The Robot That Has a Heart























And so I'd found myself on my 28th birthday on a stroll with a friend. Dressed in a sweet champagne pink dress, wearing a pair of retro-looking ecru flats with a satin brown bow and carrying a small vintage 1970s basket dating back from my mum's youth. A helium balloon with a "Happy birthday" inscription followed me around. Walking dressed that way down the street by the National Opera, I turned the attention of a slender, beautiful woman in Melissa shoes and simple yet elegant beige dress. She pulled down the glasses on her lovely (I bet it was) nose and looked at me, amused, her pursed eyebrows almost screaming out an accusation "What on earth is this curiosity?"

Thus, she killed me. My dressed turned from sweet to ridiculous in a in instant. The blisters that my pretty flats gave me started hurting like hell so I couldn't run like I would have wanted to, no matter how very unladylike that would have been. The skies darkened, the wind started blowing vehemently and I couldn't get my birthday balloon to stay in one place, so it butted my friend on her head.

After I'd returned home, I almost ripped the silly dress off of me and shoved it in the closet and told it to stay in there forever until I change my mind. For three days I was feeling a constant itch of that slender woman's judging gaze. How could she...?

My birthday was long gone, my friends listened to my story, my skies cleared up and here I am, putting together another nice outfit with the champagne pink dress as a central feature. After all, it has come back to me: I go where I want to, I do what I taught myself to, I spend my days the way I choose. I wear what I like. You can look and wonder all you want to. I will be hurt but thankfully, for a short time only.

Well, my lady, to answer your silly question, I am a robot that has a heart.
_______________________________________________________

Znalazłam się więc w dniu swoich dwudziestych ósmych urodzin na przechadzce z koleżanką. Miałam na sobie słodką sukienkę w kolorze pudrowego różu i jaśniutkie, bardzo retro pantofelki z satynową kokardką. W ręku niosłam koszyk z czasów młodości mojej mamy, prawdziwy vintage z lat 70-tych, a obwiązana wokół nadgarstka złota wstążka prowadziła helowy balonik z napisem "Happy birthday". Tak ubrana przechodziłam ulicą koło Opery Narodowej, gdzie zwróciła na mnie uwagę piękna, szczupła kobieta w melisskach i prostej, eleganckiej beżowej sukience. Spuściła okulary do połowy ślicznego (z pewnością) nosa i popatrzyła na mnie, rozbawiona, a jej ściągnięte brwi krzyczały "a co to znowu za cudo?".

Zabiła mnie. Sukienka ze słodkiej zrobiła się w jednej chwili śmieszna. Boleśnie dały o sobie znać pęcherze od bardzo retro pantofelków i nie mogłabym rzucić się do biegu, choćbym nie wiem jak bardzo chciała zniknąć ze sceny zbrodni. Niebo pociemniało, zawiał porywisty wiatr, balonik zaszarpał się na swojej złotej uwięzi i uderzył moją koleżankę w głowę.

Po powrocie do domu zdarłam z siebie głupią sukienkę i wepchnęła ją do szafy, grożąc, żeby z niej nie wychodziła już nigdy aż się rozmyślę. Przez trzy dni czułam na sobie palący wzrok szczupłej kobiety. Jak mogła...?

Urodziny minęły, przyjaciółki wysłuchały mojej opowieści, niebo mi się przetarło i oto dobieram dodatki do sukienki w kolorze pudrowego różu. Przypomniało mi się, że w końcu idę tam, gdzie chcę iść, robię to, co umiem, spędzam dni tak jak lubię. Ubieram to, co mi się podoba. Można na mnie patrzeć do woli i się dziwować. Będzie mi przykro, ale, na szczęście, tylko przez chwilę.

A więc, droga pani, odpowiedź na pani pytanie brzmi: jestem robotem, który ma serce.

3 comments:

  1. Ależ to jest śliczna sukienka, szkoda, że takie małe zdjęcie...
    A co to są melisski?

    ReplyDelete
  2. Już wiem - sprawdziłam na Google'u. Ależ to tragicznie plastikowe stwory! Jak można w tym chodzić?

    ReplyDelete
  3. Buszuję po archiwum. Jak ja uwielbiam Wasze zdjęcia!
    I nie wierzę w to, co czytam - myślałam, że jesteś dużo młodsza ode mnie, a dzieli nas rok różnicy. W ogóle nie wyglądasz! :))

    ReplyDelete