciasta? Albo kiedy zostajecie w łóżku na cały piękny, letni dzień, a potem zdajecie sobie sprawę, ile fajnych rzeczy można było w tym czasie zrobić? No właśnie. Mam to poczucie przesady w pobłażaniu swoim zachciankom, zwłaszcza jeśli chodzi o zakupy. O ile przekopywanie się przez zasoby second-handów można by uznać za mój ulubiony sposób spędzania wolnego czasu, to nawet ja czuję po jakimś czasie niesmak i mdłości, jak z przejedzenia słodyczami. Łatwo daję się ponieść chciwości. Za późno reflektuję się nad tym, co właściwie robię. Chwila otrzeźwienia nadchodzi razem z kolejną paczką pocztową, z której wyciągam źle dobraną i rozczarowującą rzecz - co, muszę się przyznać, właśnie się stało. To najgorsza rzecz: to, co przynosi ci bardzo wiele przyjemności nagle sprawia, że czujesz się źle.

Nadszedł więc czas, by powściągnąć moje zakupowe zapędy. Chcę zmienić punkt widzenia. Następnym razem gdy coś kupię, to będzie to coś wyjątkowego. Ciągle narzekam, że nie stać mnie na sukienki albo buty na przykład z ModCloth, a prawda jest taka, że niepotrzebnie wydaję pieniądze na rzeczy tanie, ale średnie i nijakie, które potem nieużywane wiszą w szafie, stając się coraz cięższym wyrzutem sumienia.

Zdaje się, że wszystko smakuje najlepiej w umiarze.

A więc tak. Robię miesięczną przerwę od aukcji i sklepów. Zamierzam też sprzedać trochę ciuchów, których nie noszę. Sukienka, którą mam na sobie w tym poście też idzie precz. Jest bardzo ładna i dziewczęca, ale to nie mój ulubiony fason. A ja chcę mieć w szafie same ulubione rzeczy.

Comments

Post a Comment